Trwa ładowanie...
d3o8ni8

Monika Dzienisiewicz łamaczka męskich serc. Poznaj historię byłej żony Daniela Olbrychskiego

Wielu mężczyzn straciło dla niej głowę, ale ona długo nie potrafiła znaleźć szczęścia w miłości. Jeden z romansów, który nawiązała w pracy, miał zaś destrukcyjny wpływ na karierę Moniki Dzienisiewicz i całkowicie zmienił jej życie.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Monika Dzienisiewicz w filmie "Aniele Boży, Stróżu mój"
Monika Dzienisiewicz w filmie "Aniele Boży, Stróżu mój" (Materiały prasowe)
d3o8ni8

Monika Dzienisiewicz była pełną ambicji i aspiracji aktorką - urody i przebojowości zazdrościła jej niejedna koleżanka, a panowie zabiegali o jej względy. Ona jednak serce oddała Wowo Bielickiemu. Pobrali się i byli przekonani, że to miłość do końca życia. Ale wtedy w życiu Dzienisiewicz pojawił się prawdziwy ekranowy amant - Daniel Olbrychski.

- Był tak intensywny w przekonywaniu mnie do siebie, że w końcu uległam i odeszłam od męża - wspominała później.

Jej związek z Olbrychskim wywołał skandal w artystycznym światku, ale zakochani nie zwracali na to uwagi. Wreszcie zalegalizowali związek, a w 1971 roku przyszedł na świat ich syn Rafał. Byli szczęśliwi, jednak sielanka nie trwała długo. W ich małżeństwie coraz częściej dochodziło do spięć.

d3o8ni8

- Małżeństwo z Moniką było niszczycielskie i rozpadłoby się wcześniej, gdyby nie syn - mówił później Olbrychski w "Gazecie Wyborczej". - Miałem świadomość, że jeśli się w kimś zakocham, to z dawnego związku nie będzie co zbierać. I przyszedł taki moment.

Marylę Rodowicz Olbrychski poznał na jednej z imprez w 1973 roku i niedługo potem zostali kochankami.

Dzienisiewicz wkrótce dowiedziała się o romansie, o którym szeptano w stolicy, i pewnego razu wpadła do hotelu, gdzie jej mąż i Rodowicz umówili się na schadzkę.

- Spytała w recepcji o numer mojego pokoju, przyszła pod drzwi i waliła. A myśmy siedzieli jak myszki pod miotłą parę godzin, bo długo się awanturowała - wspominała piosenkarka w książce "Maryla. Życie Marii Antoniny”.

d3o8ni8

Zrozpaczona i wściekła Dzienisiewicz oznajmiła, że nie da mężowi rozwodu, nawet kiedy ten wyprowadził się do kochanki. Zgodziła się na to dopiero w 1977 roku, kiedy związek Olbrychskiego i Rodowicz legł w gruzach (piosenkarka zostawiła go dla Andrzeja Jaroszewicza).

Sama jednak również nie była bez winy. Zakochała się w Januszu Warmińskim, dyrektorze Teatru Ateneum - a prywatnie mężu Aleksandry Śląskiej. Śląska szybko dostrzegła, co się święci, ponieważ była kobietą wpływową, która nienawidziła konkurencji, zemściła się na rywalce. To podobno przez nią Dzienisiewicz nie otrzymywała interesujących ról i nie mogła pokazać na scenie całego swojego potencjału. Doprowadziła też do tego, że Warmiński zakończył romans, a Dzienisiewicz musiała odejść z teatru i pozostała bez pracy.

Dopiero później los się do niej uśmiechnął - w momencie, kiedy poznała Andrzeja Kopiczyńskiego.

- Zakochaliśmy się w sobie od pierwszego wejrzenia - twierdził aktor.

   ONS.pl
(ONS.pl)

Ze ślubem się nie spieszyli; pobrali się dopiero po 20 latach związku, ale oboje zapewniali, że nie wyobrażają sobie życia bez siebie. Kopiczyński opiekował się żoną, gdy ta na skutek choroby o mało nie straciła wzroku. Niedługo Dzienisiewicz mogła się zrewanżować - Kopiczyński zaczął się uskarżać na coraz poważniejsze problemy z sercem. Małżonka czuwała przy jego łóżku, wspierając go w najtrudniejszych chwilach. Zaczęła też pracować; chociaż do aktorstwa nie wróciła, uczyła studentów łódzkiej filmówki, co dawało jej wielką satysfakcję.

d3o8ni8

Zmarła 25 czerwca 2016. Andrzej Kopiczyński zmarł kilka miesięcy później - 13 października tego samego roku.

"Nasz rząd robi wszystko, żeby Polska wyglądała niepoważnie":

d3o8ni8

Podziel się opinią

Share
d3o8ni8
d3o8ni8