Karolina Korwin Piotrowska o nowym filmie Smarzowskiego. "Chciałabym, żeby zobaczyli go wszyscy"
Karolina Korwin Piotrowska obejrzała nowy film Wojtka Smarzowskiego, który zrobił na niej ogromne wrażenie. Stwierdziła, że produkcja opowiada o tym, że "jesteśmy sami, prawo nie działa, policja nie działa, ale za to działają układy". – To wstrząsająca opowieść o świecie bez zasad, ale nie o patologii – podsumowała "Dom dobry".
Karolina Korwin Piotrowska chętnie dzieli się swoimi recenzjami filmów na Instagramie. Nie inaczej było po seansie "Domu dobrego", czyli nowego dramatu Wojtka Smarzowskiego, który w piątek 7 listopada trafia do kin. Tuż przed premierą filmu opublikowała wpis, w którym opowiedziała o swoich wrażeniach.
Ma pięć Oscarów. Wyliczył, które polskie filmy uwielbia
Karolina Korwin Piotrowska obejrzała "Dom dobry". Poruszyła ją historia w filmie Wojtka Smarzowskiego
Karolina Korwin Piotrowska na początku recenzji przedstawiła główną bohaterkę "Domu dobrego", czyli Gośkę (Agata Turkot). "To się zaczyna np. od tresury w domu, od zdania rzuconego w stronę córki, że jednak szkoda, że nikt jej nie wyskrobał. Przyzwyczajona do przemocy i poniżania, kwintesencja parentyfikacji, dzielnie znosi szantaż emocjonalny niedojrzałej matki, która ucieka w chorobę, zamiast zmierzyć się z emocjami naprawdę. Stąd już tylko krok, by romantyczny książę na białym koniu zabrał ją z domu złego, do tego dobrego, z książkami, bukietem róż, piosenką Grechuty i obiadem na stole. Tylko trzeba pamiętać, gdzie stawiamy kubeczki, a gdzie kieliszki" – napisała.
54-latka opisała "Dom dobry" jako "wstrząsającą opowieść o świecie bez zasad, przy pozorach tychże, o samotności i strachu, o bezradności i o tym, że do życia w przemocy jesteśmy tresowani od domu rodzinnego". Chwilę później zaznaczyła, że "to nie jest opowieść o patologii, bo przemoc nosi też elegancki biały kołnierzyk, wyprowadza pieska na spacer i ma znajomości wszędzie, także w policji".
Karolina Korwin Piotrowska przy okazji recenzji nowego filmu Wojtka Smarzowskiego wspomniała o swojej koleżance, która ukrywała domowy dramat pod grubym makijażem i apaszkami. "Dziwiłam się, że jej się chce tak codziennie malować. I te apaszki... Jedwabne, on jej kupował, nosiła często ściśle przylegające do szyi. Potem, po latach dowiedziałam się, że tym makijażem i apaszkami zakrywała wybroczyny. I że w końcu się rozwiodła. (...) Myślałam o tej koleżance, kiedy oglądałam ten film" – ujawniła.
"Dom dobry" poruszył Karolinę Korwin Piotrowską. "Ja bym chciała, żeby ten film zobaczyli wszyscy"
Karolina Korwin Piotrowska podkreśliła, że podczas oglądania "Domu dobrego" przypomniała sobie o tym, jak to "kiedyś uratował ją jej sarkazm". "Nawet nie wiedziałam, że to, co czuję, słysząc pewne zdanie, z pozoru urocze, ale wycedzone przez usta, to »red flag«. Ja się uratowałam. Nie chciałam być zalana wodospadem natrętnej miłości. Uciekłam. Ktoś inny nie" – napisała na Instagramie.
Dziennikarka na koniec podkreśliła, że "chciałaby, żeby ten film zobaczyli wszyscy". "Bo przemoc normalizuje się i zaczyna się w domu. Od zdania rzuconego przy wigilii. A kończy na podłodze w domu z ogrodem, w kałuży wybroczyn, ze strachem w oczach i marzeniem o śmierci. Przyzwyczajamy się do tego, że jesteśmy sami, prawo nie działa, policja nie działa, ale za to działają układy, i że jesteśmy ze wszystkim sami. Same. O tym jest ten film. Idźcie koniecznie. Będzie bardzo bolało. Zobaczycie tam siebie i ludzi, których znacie" – podsumowała.