Trwa ładowanie...
d10jmvx
recenzja
07-08-2011 17:10

Przeznaczenie to iluzja

d10jmvx
d10jmvx

„Władcy umysłów” (dystrybutor Tim Film Studio) to jedna z ostatnich premier DVD, która ukazała się na naszym rodzimym rynku. Historia oparta została na opowiadaniu Philipa K. Dicka („Ekipa dostosowawcza”) amerykańskiego pisarza, który przyczynił się do rozwoju gatunku literackiego jakim jest science fiction. Producenci filmowi wielokrotnie sięgali po dzieła tego autora, czego najlepszym przykładem są takie filmy jak: „Łowca androidów”, „Raport mniejszości” czy „Next”. Wielkie tytuły z utytułowanymi aktorami, na stałe wpisały się w historię swojego gatunku filmowego.

Producentem, reżyserem i scenarzystą „Władcy umysłów” jest George Nolfi, który współtworzył między innymi „Ultimatum Bourne’a”, „Ocean’s Twelve – Dogrywka” czy „Strażnika” z Michaelem Douglasem w głównej roli. We wszystkich tych tytułach swoją rolę ograniczył do bycia scenarzystą, jednak przy „Władcy umysłów” postanowił pójść o dwa kroki dalej.

Nolfi w swoim debiucie reżyserskim sięgnął po aktora, z którym dwukrotnie już współpracował, dzięki czemu wiedział na co go naprawdę stać. Matt Damon, chyba jak każdy aktor, miał w swojej karierze upadki i wzloty, jednak patrząc na jego dotychczasowy całokształt sceniczny, można śmiało umieścić Matt’a w gronie tych naprawdę dobrych. U jego boku, w żeńskiej roli, zagościła wschodząca gwiazda młodszego pokolenia, Emily Blunt, która po występie w „Diabeł ubiera się u Prady” została zauważona do tego stopnia, że w 2007 roku wystąpiła z Tomem Hanksem w „Wojnie Charliego Wilsona”. Zderzenie we „Władcach umysłów” świeżości z doświadczeniem aktorskim powinno, przy ewentualnie słabej fabule, w pewnym stopniu rekompensować wszelkie niuanse tej produkcji.

David Norris (Damon) spełnia się w roli polityka i ma aspiracje na stołek amerykańskiego senatora. Niestety jego droga na szczyt okazuje się chwilowym niepowodzeniem, przez co plany na wielką karierę musi odłożyć w czasie. Jedynym pocieszeniem dla Davida okazuje się poznanie pięknej Elise, pocałunek z którą nieodwracalnie wpływa na jego przyszłość. Konsekwencje niewinnej i przelotnej intymności stają się początkiem historii, której zmiana biegu jest tylko pozorna. David i Elise przekonają się, że bycie kowalem swojego losu to mit, przeznaczenie nie istnieje, a wszystko w naszym życiu jest planem dawno napisanym przez siły wyższe.

d10jmvx

George Nolfi zrobił coś, czego dawno nikomu się nie udało. Stworzył oryginalną historię, która od pierwszych minut filmu wciąga i omija wszechobecną przewidywalność. Bardzo umiejętnie połączył thriller i science fiction z wątkiem romantycznym. Żaden z tych elementów nie dominuje, wręcz przeciwnie idealnie się uzupełniają, tworząc spójną, interesującą w formie całość. „Władcy umysłów” to nowoczesny sposób postrzegania gatunku filmowego jakim jest s-f. Porzucenie wirtualnej przesadności, osadzenie akcji w świecie rzeczywistym z udziałem jak najprawdziwszych bohaterów, pozwala na potraktowanie filmu bardzo poważnie, prawie bez tak zwanego przymrużenia oka.

Tematyka poruszona w filmie zmusza do myślenia i wyciągnięcia wniosków. Dla wielu termin „zakochanie od pierwszego wejrzenia” to tylko mit, jednak w rzeczywistości można się grubo pomylić. „Władcy umysłów” pozwalają uwierzyć, że wszystko i wszystkich można pokonać. Nawet, gdy na swojej drodze napotkamy rzucane pod nogi kłody, liczy się silna wolna i konsekwencja działania. Fakt, pachnie to amerykańskim snem (chcieć to móc), ale w życiu trzeba mieć jakiś cel i marzenia.

Widzowie wybierając taką a nie inną pozycję filmową żywią nadzieję, że staną się świadkami dobrego przedstawienie, w którym wszystko będzie na swoim miejscu. Tak właśnie jest w przypadku tego filmu. Świetna fabuła, wysoki poziom gry aktorskiej zarówno pierwszo jak i drugoplanowej, odpowiednio dobrana i skomponowana muzyka sprawiają, że jesteśmy świadkami naprawdę dobrego kina. Często kilka godzin po obejrzeniu większości z hollywoodzkich produkcji trudno jest nam przypomnieć sobie o czym one były, pamiętamy jedynie ich cząstkowy zarys. „Władcy umysłów” na szczęście nie należą do tego grona, zapadają na stałe w pamięci, dając nadzieję, że warte uwagi kino jeszcze nie umarło.

d10jmvx
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d10jmvx