"Nina": lesbijska miłość kwitnie w Polsce [Recenzja]

W "Ninie" Olga Chajdas pokazuje świat i temat, jaki w polskim kinie jest nieobecny. To świat miłości między kobietami. Ale reżyserka nie ma zamiaru robić rewolucji. Opowiada o uczuciach, które dotyczą każdego z nas.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Kadr z filmu "Nina", reż. Olga Chajdas
Kadr z filmu "Nina", reż. Olga Chajdas (Materiały prasowe)
WP

Tytułowa Nina (Julia Kijowska), to kobieta, która wiedzie poukładane życie u boku męża, Wojtka (Andrzej Konopka). Jest nauczycielką francuskiego w szkole prowadzonej przez matkę. Marzy o dziecku. Ale z tym jest jeden problem – Nina jest bezpłodna. Wpadają z mężem na pomysł, by znaleźć surogatkę. Ale żadna z kandydatek się nie nadaje. Gdy zaczynają już tracić nadzieję, pojawia się ona – Magda (Eliza Rycembel). Młoda, lubiąca imprezy i przygodny seks lesbijka. Zdaniem Niny – idealna kandydatka. Ale ta znajomość, zamiast dać małżeństwu szczęście, sprawi, że coś zacznie się w nim psuć. Nina zakochuje się w Magdzie. Od tej pory jej świat staje na głowie.

Duet Kijowska-Rycembel to najmocniejsza strona tego filmu. Kijowska w stonowany sposób wygrywa wszystkie emocje piętrzące się w głowie bohaterki, która nagle odkrywa, że życie które ma, nie jest tym, którego chce. Z drugiej strony Rycembel świetnie miesza pewność siebie i wyszczekanie z delikatnością. Gdy ta dwójka spotyka się w jednej scenie, między nimi iskrzy.

WP

Nieco gorzej wypada na poziomie scenariusza. Napięcie opada tam, gdzie powinno być podsycane. Zachowania bohaterów bywają niezrozumiałe. Jest też kilka scen, które wywołują konsternację zamiast emocji. W dodatku całość jest zdecydowanie za długa. Ale te wszystkie błędy, które spokojnie mogłyby położyć niejeden film, nie przeszkadzają debiutującej Oldze Chajdas zrobić pięknego, stonowanego filmu, który ogląda się bez znużenia. A to dowodzi jej reżyserskiego talentu.

WP

To nie jest film o coming oucie, ani o środowisku LGBT, ani o poszukiwaniu tożsamości. Choć te wszystkie tematy przewijają się gdzieś w tle, tak naprawdę oglądamy historię o miłości. O uczuciu, które przychodzi nie w porę, z którym nie wiadomo, co zrobić. Pewnie niemal każdy może się z nią utożsamić.

Film Olgi Chajdas czekał na realizację wiele lat. Jego twórcy sami przyznają, że w momencie, gdy powstawał, jego temat był o wiele bardziej kontrowersyjny niż dziś. Z jakiegoś powodu jednak jest tak naprawdę pierwszym polskim filmem lesbijskim. W tym temacie rodzime kino zawiodło. Ma przed sobą jeszcze dużą lekcję do odrobienia.

Zobacz także: Ścibakówna o roli lesbijki: "Jesteśmy dość zamkniętym społeczeństwem"

WP
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP