Tak kręcono "Heweliusza". Pokazali sceny zza kulis
"Heweliusz" bije rekordy popularności i staje się hitem na całym świecie. Twórcy serialu właśnie pokazali sceny zza kulis. To właśnie tak powstawały najtrudniejsze ujęcia.
Serial "Heweliusz" to polska produkcja, która zdobyła popularność nie tylko w kraju, ale również za granicą. Reżyserowany przez Jana Holoubka, "Heweliusz" jest inspirowany tragiczną katastrofą morską z 1993 roku, kiedy prom płynący ze Świnoujścia do Ystad zatonął, pozostawiając przy życiu jedynie dziewięć osób. Widzowie i krytycy doceniają emocjonującą fabułę, aktorstwo i realizację techniczną.
"Kultura WPełni". Jacek Borcuch o "Wszystko co kocham": "Czułem zapach Oscara"
Heweliusz | Oficjalny zwiastun | Netflix
Tak kręcono "Heweliusza". Ujęcia zza kulis
Produkcja "Heweliusza", pokazała właśnie kompilację ujęć zza kulis. Trzeba przyznać, że robią ogromne wrażenie. Wielkie studio, w którym zatopiono fragment promu i sceny, gdy kapitan Ułasiewicz umiera, poruszają nawet wtedy, gdy widać kamerę, która pracuje.
I niech ktoś powie, że zawód aktora to bułka z masłem! Dołączam się do wszelkich gratulacji. To był kawał świetnej produkcji. Płakałam i przeżywałam jakbym była bezpośrednim świadkiem tych wydarzeń.
Coś niesamowitego, czapki z głów... serial wyrwał mnie z butów.
Cudownie pokazana historia! Niesamowite kadry, mistrzostwo - piszą internauci.
Borys Szyc o "Heweliuszu"
Aktor, który wcielił się w rolę Andrzeja Ułasiewicza, przyznał, że było to dla niego niezwykłe doświadczenie. Spotkał się z wdową i córką po kapitanie, by lepiej wcielić się w postać, którą miał wykreować na ekranie. Kręcenie scen w wodzie wymagało od niego wiele.
Plan serialu był gigantycznym parkiem zabawy dla dorosłych. A przy tym dosyć niebezpiecznym. Studio mieści się w Brukseli, jedyne takie w Europie, gdzie można kręcić tak zaawansowane sceny wodne. Basen ma głębokość dziesięciu metrów, może tam wpłynąć łódź, statek, a od góry jest w stanie wlecieć helikopter. Była to przygoda, którą każdy aktor chciałby przeżyć —mówił aktor w rozmowie z Plejadą.
Bardzo trudne okazały się dla Borysa Szyca sceny tonięcia, tym bardziej, że jako dziecko przeżył sytuację, w której kuzyn wrzuci go do wody, gdy aktor nie potrafił pływać.
To było trudne i też bardzo emocjonalne przeżycie, bo wiedziałem, że odgrywam scenę śmierci człowieka, który naprawdę zginął w ten sposób - powiedział Szyc "Gazecie Wyborczej". - Co to w ogóle jest za moment, kiedy bierzesz ostatni oddech w swoim życiu? To było coś dla mnie poruszającego, kiedy byliśmy tam na miejscu.