Sekielski: ksiądz zamykał się z dzieckiem, a rodzice siedzieli obok

Tomasz Sekielski pracuje nad dokumentem o pedofilii w polskim Kościele. Opowiada WP do jakich historii już dotarł. Sekielski ma tak dużo materiału, że być może zamiast filmu zrobi serial dokumentalny. Premiera w maju 2019.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Tomasz Sekielski na premierze filmu "Kler"
Tomasz Sekielski na premierze filmu "Kler" (East News)
WP

Dziennikarz Tomasz Sekielski zebrał już na platformie Patronite.pl ponad 302 tysiące zł na film o pedofilii w Kościele. W sumie reporter potrzebuje 450 tysięcy złotych. Wpłaciło już około 1300 darczyńców - patronów. Przypomnijmy, że żadna polska telewizja nie chciała sfinansować tego filmu ze względu na jego tematykę.

Sebastian Łupak: Zebrał już pan cały materiał?
Tomasz Sekielski: Bez przerwy dostaję nowe zgłoszenia od osób, które są ofiarami księży pedofilów. Tego jest tak dużo, że jestem coraz bliżej decyzji, żeby zrobić serial dokumentalny, na przykład dla Netfliksa czy Showmaxa. Nie prowadziłem w tej sprawie żadnych rozmów, choć taki mamy pomysł. Tych historii jest po prosu tak dużo, że szkoda się ograniczać do jednego filmu.

Jak to się dzieje, że jest coraz więcej materiału?
Pojawiamy się z ekipą filmową w miejscowości, w której ksiądz – wszystko na to wskazuje – wykorzystał kilkudziesięciu chłopców. I ludzie nagle, widząc nas, sami podchodzą i opowiadają. Mówią o księdzu i o prokuratorze, który 20 lat temu zatuszował i umorzył sprawę. I historia zaczyna się rozrastać. Ludzie zaczynają się otwierać. Okazuje się, że niektóre sprawy są poważniejsze, niż nam się wydawało.

WP

Myślałem, że generalnie wierni w parafiach starają się te sprawy wyciszać, często nawet usprawiedliwiać i bronić księży. Panuje zmowa milczenia. A pan mówi coś odwrotnego!
Niech pan mnie źle nie zrozumie. Są sytuacje, gdy patrzy się na nas nieprzychylnie, gdy ktoś nas mało chrześcijańskim słowem pozdrowi i psami poszczuje. Nie wszędzie witają nas kwiatami. Ale zdarza się, że nasze pojawienie się w danej miejscowości sprawia, że kolejne ofiary danego księdza zyskują na odwadze i zaczynają opowiadać. Ale oczywiście głównym podejściem jest jednak zmowa milczenia w Kościele, a do tego społeczne i kulturowe ograniczenie, że lepiej jednak o tym nie mówić.

Jak ludzie tłumaczą tę niechęć do mówienia? Co panu mówią?
"A, jeśli już się to stało, to trudno. Nie atakujmy księdza, bo to atak na Kościół i na Boga. Księdzu trzeba wybaczyć, nawet jak zbłądził". Do tego dochodzi wstyd rodziny ofiar, bo co ludzie powiedzą, że syn albo córka zostali zgwałceni. Gdyby otwarte podejście górowało, to nie musiałbym kręcić filmu, tylko ludzie sami zażądaliby uczciwego rozliczenia się Kościoła z pedofilii. Co więcej, daliby masowe świadectwa.

Jest pan zszokowany tym, czego się dowiaduje?
Wszystkie te historie są wstrząsające. Kiedy siadam z ofiarami twarzą w twarz, jest to przytłaczające. Mam taką jedną historię, gdzie dziecko było wykorzystywane w domu. Rodzice siedzieli w pokoju obok, a ksiądz zamykał się z dzieckiem za drzwiami. I żaden z rodziców nie interweniował. I takich spotkań w tym domu było kilkadziesiąt. Tego nie jestem w stanie zrozumieć. Jak można najpierw pozwolić na to, a później o tym milczeć?

Ma pan osoby wewnątrz Kościoła, które panu pomagają?
Są takie osoby, ale muszę oczywiście chronić moich informatorów i dbać o ich bezpieczeństwo.

WP

Co nowego opowie nam o pedofilii pana film, czego jeszcze nie powiedział Smarzowski w "Klerze”?
"Kler” to fabuła, historie fikcyjne, wizja artystyczna pana Smarzowskiego. A mój film to dokument, który pokaże prawdziwych ludzi i ich cierpienie. Film Smarzowskiego to krzywe zwierciadło. A u mnie są same fakty i zeznania świadków. Mój film może okazać się więc o wiele bardziej wstrząsający niż "Kler”.

Co pan powie ludziom związanym z Kościołem, którzy nie widzą sensu produkowania przez pana tego filmu?
Wczujmy się w sytuację ofiar. Powtarzam wszystkim obrońcom Kościoła: brońmy ofiar, a nie pedofilów…

Polub WP Film
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP