Trwa ładowanie...
d49jfva
recenzja
28-12-2011 18:19

Błogosławieństwa przeszłości

d49jfva
d49jfva

Najnowszy film Kaurismäkiego to nostalgiczna z ducha opowieść doprawiona szczyptą ciepłego humoru. W Hawrze, portowym mieście na południu Francji, gdzie dni płyną niespiesznie i leniwie, mieszka Marcel (André Wilms) z żoną (Kati Outinen) i psem (Łajka). Któregoś dnia w drodze z pracy do domu bohater, pracujący dorywczo jako pucybut, natyka się na łapankę – na teren państwa przedostali się imigranci z Afryki, którzy przypłynęli do Francji nielegalnym transportem. Spotkanie oko w oko z jednym z nich (Blondin Miguel) zaowocuje niespodziewanym splotem wydarzeń, które odwrócą życie Marcela do góry nogami. Nie pozostanie także bez znaczenia dla pewnego detektywa (Jean Pierre Daroussin), życia miasteczka a nawet kariery jednego przebrzmiałego rockandrollowca.

Oglądając “Człowieka z Hawru” można poczuć pełna szacunku i uwielbienia tęsknotę za przeszłością, silnie obecną także w pozostałych filmach Fina. W subtelnej, niespiesznej narracji wiele jest odwołań do klasycznych struktur, znanych z Hollywoodzkiego kina gatunków, w szczególności „czarnego” kina lat czterdziestych. W bardzo prosty, niezmanierowany sposób Kaurismäki opowiada o rzeczach najważniejszych: miłości i innych odruchach serca, porozumieniu ponad podziałami i nadziei. „Człowiek...”, przepojony charakterystycznym dla Fina zawoalowanym poczuciem humoru, jest znacznie pogodniejszy i cieplejszy, niż jego poprzednie dzieła.

To film bardzo skromny, afirmujący wręcz ograniczenie filmowych środków wyrazu. Mimo tej ascetycznej prostoty z sukcesem brał udział m.in. w Festiwalu w Cannes. Choć nie wygrał Złotej Palmy – przypadła ona epickiemu „Drzewu życia” Terrence'a Mallicka – został wyróżniony przez krytyków nagrodą FIPRESCI, wygrał także festiwale w Chicago i Monachium. „Człowiek z Hawru” pokazuje, że w czasach coraz większych wybuchów, szybszych pościgów i bardziej spektakularnych scen kaskaderskich największą zaletą reżysera pozostaje umiejętność opowiadania historii. Kaurismäki bierze na warsztat tekst, który innemu nie starczyłby nawet na etiudę, i rozwija go w pełnometrażową fascynującą, magiczną historię w której pośród wielu pytań i emocji nie starcza miejsca na nudę. To film dla kobiet i mężczyzn, starszych i młodszych... dla wszystkich, którzy kochają kino.

d49jfva
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d49jfva