Trwa ładowanie...
dlxoa09

“Dalida”: nieznośny ciężar bytu [RECENZJA]

Zanim połknie 120 tabletek nasennych i wypije whisky, zostawi na biurku kartkę: „Życie stało się dla mnie nie do zniesienia. Wybaczcie mi”. Co doprowadziło do samobójstwa piosenkarkę, która była uznana za jedną z najbardziej wpływowych osób we Francji i sprzedała ponad 170 mln nagrań? Film “Dalida. Skazana na miłość” daje kilka wskazówek do odpowiedzi na to pytanie.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
“Dalida”: nieznośny ciężar bytu [RECENZJA]
(Materiały prasowe)
dlxoa09

Chyba nie było na świecie artystki, które częściej mówiłyby, że pragnie miłości, niż Dalida. Jednak w życiu urodzonej w Kairze francusko-włoskiej piosenkarki Eros trwał w nierozłącznym uścisku z Tanatosem. Przed nią na swoje życie targnęło trzech jej mężczyzn: śpiewak Luigi Tenco, Richard Chanfray i były mąż Lucien. Przypadek?

Wyreżyserowany przez Lisę Azuelos film śledzi biografię Dalidy od urodzenia po samobójczą śmierć. Chciałoby się, żeby reżyserka na chwilę przystopowała, pokazała któryś z etapów jej życia bardziej szczegółowo, bez pospiesznego przeskakiwania z wątku na wątek. Ale coś za coś, bo w zamian dostajemy solidny przegląd kilku twarzy artystki, bogatego repertuaru muzycznego z evergreenami takimi jak “Parole, Parole” czy “Bang Bang” i niezliczonych wizerunków scenicznych.

Filmowi daleko do wybitności. “Dalida” to klasyczny film biograficzny, grzeszy banalnym montażem, zestawiającym piosenki z życiem artystki. Ale świetną robotę wykonali kostiumograf, scenograf i operator.* Zmieniające się dekady i style znalazły odzwierciedlenie w zdjęciach. Bardzo dobrze w głównej roli wypadła włoska aktorka Sveva Alviti, uderzająco podobna do Dalidy.*

dlxoa09

“Dalida. Skazana na miłość” stawia wiele pytań, na które widz sam musi poszukać odpowiedzi. Rozbudza ciekawość, zachęca do sięgnięcie po biografię piosenkarki i to jest jego największy atut.

Ocena 6/10
Łukasz Knap

   Materiały prasowe
(Materiały prasowe)
dlxoa09

Podziel się opinią

Share
dlxoa09
dlxoa09