Trwa ładowanie...
katarzyna figura
10-02-2011 10:20

Katarzyna Figura: ''Aktorstwo jest jak hazard''

Katarzyna Figura: ''Aktorstwo jest jak hazard''Źródło: AKPA
d3c3caw
d3c3caw
Katarzyna Figura jest kolorowym ptakiem pod każdym względem. Aktorsko i osobowościowo. Nieustannie robi to, co kocha. Gra w filmach - "Yuma", „Cudowne lato”, "Wyjazd integracyjny", występuje na scenie, podróżuje po świecie ze spektaklami "Gąska" i „Persona. Marilyn”. Wciąż nienasycona i uskrzydlona swoją pracą.

- Ile waży dusza wszyscy wiedzą, a ile waży sukces Katarzyny Figury?

To wielki komplement. Na pewno jest to waga ciężka i opłacona kilkoma porażkami, rozczarowaniami.

- Waga mistrzowska.

Jeśli coś się udaje, a tak się zdarza, to ta walka jest warta nawet za cenę tych porażek i rozczarowań. Wykonując zawód aktora trzeba mieć wizję i dążyć do tego, aby osiągać sukcesy, ale jednocześnie trzeba być przygotowanym na najgorsze. Myślę, że właśnie to najgorsze buduje i wpływa na to, że jesteśmy w stanie docenić, zauważyć i nie przejść obojętnie obok czegoś wartościowego. Tak samo jest ze szczęściem.

- Ciągle go poszukujemy, a ono cały czas jest w zasięgu...

Dokładnie. Nie ma czegoś takiego jak jeden, optymalny cel. Każdy z nas inaczej interpretuje to, co do niego przychodzi. Tylko od nas zależy, co z tym zrobimy, którą drogą pójdziemy i czy nie zaprzepaścimy tego.

d3c3caw

- Pani mogła zrobić karierę na całym świecie, jednak podjęła decyzję, że zostaje w Polsce. To ziarno próżności czy strach zatrzymały panią w kraju?

Absolutnie nie czuję się zatrzymana w kraju. Niewykluczone, że będę mieszkała w Stanach. Jest taki rodzinny plan. Może tak się zdarzy. Bardziej niż przeraża, jest on dla mnie pociągający. Stanowi wyzwanie. Na tyle jednak zrobiło się ciekawie zawodowo, że kontynuuję życie w Polsce. Nasza rodzina jest międzykontynentalna (śmiech).

- Różnie pisano o waszych relacjach. To siła miłości pozwala pokonać przeciwności i odległość?

Nie wiem, czy wielka siła miłości. Na pewno są to wybory, które na tym etapie naszego życia, po tylu latach, dokonujemy przede wszystkim pod kątem dzieci. Jednocześnie byłoby dla mnie trudne i nierozsądne zrezygnowanie z kariery, z pracy tutaj, kiedy nagle dostaję tak wiele ciekawych propozycji. Z aktorami tak jest, że kiedy mamy bardzo duży sukces, musimy wiedzieć, kiedy się delikatnie na chwilę wycofać. Nie można być cały czas w świetle.

- Światło wypala?

Światło wypala, męczy. Pracujemy na żywym organizmie, pracujemy sobą. Pracujemy przez siebie i dla siebie, ale przede wszystkim pracujemy dla widza. Nienasycenie jest stanem o wiele bardziej interesującym niż zachłyśnięcie. Wycofanie się ze światła nie musi wcale oznaczać zatrzymania. Niejednokrotnie role epizodyczne, drugoplanowe wysuwają się na plan pierwszy. Trzeba umieć to dostrzec.

d3c3caw

- To mądrość życiowa?

To jest pewnego rodzaju hazard. Nie zawsze się wygrywa.

- Ten zawód panią karmi, pielęgnuje?

Tak! Ja tworzę, ale on mnie stwarza. Ciągle na nowo. Przy każdej roli ten proces się odnawia i jest za każdym razem inny. To jest fantastyczne. To moja pasja. Sprawia, że życie pulsuje. Wiem, że naprawdę żyję.

- Pracuje pani z młodymi aktorami, jak chociażby przy ostatnim filmie „Cudowne lato” w reżyserii Ryszarda Brylskiego. Wydaje mi się, że młodym brak tej pokory i dystansu do siebie?

Niekoniecznie. Ta generacja, która teraz wchodzi na ekrany, jest oszałamiająca. Przed laty pracowałam z Natalią Rybicką przy „Żurku” Ryszarda Brylskiego. Była dla mnie objawieniem. To ja się wtedy upierałam, że powinna zostać aktorką, a ona nie chciała dać się przekonać. Na szczęście zmieniła zdanie. Jest niezwykle zdolna. Teraz w „Cudownym lecie” Ryszard odkrył Helenę Sujecką. To wspaniała aktorka. Wiem, że wiele jeszcze o niej usłyszymy, zobaczymy jej wiele fantastycznych wcieleń. W tej chwili jestem w zdjęciach do filmu "Yuma" Piotra Mularuka i Helena znów gra tam bardzo ciekawą postać. Jest fenomenalna. Główną rolę z kolei gra Kuba Gierszał, młody aktor, który ma za sobą – podobno bardzo ciekawy film – "Sala samobójców" Jana Komasy.

Posłuchaj wywiadu z Katarzyną Figurą:
...albo czytaj dalej na następnej stronie.

- Wracając do „Cudownego lata”. Dlaczego film, który ma fantastyczny scenariusz, przepiękne zdjęcia i nieprawdopodobną energię, który z powodzeniem mógłby powalczyć na europejskich festiwalach filmowych, przeleżał rok na półce?

Rzeczywiście mieliśmy nadzieję, że film wejdzie do kin w okolicy lata. Stało się jednak inaczej. Widocznie tak musiało być. Ma to swoje plusy, bo otwiera kolejne drzwi, pozwala spojrzeć na siebie z dystansem. I tak się stało. Być może w środku zimy, nagle, „Cudowne lato” jeszcze w dodatku z pewnymi cudami, przeleje na widzów szczyptę magii.

d3c3caw

- Zagrała pani w filmie trzy role: matki, wróżki i medium.

To matka w kolejnej fazie... Widzi pani? Nie pomyślałam o tym, że zagrałam aż trzy role. To fantastyczne odkrycie, dziękuję.

- Jak to się robi?

Trzeba stworzyć optymalne pole pracy, które sprawi, że coś odkryjemy, zadziwimy partnerów. Dzisiaj tego odkrycia pani dla mnie dokonała. Byłam pewna, że zagrałam dwie role.

- Pani lubi wiedzieć, co przyniesie przyszłość czy chętniej sięga pamięcią w przeszłość, wspomina?

Nie lubię wspominać. Mam bardzo dobrą pamięć do dat, do nazwisk, ale to nie tak, że tę wiedzę kumuluję. Natomiast w momentach, gdy bardzo ich potrzebuję, przychodzą. Wysuwa się odpowiedni plik, chociaż wolę te dawne określenia...

d3c3caw

- To się nazywa sentymentalizm?

Sentymentalna bywam, chociaż nie lubię tego u siebie. Nie lubią też tego reżyserzy, z którym pracuję, ale mam do tego skłonność.

- A przyszłość?

Lubię koncentrować się, próbuję i koncentruję się na tym „tu i teraz”. Staram się żyć chwilą obecną, „tą” sekundą. Pomaga mi w tym napięty harmonogram.

- Na ile lat do przodu ma pani zapisany zawodowy kalendarz?

Szczerze mówiąc, nie planuję. Lubię widzieć przed sobą przestrzeń niebieską, turkusową, kobaltową. Uwielbiam wszystkie odcienie od seledynu, przez turkus, błękit, kobalt. To jest moja wizja przyszłości. Tak jak woda, tak jak niebo... To jest dla mnie mistyka.

d3c3caw

- Korzysta pani z potęgi zmysłów?

Intuicja, dla mnie jako aktora, jest najpotężniejszym, głównym narzędziem, talentem. Tak naprawdę można się wszystkiego nauczyć, można wszystko zrobić, stworzyć, ale jeśli nie korzystamy z tego bogactwa, czyli z tego oryginału jedynego dla każdego z nas, tego indywiduum, który ja postrzegam jako tę niebieskość, jako tę przyszłość, jako ten najbardziej wrażliwy, cudowny skarb, to gdzieś się zatrzymujemy w tej drodze. Zostajemy w przeszłości. Stoimy, co wprowadza marazm w nasze życie. Jeśli koncentrujemy się na „tu i teraz” i korzystamy z tej głębi oceanu, idziemy do przodu. Jesteśmy w przyszłości.

- Słyszę „May way” Franka Sinatry. Czegoś pani zabrakło na jej własnej drodze?

Ciągle mi czegoś brakuje, głównie pieniędzy (śmiech). Żartuję. Nie, nie jestem materialistką, ale tak jak wszyscy płacę rachunki, i to duże. Za moje kaprysy też i umiłowania... (śmiech).

- A propos. Sprawdzałam listę płac kilku produkcji z pani udziałem i jest tam pozycja „stylizacja fryzur Katarzyny Figury”. To jeden z pani kaprysów?

To poczucie bezpieczeństwa. Do Jagi Hupało od lat mam absolutne zaufanie, a od pewnego czasu mam swój sprawdzony team. W salonie Jagi czeka na mnie makijażystka i kiedy po pół godziny otwieram oczy, wiem, że jestem do pokazania (śmiech). Dzień zaczyna się cudownie. W ten sposób nie dopuszczam też do siebie frustracji, że coś może się nie udać.

d3c3caw

- Wiele osób może myśleć, że jako „big star” wymaga pani własnej przestrzeni w pracy, odcina się od ludzi. Ja widzę aktorkę, kobietę, która wręcz przeciwnie lgnie do ludzi, jest otwarta, nie wznosi bariery ochronnej?

Częściej wpadam w zarzucane na mnie sieci.

- Wampiry energetyczne osaczają panią?

Szczególnie wtedy, gdy jestem oczyszczona (śmiech).

- Czerpią energię wprost z krynicy!

One natychmiast to wyczuwają. Coś takiego zdarzyło się całkiem niedawno. Wróciłam właśnie z Suwałk, gdzie grałam przedstawienie „Gąska”. A tuż przed byłam w Santiago de Chile z Teatrem Dramatycznym na Międzynarodowym Festiwalu Teatralnym. Prezentowaliśmy tam „Persona. Marilyn”, a ja gram Paulę Strasberg. Okazało się, że ekipa dojedzie dobę później, więc zarezerwowałam pokój w hotelu nad oceanem. W dodatku we „Wróżce”, którą kupiłam na lotnisku przeczytałam, że 19 stycznia jest pełnia księżyca. To właśnie była ta noc! Tylko ja, ocean i księżyc. Tak, uwielbiam wszelkiego rodzaju szamaństwo.

- Dziękuję za rozmowę.

Beata Banasiewicz/ AKPA

Posłuchaj pełnego wywiadu z Katarzyną Figurą:

** [

JAK DZIŚ WYGLĄDAJĄ POSTACIE Z "KEVINA" ]( http://film.wp.pl/zobacz-jak-dzis-wygladaja-bohaterowie-kevina-6025276617331841g )**

**[

CZY LAMIA Z "SEKSMISJI" MOCNO SIĘ ZMIENIŁA? ]( http://film.wp.pl/pamietacie-seksmisje-6025276006806657g ) * * [

EROTYCZNA PRZESZŁOŚĆ JOANNY KRUPY ]( http://teleshow.wp.pl/gid,13101910,img,13102011,kat,1024835,title,Joanna-Krupa-wystapila-w-erotycznym-filmie-Sno op-Dogga,galeria.html ) * *[

WALDUŚ Z "KIEPSKICH" WZIĄŁ ŚLUB! FOTO! ]( http://teleshow.wp.pl/swiat-wedlug-kiepskich-waldus-sie-ozenil-6026602722247809g )**

d3c3caw
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d3c3caw