Trwa ładowanie...
d4ahphj

"Znachor": Tomasz Stockinger bał się o życie. Zakochana fanka chciała go oblać kwasem

W kwietniu mija 35 lat od premiery "Znachora" opartego na powieści Tadeusza Dołęgi-Mostowicza, w reżyserii Jerzego Hoffmana. W grudniu ubiegłego roku w Bielsku Podlaskim odbyła się prapremiera filmu "Wnyki" Szymona Nowaka, kontynuacji tego jednego z niezwykle lubianych u nas filmów. Czy szumnie zapowiadana druga część trafi do ogólnopolskiej dystrybucji kinowej?
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Migawki z planu do filmu "Znachor". Na zdjęciu (od lewej) Jerzy Binczycki i Piotr Fronczewski
Migawki z planu do filmu "Znachor". Na zdjęciu (od lewej) Jerzy Binczycki i Piotr Fronczewski (Forum)
d4ahphj

Dla wielu widzów "Znachor" to jedna z ważniejszych polskich produkcji, która w dniu premiery okazała się prawdziwym hitem, a widzowie, niezrażeni żadnymi negatywnymi recenzjami (Zygmunt Kałużyński uważał, że "Znachor" jest zupełnie bezwartościowy), tłumnie szturmowali kina.

Wersja Hoffmana przyćmiła nie tylko powieść, ale i pierwszą ekranizację z 1937 roku. Jej reżyserem był Michał Waszyński,a w rolach głównych wystąpili Kazimierz Junosza-Stępowski i Elżbieta Barszczewska.

Rolę tytułową Hoffman powierzył Jerzemu Bińczyckiemu, który wydał mu się wymarzonym kandydatem.

d4ahphj

- Na czym zasadzała się siła aktorstwa Jerzego Bińczyckiego? Po dziś dzień nie wiem, jakim był aktorem. To banał, jeśli powiem, że dobrym, ale czy wielkim? Na pewno był szlachetnym człowiekiem. To z niego emanowało. Przed kamerą Binio zawsze wydawał się niesłychanie prawdziwy. Wolno mówił, wolno się ruszał - zachwycał się w jednym z wywiadów.

   Forum
(Forum)

Hrabią Czyńskim został Tomasz Stockinger, choć żona Hoffmana, Walentyna, upierała się, by rolę powierzyć Piotrowi Garlickiemu albo Danielowi Olbrychskiemu. Ten ostatni jednak odmówił, toteż ostatecznie angaż trafił do Stockingera.

- Cały film miał się opierać na trzech uznanych zawodowcach: Dymnej, Bińczyckim i tym trzecim. Jednak nie mogli namówić gwiazdorów do roli Leszka i sięgnęli po mnie, chyba z braku laku. Żona Hoffmana dawała mi to do zrozumienia, że ktoś inny miał być zatrudniony na moje miejsce. Była niezadowolona. Ale jak widać rola w "Znachorze" była mi pisana - wspominał aktor w wywiadzie dla "Show".

d4ahphj

Jego ekranową ukochaną została Anna Dymna, a Stockinger twierdził, że między nim a piękną aktorką coś zaiskrzyło, toteż nie mieli problemu z wcieleniem się w swoje postacie.

- Stworzyliśmy piękną parę. Podczas zdjęć naprawdę się sobie podobaliśmy - opowiadał. - Była między nami chemia. Ania była w kolejnym związku, ja byłem żonaty. Ale czasem korzystaliśmy z okazji, by się poprzytulać. Dobrze nam to szło, podobnie jak całowanie. Pocałunki były jak najbardziej prawdziwe, bo dobry aktor nie może udawać! Było mi cudownie. Granie z Anią było czystą przyjemnością. Ona swoją grą wywoływała we mnie tak naturalne reakcje, że już nic nie musiałem dodatkowo grać.

Ze śmiechem wspominał też jedną z najważniejszych i najsmutniejszych scen w filmie. Tę, w której jego bohater wiezie róże na grób ukochanej.

   Filmpolski.pl
(Filmpolski.pl)

*- To były najdroższe róże w historii polskiej kinematografii. Mistrz Hoffman wiedział, że w tej scenie kwiaty są ważniejsze od aktorów. Produkcja stawała na rzęsach, aby zdobyć je w okolicy, było kilka podejść. Te niespełniające marzeń różyczki doprowadzały reżysera do szału. Produkcja wysłała więc taksówkę z Bielska na warszawski bazar przy Polnej. Rachunek był astronomiczny. Na takie kwiaty mogli sobie pozwolić w owych czasach jedynie cudzoziemcy *– opowiadał.

d4ahphj

Później jednak nie było Stockingerowi już tak do śmiechu. Jedna z fanek po obejrzeniu "Znachora" zakochała się w aktorze bez pamięci, a później postanowiła zemścić się na nim za to, że nie odwzajemnia jej uczuć.

* - Miała zamiar zaczaić się i oblać mnie kwasem solnym* - twierdził.

Przez jakiś czas był przerażony i bał się opuszczać dom, ale, całe szczęście, jego psychofanka poprzestała tylko na groźbach słownych i nie doszło do tragedii.

   Filmpolski.pl
(Filmpolski.pl)

W filmie w rolach drugoplanowych wystąpiło wielu znanych aktorów, m.in. Piotr Fronczewski czy Artur Barciś. Dla tego drugiego była to pierwsza rola kinowa.

d4ahphj

- Myśmy się wszyscy od razu zaprzyjaźnili, nikt nie traktował mnie jak debiutanta - zachwycał się Barciś atmosferą na planie. - Marzyłem o tym, żeby zagrać w takim filmie. Scenariusz był świetny. Miałem poczucie, że złapałem Pana Boga za nogi.

Nic więc dziwnego, że kiedy ogłoszono rozpoczęcie prac nad "Wnykami", Barciś i wielu członków starej obsady zareagowało entuzjastycznie. Oprócz niego projektem zainteresowali się Stanisława Celińska, Bożena Dykiel i Tomasz Stockinger.

- Reżyser wymyślił sobie, żeby te osoby, które jeszcze są między nami, pokazały się w nowej wersji "Znachora", wcielając się w inne postaci, ale żeby zaistniały. Uważam, że to jest dobry pomysł i należy temu przyklasnąć - mówiła Bożena Dykiel agencji informacyjnej Newseria Lifestyle.

Anna Dymna Materiały prasowe
Anna Dymna (Materiały prasowe, Fot: YouTube)

Niestety, na ekranie nie pojawi się Anna Dymna. Aktorka nie chciała wziąć udziału w filmie.

d4ahphj

- Dostałam nawet scenariusz, ale niestety nie mogę wziąć udziału w tym przedsięwzięciu. O tym, że powstaje film, dowiedziałam się w ostatniej chwili i nie mogłam już odwołać swoich planów *- wyznawała w rozmowie z "Super Expressem". *- Nie wszyscy bowiem pamiętają, że jestem aktorką teatralną na etacie. Dodatkowo pochłania mnie moja fundacja. Cieszę się jednak, że taki film powstanie i że znalazło się w nim miejsce dla aktorów ze "Znachora". Wiem, że widzowie wciąż darzą go ogromną sympatią. W filmie nie zagram, ale twórcom wysyłam ciepłe myśli.

Czy film spełnił pokładane w nim nadzieje i dorównał „Znachorowi”? Podobno wejściówki na pokaz przedpremierowy rozeszły się w mgnieniu oka, a opinie widzów były bardzo entuzjastyczne. A my, być może, przekonamy się o tym niebawem.

d4ahphj

Podziel się opinią

Share
d4ahphj
d4ahphj