Trwa ładowanie...
d3j6g81
v jak vendetta
04-12-2006 18:08

Bracia Wachowscy wracają do gry

d3j6g81
d3j6g81

Bracia Wachowscy odpoczęli już po trudach "Matriksów" i wracają do gry.

Na swój pierwszy postmatriksowy projekt wybrali ekranizację kultowego angielskiego komiksu "V jak vendetta". Tak naprawdę wybrali ją już wcześniej, bo pierwszą wersję scenariusza napisali jeszcze w latach 90., przed realizacją "Matriksa".

Jeśli dobrze przyjrzeć się fabule ich słynnego filmu, to można w nim zresztą zaobserwować pewne zbliżone koncepcje fabularne. Ale nie od dziś wiadomo, że Andy i Larry Wachowscy w "Matriksie" "inspirowali się" taką masą cudzych fabuł i idei, że aż trudno ich oskarżyć o jeden konkretny plagiat.

Tym razem jednak Wachowscy nie "inspirują się", tylko po prostu adaptują słynne dzieło Alana Moore'a i Davida Lloyda i produkują (oddając reżyserię w ręce Jamesa McTeigue'a).

"V jak vendetta" to opowieść o futurystycznej, rządzonej twardą ręką przez totalitarny rząd, WIelkiej Brytanii, w której jeden samotny kontestator znany jako "V" rozpoczyna bunt. Jego działania trudno nazwać inaczej niż terroryzmem, ale wszak służą wyższemu celowi - wyzwolenia się z okowów złej władzy. Czy "V" to jednak rewolucjonista, czy po prostu psychopata? W filmie w rolę ukrytego za uśmiechniętą maską bojownika wcielił się Hugo Weaving (niezapomniany agent Smith z "Matriksów"), ale główny akcent w filmie został położony na postać Evey (Natalie Portman), prostej, wrażliwej dziewczyny, którą V ratuje od śmierci i tym samym wciąga w swe tajemnicze i niezgodne z obowiązującym prawem plany.

Portman do roli Evey zgodziła się (niczym Sigourney Weaver do "Obcego 3" czy Demi Moore do "G. I. Jane") na ogolenie głowy na łyso i trzeba przyznać, że jej uroda wcale na tym nie straciła. A i film zyskał na dramatyzmie.

d3j6g81
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d3j6g81