Trwa ładowanie...

Polacy oglądają na potęgę. Najgorszy film od czasu "365 dni"

Thriller erotyczny stał się w ostatnich latach specjalnością Netfliksa, a polska kinematografia ma w tym swój nieoceniony wkład. Oczywiście za sprawą serii "365 dni". Teraz dużą popularnością na platformie streamingowej cieszy się obraz zatytułowany "Mea Culpa".

Kelly Rowland - gwiazda "Mea Culpa"Kelly Rowland - gwiazda "Mea Culpa"Źródło: Materiały prasowe
d1kzzco
d1kzzco

Z trzech części "365 dni" największy komercyjny sukces odniosła środkowa. W dniu premiery "Ten dzień" stał się najpopularniejszym tytułem na platformie streamingowej w aż 74 krajach. Tak imponującego otwarcia nie miał wcześniej żaden nieanglojęzyczny film. Co więcej, polska produkcja pokonała niemal wszystkie amerykańskie przeboje z tamtego okresu. Na przestrzeni 12 miesięcy większą popularnością cieszyły się tylko dwa wysokobudżetowe tytuły: "Czerwona nota" oraz "Projekt Adam".

Tak się zaczęła moda na thrillery erotyczne na platformie streamingowej. W ostatnich miesiącach tego typu produkcje pojawiają się więc dość regularnie, a oprócz obowiązkowych gorących scen, łączy je także wyjątkowo niska jakość.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Mea Culpa | Official Trailer | Netflix

W internecie można spotkać się z opiniami, że najnowsze "dzieło" Netfliksa jest najgorszym filmem Netfliksa od czasu "365 dni". Przy całej "niesympatii" do erotyka Barbary Białowąs, "Mea Culpa" jest jeszcze gorsza. Choćby dlatego, że nawet tych obiecanych scen erotycznych jest w niej jak na lekarstwo.

"Zaczyna się jak thriller erotyczny, ale szybko przeistacza się w łzawy dramat sensacyjny, oparty na zwrotach akcji, które mają niewielki lub zerowy sens. W tej zdumiewająco złej, całkowicie pustej i wręcz tandetnej produkcji nie można znaleźć żadnego dreszczyku emocji. Moja wina, że to obejrzałem" – podsumował Benjamin Lee z "Guardiana".

Straight-to-streamming

"Mea Culpa" to zbiór oklepanych, niesamowicie przewidywalnych schematów. W latach 80. i 90. istniała specjalna kategoria filmów "direct-to-video" albo "straight-to-video". Tak oznaczone produkcje trafiały bezpośrednio na rynek wideo, z pominięciem kin. Kojarzyły się z filmami najniższych lotów, realizowanych w kilka dni, gdzieś w Bułgarii albo w ogródku jednego z producentów. Takie produkcje jak "Mea Culpa" sprawią, że to samo widzowie będą myśleć, jeśli już tak nie myślą, o "straight-to-streamming".

d1kzzco

Na koniec dodajemy, że "Mea Culpa" stała się podczas minionego weekendu najpopularniejszym filmem Netfliksa na świecie. Obejrzało ją już 16 mln widzów. Numerem jeden stała się w 42 krajach (gorzej niż "365 dni: Ten dzień"). W Polsce erotycznym thriller odpalił z małym opóźnieniem, ale od dwóch dni też już jest na czele listy przebojów.

W 50. odcinku podcastu "Clickbait" zachwycamy się serialem (!) "Pan i Pani Smith", przeżywamy transformacje aktorskie w "Braciach ze stali" i bierzemy na warsztat… "Netfliksową zdradę". Żeby dowiedzieć się, czym jest, znajdź nas na Spotify, Apple Podcasts, YouTube, w Audiotece czy Open FM. Możesz też posłuchać poniżej:

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d1kzzco
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d1kzzco