"Panna młoda!". Miała być dzika przygoda, jest nuda i bełkot
"Panna młoda!" obiecywała szaloną wariację na temat Frankensteina i jego narzeczonej. Zamiast transgresyjnego, oryginalnego horroru, dostaliśmy nudny, zmanierowany i momentami niezrozumiały zlepek różnych gatunków, który pokrzykuje co jakiś czas: "jestem filmem feministycznym!".