"Dowlatow": ciepły sen o skostniałej Rosji

42-letni rosyjski reżyser nakręcił piękny dla oka, choć smutny obraz rosyjskiej rzeczywistości lat 70. To wtedy rodziły się największe idee uznanych artystów, którym przyszło żyć w kraju, który nie sprzyjał wolności słowa.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
W role tytułową wcielił się charyzmatyczny Milan Maric
W role tytułową wcielił się charyzmatyczny Milan Maric (Materiały prasowe)
WP

Nowy film Germana to opowieść o kilku dniach z życia rosyjskich intelektualistów, w tym niedocenianego pisarza, Siergieja Dowlatowa, który na swoje nieszczęście był w połowie Żydem a w połowie Ormianinem. Bohatera poznajemy w listopadzie 1971 r., gdy błąka się przez kilka dni po zimnej Rosji – pełnej skostniałych przepisów i układów partyjnych, bezskutecznie próbując zarobić pieniądze. A to o tyle trudne, że władza dyktuje chłopakowi o czym ma pisać i w jakim tonie.

Ambitny chłopak wierzy jednak, że można inaczej. Nie będąc jednak stowarzyszonym w Związku Pisarzy ma utrudnione zadanie. Redaktorzy wciąż odmawają publikacji jego dzieł, które krytykują rzeczywistość. Ostatecznie opowiadania Siergieja, jak i wielu innych niepokornych lądują w składziku makulatury. Gdy dostaje w końcu zlecenie napisania tekstu o filmie tworzy niepoprawnie polityczny tekst, który staje się przyczyną jego zwolnienia.

Materiały prasowe
Podziel się
WP

Nowy film Alekseya Germana to melancholijna i poetycka opowieść o Rosji i próbie bycia autentycznym ponad wszystko. Oto reżyser nakręcił opowieść o człowieku, który nie wierzył że kiedykolwiek zdobędzie sukces i uznanie, a mimo to wciąż walczy o prawo wolności słowa i poglądów. Siergiej doczekał się publikacji powieści, ale dopiero 20 lat później. Sukcesem nie przyszło mu się cieszyć. Dowlatow umarł na zawał serca w 1990 roku wieku 48 lat. Dopiero po śmierci, jego książki stały się jednymi z najchętniej czytanych w całej Rosji.

Reżyser nakręcił film, bo chciał oddać szacunek ludziom minionej epoki i pokazać jaką cenę musieli zapłacić za bycie wiernym sobie. Dzięki filmowi poznajemy nie tylko wycinek z życia tytułowego bohatera ale również takich zbuntowanych artystów jak Brodksi, późniejszy laureat nagrody Nobla, czy tragicznie zmarły malarz Lwowicz, który zginął podczas transportu na posterunek milicji. Wszystkim przyszło zapłacić wysoką cenę za sprzeciwianie się propagandzie: bezrobocie, bieda, zapomnienie i narażanie się rządzącym. A ci, jeśli było im cos nie w smak nie wahali się podejmować bardziej brutalnych środków, aby zmiękczyć artystów i przepchać na własną stronę.

Materiały prasowe
Podziel się

Mimo lodowatej atmosfery, która panowała w latach 70., a może na przekór właśnie owej rzeczywistości film nakręcony został w ciepłej tonacji, niczym miła dla oka pocztówka w wersji retro. Ten efekt jest dziełem współpracy reżysera, z polskim operatorem odpowiedzialnym za "Idę”, Łukaszem Żalem. To nie jedyny polski akcent w filmie. W rolę Siemiona Aleksandrowicza wcielił się Piotr Gąssowski, a żonę Siergieja zagrała Helena Sujecka. Artystyczny film został doceniony na festiwalu w Berlinie gdzie zdobył nagrodę czytelników "Berliner Morgenpost”. Scenografkę natomiast słusznie doceniono za kostiumy i dekoracje.

WP

Podczas próby szybkiego zarobku, gdy Dowłatow wraz z przyjacielem Lwowiczem szmuglują towar, kierowca samochodu proroczo stwierdza: "Żal tylko, że starości nie dożyjecie”. To uczucie śmiertelności i przemijania towarzyszy wszystkich bohaterom, którym śnią się łagry i rychła śmierć. Tak, jakby podskórnie czuli, że zostając w kraju nie spotka ich nic dobrego. Historia ostatecznie dowodzi, że dopiero emigracja niepokornych twórców pomogła każdemu z nich rozwinąć skrzydła i wybić się na tle Europy.

WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP