Trwa ładowanie...
d4b7l4z

Michał Żebrowski: Bywam gentlemanem

Z Michałem Żebrowskim, o bywaniu gentlemanem, Szóstym Piętrze Pałacu Kultury i Nauki oraz dobrym wysiłku przy tworzeniu teatru rozmawia Dominika Górska – Szymańska.
Share
Michał Żebrowski bywa gentlemanem
Michał Żebrowski bywa gentlemanemŹródło: Gentleman
d4b7l4z

Częściej bywa Pan teraz w Warszawie, czy w domu, w górach?

Staram się być w górach najczęściej jak to możliwe, natomiast otwieranie własnego teatru i bycie jego współwłaścicielem jest tak pracochłonne, że czasami 24 godziny, to za mało w ciągu doby. Zatem muszę bywać dość często w Warszawie.

* Wysiłek związany z prowadzeniem teatru zwiększył się wraz z jego otwarciem, czy raczej jest to etap, w którym nastąpiło uspokojenie?*

d4b7l4z

Nie ma czegoś takiego jak uspokojenie, ponieważ posiadanie prywatnej instytucji teatralnej musi mieć w założeniu rozwój. Natomiast instytucja państwowa, niezależnie od tego jak funkcjonuje, otrzymuje pieniądze państwowe w postaci rocznych budżetów. Jest różnica w prowadzeniu prywatnego teatru, który musi się sam finansować i w związku z tym rozwijać, wzbogacać i dbać o ofertę kulturalną dla widzów, a inaczej się zarządza instytucją, która posiada „poduszkę finansową” w postaci budżetu państwa.

Jakie jest Pana pojęcie gentlemana XXI wieku?

Czy gentleman XXI wieku różni się od gentlemana XIX wieku? Bycie gentlemanem, to jest kultura myślenia.

Zatem jaki jest Pana stosunek do takich zachowań jak np. całowanie kobiety rękę?

d4b7l4z

Stosuję się do tych zasad, ponieważ tak zostałem wychowany w domu i na pewno nie kieruję się modami w tych kwestiach.

Czuje się Pan gentlemanem?

Bywam gentlemanem.

Nawet w biznesie? Kultura biznesowa bywa różna.

d4b7l4z

To zależy od biznesmanów.

Co jest dla Pana największym wyzwaniem: prowadzenie teatru, czy ojcostwo?

Tego się nie da nijak porównać. Nie konfrontuję tych dwóch doświadczeń, mimo że oba są moim udziałem. Staram się je pogodzić, ale nie wartościować.

W jednym z wcześniejszych wywiadów mówił Pan, że Pana marzeniem jest otwarcie własnego teatru. To marzenie się ziściło, więc co teraz? Jakie jest Pana kolejne marzenie do realizacji?

d4b7l4z

To marzenie dopiero się rozpoczęło, natomiast żeby ta instytucja kultury lśniła, trzeba harować wraz z innymi. Owszem, to jest praca na naszych warunkach, ale to jest mimo wszystko początek ciężkiej pracy, a nie jej koniec.

Kogo chciałby Pan widzieć na deskach swojego teatru?

Za repertuar i wybór aktorów odpowiada mój wspólnik, Eugeniusz Korin, z którym założyłem teatr. On jest dyrektorem programowym, ja natomiast artystycznym. Jestem frontmanem naszego teatru, który kojarzy się z Teatrem Szóste Piętro. Kojarzę się medialnie, biorę odpowiedzialność za to, co się dzieje w teatrze, również personalnie, wychodząc na scenę.

Nasza oferta jest wynikiem tego, że składamy artystom propozycję, gwarantując im wystawianą ilość przedstawień w roku i aktorzy podpisując z nami umowę, rok wcześniej wiedzą, co będą z tą rolą i z tym przedstawieniem robić za 12 miesięcy. To jest niezwykle komfortowa sytuacja. Zarówno dla widzów, jak i dla samych aktorów.

Na otwarciu Teatru Szóste Piętro, na konferencji prasowej powiedział Pan, że ta instytucja powstała w odpowiedzi na zapotrzebowanie „teatru środka”. Zatem dla kogo jest ten teatr?

d4b7l4z

Są teatry, które grają wyłącznie komedie, w związku z tym nie przychodzą do nich widzowie, uwielbiający dramaty. Są też teatry, które grają wyłącznie repertuar ciężki gatunkowo, zatem nie odwiedzają tych teatrów widzowie, którzy uwielbiają komedie. My chcemy udowodnić, że teatr dla wszystkich, nie oznacza teatru dla nikogo. Chcemy zrobić teatr bez „wykluczonych”, to znaczy, by wszystkie osoby, które po prostu lubią chodzić do teatru, będą dobrze się u nas czuły.

Miejsce Teatru Szóste Piętro jest z perspektywy widza idealne.

Mamy wiele atutów. Mamy przede wszystkim dostępny, strzeżony, olbrzymi parking, który w godzinach 19:00-19.30, czyli wtedy kiedy widzowie będą parkować, będzie wolny. Mamy najlepszy dojazd metrem, autobusem, tramwajem, a nawet pociągiem. Urzędujemy w sali, która jest w budynku wpisanym do rejestrów zabytków w Warszawie.

Prócz tego na pierwszej premierze, 6 marca br. występuje ekscytująca obsada: pięć gwiazd w skrupulatnie dobranych rolach. I mamy przede wszystkim fenomenalnego reżysera, który w ciągu ostatnich dwudziestu lat zrobił największą liczbę przedstawień wystawionych ponad sto razy, w niektórych wypadkach nawet trzysta razy, a w dwóch wypadkach pięćset razy. Co jest cenną informacją dla teatromanów, którzy chcą zaufać nam i przyjść do teatru na dwie, czy trzy godziny.

d4b7l4z

Jest Pan przygotowany do roli managera takiego teatru?

Nie wiem, czy jestem przygotowany, ale staram się być. Często daje się słyszeć takie głosy, że biznes zabija sztukę. Ale w gruncie rzeczy racjonalne podejście jest takie, że by sztuka istniała, potrzebny jest sponsoring. Nie zauważyłem, aby Szekspir, który codziennie sprawdzał raporty kasowe w teatrze, lub też Molier, czy Ben Jonson, którzy robili dokładnie to samo, ucierpieli jako artyści. Przeciwnie, uważam, że w momencie, gdy teatr nie jest komercyjny, przeczy istocie teatru. Nie po to Grecy dwa tysiące lat temu w granicie wykuwali teatry, by przychodziło tam piętnaście osób, ale wiele tysięcy widzów.

Odnoszę wrażenie, że z olbrzymią łatwością przyszło Panu założenie tego teatru, w przeciwieństwie do Pana kolegów po fachu, którzy też zakładali teatry.

I tak powinno być. Widzowie, którzy przychodzą do teatru, do dobrego teatru, powinni myśleć sobie: „Boże, szkoda, że nie zostałem aktorem, przecież to takie łatwe”. Bardzo się cieszę, że jak Pani na mnie patrzy, to mówi, że wydaje się Pani, że z łatwością mi to przyszło. A historia wygląda tak: o tym, aby posiadać własny teatr, marzyłem już jako student. Ale teatr to nie jest budynek, ale to są też w głównej mierze ludzie.

Trzeba było przez wiele lat zasłużyć sobie na odpowiednie zaufanie osób, które na takie zaufanie, na taką głęboką wodę pozwalają się wspólnikom rzucić. Poza tym, przez pięć lat wystawialiśmy przedstawienia w różnych teatrach impresaryjnych za własne pieniądze, aby utwierdzić siebie i przekonać widzów, że ten model teatru, ten gust, repertuar, podejście do widza jest akceptowane przez widownię i pożądane przez nich. Po moich studiach na kierunku zarządzanie, po wielu doświadczeniach, odbyliśmy długą drogę poszukiwania sali, miejsca dla naszego teatru. Było wiele rozmów, spotkań urzędniczych, wiele niedotrzymywanych obietnic.

W końcu, zupełnie zrezygnowany poszedłem do Pałacu Kultury i Nauki z prośbą o zniżkę na Salę Kongresową, ponieważ tam chcieliśmy zrobić nasze kolejne przedstawienie, tym razem musical. Otrzymałem odpowiedź, że jest to niemożliwe. Natomiast dostałem propozycję sali z pięciuset pięćdziesięcioma miejscami. Po miesiącu złożyliśmy biznes-plan pani prezydent Hannie Gronkiewicz - Waltz, która obiecała, że zainwestuje pieniądze w salę dla potrzeb teatru, zaadaptuje tę przestrzeń. Obietnicę dotrzymała, co jest bardzo ważne i co się liczy u polityków.

Za to jesteśmy jej bardzo wdzięczni. Natomiast, co jest unikalne w tym podejściu, to że my oddajemy te pieniądze w ciągu trzech lat swojej działalności. Nie bazujemy na pieniądzach pani, moich, czy też budżetu państwa. I to jest bardzo fair. Ale proszę mi wierzyć, że „łatwość”, to jest ostatnie słowo, które kojarzy mi się z faktem otwierania teatru.

Ale z drugiej strony otwarcie teatru zbiegło się w czasie z kryzysem gospodarczym, więc możemy mówić o łatwości w pozyskiwaniu sponsorów.

Nie każdy teatr zyska sponsora. To wszystko jest kwestią stylu i tego, jak teatr pokazuje się w mediach. Można pokazywać teatr jako instytucję artystów, którzy wiecznie potrzebują pomocy, lub artystów, którzy mówią: „Pomóżcie nam, a my potem wam pomożemy”.

Uważa Pan, że dobry teatr, to teatr zakładany przez aktorów, osoby takie jak Pan Krystyna Janda, czy Emilian Kamiński? Czy osoba nie będąca aktorem, reżyserem będzie równie dobrym managerem teatru?

Każdy może założyć teatr. A ja nie zakładam hurtowni obuwia, tylko teatr, czyli coś, co jest częścią mojej osobowości. Droga jest równie trudna, ale przynajmniej wysiłek dobrze męczy, a nie męczy w sposób frustrujący.

Czym jest dla Pana talent?

Darem od Boga.

Kto był dla Pana mentorem w młodym wieku? Kto Pana kształtował?

Nie czuję się ukształtowany. Czuję się osobą, która cały czas pracuje nad sobą, by ten kształt był godny i ludzki.

Jak się Panu żyje w górach?

Dobrze, ponieważ tam są dobrzy ludzie.

Co sprawia Panu przyjemność na co dzień?

Kultura i inteligencja.

Czego życzyłby Pan sobie na najbliższy czas, bo energia na pewno się Panu przyda w roli managera teatru i ojca.

Towarzystwa osób, którzy życzą mi dobrze i są mi życzliwe.

d4b7l4z

Podziel się opinią

Share
d4b7l4z
d4b7l4z