Cezary Pazura - aktor, komik, reżyser i youtuber. Odrzucenia której roli żałuje dziś najbardziej?

Aktor, komik, reżyser - a od niedawna także odnoszący ogromne sukcesy youtuber. Nagrania Cezarego Pazury - a w zasadzie wujka Czarka - w których opowiada o swoich filmach, zdradza zakulisowe sekrety albo odpowiada na pytania fanów, cieszą się ogromną popularnością. Pazura, który świętuje właśnie 55 urodziny, pochwalić się może udaną rodziną, jest w świetnej formie i wciąż pozostaje aktywny zawodowo. Raczej więc nie ma wielu powodów do narzekań, choć przyznaje, że sprawy nie zawsze układały się po jego myśli.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Cezary Pazura - aktor, komik, reżyser i youtuber. Odrzucenia której roli żałuje dziś najbardziej?
(Filmpolski.pl)

Jakiś czas temu na przykład Pazura wycofał się z branży - uznał, że jest go w mediach za dużo i chciał, by publiczność od niego odpoczęła.

- Nie można się widzowi narzucać. Czasem, jak już widz ciebie chce, to musisz się na jakiś czas odbierać widzowi, żeby on miał apetyt na ciebie - mówił w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej". - Miałem taki moment w życiu, że się przejadłem, opatrzyłem. Mam tego pełną świadomość. Chyba się przejadłem przez te role komediowe, bo innych nie miałem.
Irytowało go, że został wrzucony do szufladki, przyczepiono mu etykietkę, której nie mógł zerwać.

- Śmialiśmy się z kolegami, bo grałem filmy niemieckie i miałem w Niemczech opinię aktora dramatycznego. W filmie "Składniki marzeń" biseksa, miałem romans z facetem i umierałem na AIDS. Widzowie płakali. Jak reżyser przyjechał do Polski, żeby mnie zaangażować, i powiedziałem, że właśnie gram kabaret, to on nie wiedział, o co chodzi - dodawał. - Myślał, że nie zrozumiał.
Do krytyki wciąż podchodzi z dystansem; uważa, że tabloidy i dziennikarze często naskakują na niego zupełnie bez powodu. Jak choćby wtedy, gdy postanowił spróbować swoich sił jako reżyser i nakręcił "Weekend". On sam uważa, że choć był to "film o niczym", spisał się naprawdę nieźle.

Filmpolski.pl
Podziel się

- To nie miał być film, który niesie za sobą przesłanie. To miało być kino rozrywkowe i dokładnie jak chciałem, tak zrobiłem - tłumaczył. - Gdybym robił "Weekend" dziś, zrobiłbym go tak samo. Byłem reżyserem, który potrafił odpowiedzieć na każde pytanie. Uważam, że ten film jest zrobiony bezbłędnie. Według niego sprawę spaprali przede wszystkim ludzie od promocji.

- Zrobiłem błąd debiutanta, bo oddałem promocję w ręce specjalistów. Nie mówię tego, broń Boże, z jakimś wyrzutem, bo film obejrzało 800 tysięcy ludzi, dostałem Srebrny Bilet od kiniarzy. Uważam, że widzów byłoby jeszcze więcej, gdyby publiczność nie była wprowadzona w błąd. I w efekcie widz przyszedł nie na to, co chciał, nie na to, co było napisane na plakacie. Tylko tyle. A krytyka to wzięła za błąd, wyssała go w stu procentach i skierowała zarówno przeciwko mnie, jak i aktorom. To mnie boli najbardziej – mówił.
Walkę z tabloidami toczył także, kiedy media za bardzo ingerowały w jego związek z Edytą. Jak twierdzi, ta walka tylko wzmocniła jego relację z ukochaną, ale też kosztowała go wiele nerwów.

Filmpolski.pl
Podziel się

- To był tak zmasowany atak, nie wiadomo skąd się wziął - mówił w programie "20m2". I dodawał, że żałuje, że dał się wciągnąć w te wszystkie medialne porachunki czy procesy sądowe.

- Żałuję, dlatego że summa summarum one mi nic nie dały, one jeszcze bardziej dawały paliwo mediom: "On się stawia, to my jemu jeszcze raz!" - tłumaczył. - Doradzali mi mądrzy prawnicy, mówili "Panie Pazura, zostaw Pan to w spokoju". Dzisiejsze gazety wyścielają jutrzejsze śmietniki. A ja nie, ja nie pozwolę, nie mogę, ja mam autorytet! Broniłem po prostu swojej godności, no każdy by tak zrobił na moim miejscu chyba.

Kolejna głośna medialna afera z udziałem Pazury miała miejsce w 2013 roku. Tomasz J. przez kilka miesięcy szantażował aktora, twierdząc, że jest w posiadaniu kompromitującego go filmu. - Filmik jest niepublikowany. Główną rolę gra w nim Czarek Pazura w towarzystwie 2 dziewczyn i chłopaka. Ile możesz mi zaproponować za taki filmik. Konkretnie proszę. Moja propozycja to 10 tys. zł, filmik trwa ok 15 minut, widać na nim wszystko co trzeba - cytował maila od szantażysty "Wprost".

Filmpolski.pl
Podziel się

Pazura zapłacił 8 tysięcy złotych, ale Tomaszowi J. to nie wystarczyło i próbował sprzedać film ponownie w necie. Aktor wynajął więc prywatnego detektywa, Krzysztofa Rutkowskiego, który podszył się pod kupca i zatrzymał szantażystę. Sprawa trafiła do sądu.

- Pragnę oświadczyć, że sąd potwierdził, że oskarżony Tomasz J. dopuścił się popełniania przestępstw tj. bezprawnych gróźb stosowanych w celu uzyskania korzyści majątkowej. Dlatego też doszło do dobrowolnego poddania się karze przez oskarżonego - napisał Pazura w oficjalnym oświadczeniu. - Pragnę także podkreślić, że celem mojego oświadczenia jest zakończenie wszelkich domysłów i spekulacji, które w ostatnim czasie dotyczyły rzekomej zawartości dowodów zebranych w sprawie. Oświadczam, że materiały zebrane jako dowody przestępstwa, które posłużyły do szantażu, nie są związane z moją osobą.
Mało kto uwierzył jednak w te zapewnienia, a cała afera mocno nadwyrężyła reputację aktora. On sam nie miał pojęcia, że Rutkowski opowie o wszystkim w mediach i wolałby o sprawie zapomnieć.

ONS.pl
Podziel się

Do dziś nie może za to zapomnieć o pewnej odrzuconej roli. W swoim programie na YouTubie wyznawał, że wciąż nie może sobie darować, że odrzucił główną rolę w "Dniu świra".

- Odrzuciłem ją z wielu powodów - jestem artystą, który zawsze chce dobrze dla przedsięwzięcia, żeby film, w którym występuję, był jak najlepszy – tłumaczył. Kiedy otrzymał tę ofertę od Marka Koterskiego, akurat prasa wieszała na nim psy za film "Ajlawju".

Materiały prasowe
Podziel się

- Jak dostałem propozycję od Marka i czytam, że ona się składa w sumie, dla mnie, z tych samych elementów co dwie poprzednie role, wydawało mi się, że jest to rodzaj powtórzenia tego samego - mówił, dodając, że obawiał się wtórności. - Poza tym były tam sceny, których nie chciałem zagrać, nie podobały mi się. Były niesmaczne. Tych scen nie ma w filmie z Kondratem, Koterski je wyrzucił.
Twierdzi też, że to właśnie on podsunął reżyserowi odpowiedniego aktora i zasugerował właśnie Marka Kondrata.
- Zaproponowałem, że ktoś starszy powinien zagrać tę rolę. Potem, jak dostał wszystkie nagrody z Markiem Koterskim, to mnie krew zalała. Powinienem być mądrzejszy i tej roli nie odmawiać - śmiał się.
Już za niecały miesiąc, 7 lipca, do polskich kin trafi nowa komedia Juliusza Machulskiego. Będzie ona powrotem Cezarego Pazury na wielki ekran. Zwiastun, który możecie obejrzeć poniżej, wydaje się zapowiadać film wtórny, ale majacy dobre momenty. Trailer prezentujemy pod poniższą sondą.

0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.