Trwa ładowanie...

Magdalena Lankosz: Na kłopoty Superbohater

Gdy prezydent Barack Obama prowadził z kongresem wojnę podjazdową, która miała ocalić USA od bankructwa, obywatele amerykańscy tłumnie walili do kin by zobaczyć najnowszą superbohaterską produkcję, w której jeden człowiek może być lekiem na zło całego świata.

Magdalena Lankosz: Na kłopoty Superbohater
dydu623
dydu623

Nie naśmiewam się bynajmniej z sukcesu kinowego „Kapitana Ameryki” – filmu pomysłowego i, przynajmniej przez pierwsza godzinę, bardzo zajmującego. Chce tylko pokazać pewną tendencję. Kiedy w maju na ekrany amerykańskich kin wchodził zupełnie przyzwoity „Thor”, wszystkie media w USA zgodnie przepowiadały mu klęskę, podkreślając, że skończył się już czas superbohaterów i mitycznych stworów na dużym ekranie. Wystarczyło finansowe trzęsienie ziemi, by gatunek nadludzi wrócił do łask zarówno kinomanów jak i krytyków. Bo choć cała kultura popularna jest ufundowana na zaspokojeniu eskapistycznych potrzeb odbiorcy, w przypadku amerykańskiej produkcji filmowej zdają się ona być sprawą priorytetową. Zaś obrazy triumfujące w kinach w czasach ekonomicznej zguby są najlepszym dowodem na to, że społeczeństwo Stanów Zjednoczonych bardziej niż cudu gospodarczego potrzebuje Supermana.

Nie trzeba sięgać do czasów Wielkiego Kryzysu, ani zapaści dolara w czasach Nixona. Ostanie lata obfitowały w liczne krachy, kryzysy i kłopoty natury finansowej i wystarczy przyjrzeć się preferencjom publiczności kinowej i oscarowej Akademii, by dostrzec jasno rysującą się tendencję do ucieczki w bajkę. Kiedy w 2008 roku zachwiały się mocno podstawy ekonomicznej Stanów w box-office’ie królował „Mroczny rycerz” – wprawdzie bardziej przeczerniony niż poprzednie kinowe odsłony Batmana, ale jednak pokazujący, że jeden facet w obcisłym wdzianku może dać radę armii złych gości. Na drugim miejscu, jeśli idzie o dochody w kinach, uplasował się w tym samym roku „Iron Man” z Robertem Downeyem Jr., zaś trzeci był pocieszny emeryt „Indiana Jones” – wprawdzie człowiek, ale przecież od realizmu daleki. Fakt, że musi istnieć siła, która nas uratuje potwierdziła też Akademia Filmowa. Wprawdzie nie postawiła na superbohatera („Mroczny rycerz” dostał wiele nominacji w technicznych kategoriach, a statuetki przypadły dźwiękowcom i pośmiertnie uhonorowanemu Heathowi Ledgerowi), ale nagradzając „Slumdoga” jasno podkreśliła, że American Dream jest wartością, na którą warto stawiać. Tak oto ubogi chłopak ze slumsów stał się motywacyjnym wzorem dla Amerykanów tracących z powodu kryzysu pracę i domy, a jego kariera przywracała im wiarę w karierę od pucybuta do milionera.

Decyzje wytwórni filmowych w następnych latach pokazują, że i producenci wierzą w to, że zbawić ich może tylko siła nadprzyrodzona. Kino realistyczne zostało właściwie wyparte z oferty gigantów Hollywood, którzy krocie zarabiają teraz na „Avatarach”, „Transformersach” (najbardziej dochodowe filmy 2009), czy reaktywacjach bajek i sequelach superbohaterskich (w 2010 box Office podbiły „Toy Story 3”, „Alicja w Krainie Czarów” Burtona i drugi „Iron Man”). Kino popularne przeszło długą drogę. Z odklejonej od rzeczywistości melodramatycznej pulpy, przez wielkie opery koturnowe udało mu się na przełomie lat 60. i 70. stworzyć wyjątkową formację twórców, którzy własnym głosem o tym, co ich uwiera. Stworzyli klasykę amerykańskiego kina: „Easy
Ridera”, „Ojca chrzestnego” „Nocnego kowboja”… Za ich charyzmą poszli i widzowie i krytycy. Dzisiejsze wytwórnie, uzbrojone w nowe technologiczne możliwości wizualnego oczarowania widza, idą drogą, która kino szło pół wieku temu – prosty eskapizm, proste pocieszenie, jeden rycerz, który nas wszystkich uratuje.

Termin „kultura masowa” został jakiś czas temu wyrzucony ze słownika komentatorów sztuki jako obraźliwy dla twórców, którzy tworząc rzeczy popularne, mające ogromną publiczność, pozostają wielkimi artystami. Może trzeba będzie do niego wrócić, bo „pocieszydełkom czasów kryzysu” do kultury popularnej równie daleko, jak rozwiązującemu kłopoty Bednarskiemu do Chandlerowskiego Marlowe’a.

Magdalena Lankosz

dydu623
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
dydu623