ycipk-3l5ena

"Godzilla II: Król potworów": Rycz, mała, rycz! [RECENZJA]

Sezon na letnie blockbustery został oficjalnie otwarty. Wiadomo, że od tego typu filmów nie wymaga się zbyt wiele. Mają spełniać jedno zadanie: zapewnić nam rozrywkę. Czy najnowszej "Godzilli" udaje się to osiągnąć? Jeszcze jak! Ale nie każdy się z tym zgodzi.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Godzilla jest tylko jednym z kilkunastu tytanów, jakie zobaczycie w "Królu potworów"
Godzilla jest tylko jednym z kilkunastu tytanów, jakie zobaczycie w "Królu potworów" (Warner Bros.)
ycipk-3l5ena

Przeludnienie, zanieczyszczenie środowiska, kryzys klimatyczny – z tym wszystkim musi sobie radzić nasza biedna planeta. Ludzkość przegięła już tak bardzo, że Ziemia jest na skraju. Dlatego kilku sfiksowanych ekologów oraz eko-terrorystów postanawia obudzić uśpione pradawne stwory, które mają przywrócić porządek. No i tu zaczynają się kłopoty, bo o ile wielka ćma wydaje się całkiem nieszkodliwa, to już smok z trzema głowami do sympatycznych nie należy. A to dopiero początek grandy, jaką urządzą sobie gigantyczne stworzenia na Ziemi. Jak można się domyślić, w sam środek tej jatki będzie musiała wkroczyć Godzilla, by opanować ten chaos.

"Godzilla II: Król potworów" - pierwszy polski zwiastun

ycipk-3l5ena

No i wszystko fajnie: ludzkość na skraju zagłady, knowania złych ekologów, walczące ze sobą potwory – brzmi jak świetna zabawa. I będzie taką, pod jednym warunkiem: musicie wyłączyć swoje mózgi. Bowiem scenariusz i dialogi w "Godzilli 2: Królu potworów" to obraza dla intelektu.

Trochę nie rozumiem, po co w obsadzie umieszczono takie nazwiska, jak Vera Farmiga, Sally Hawkins czy Millie Bobby BrownBrown. Wystarczyło obsadzić w tym Marka Whalberga, ciotkę producenta czy siostrę asystenta reżysera – poradziliby sobie śpiewająco z tym, czego wymagały te role. Po prostu nie było tu nic do grania, poza idiotycznymi frazami wygłaszanymi tak dosadnie, by nie było wątpliwości, że każdy widz wie, kto tu jest dobry, a kto zły.

Zły jest przede wszystkim scenariusz. Ale gdy spojrzy się na ten film nie jak na hollywoodzki blockbuster, tylko film klasy B z kategorii "Tak zły, że aż dobry", okazuje się, że to naprawdę niezła, choć niezamierzona, komedia.

ycipk-3l5ena

Jeśli zapomnimy o tych nieszczęsnych dialogach i idiotyzmach scenariusza, zostaną nam jeszcze sceny walk. Te niestety nie są tak satysfakcjonujące, jak by się chciało. Panuje tu duży chaos, często nie widać, kto, co i jak, a w dodatku ciemny, niebieskawy kolor nieco przeszkadza. Ale kilka scen naprawdę robi wrażenie. A jeśli się wam nie spodoba, to zawsze możecie posłuchać niezłej ścieżki dźwiękowej – opartej na instrumentach perkusyjnych i chórach, albo po prostu wspaniałego ryku Godzilli. To akurat zawsze wychodziło potworowi dobrze i nic się w tej kwestii nie zmieniło.

Trzeba przyznać, że "Godzilla 2: Król potworów" mimo wszystko zabawę funduje przednią, choć nie wszyscy się z tym zgodzą. Ale umówmy się: wybieracie się na film, na którym przez dwie godziny będziecie patrzeć na tłukące się ze sobą potwory. Więc kupcie ten popcorn, colę, siądźcie wygodnie i zapomnijcie, że potraficie myśleć. Bawcie się dobrze.

Polub WP Film
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.

ycipk-3l5ena

ycipk-3l5ena
ycipk-3l5ena