Trwa ładowanie...
d7siszc

Na co iść do kina? "Złe mamuśki 2: Jak przetrwać święta", "Młynarski. Piosenka finałowa", "Mother!

W kinach trzy ciekawe premiery: kontynuacja przebojowych "Złych mamusiek", wyczekiwany thriller Darrena Aronofsky'ego i dokument o Wojciechu Młynarskim. Jest w czym przebierać, zresztą sami zobaczcie
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Na co iść do kina? "Złe mamuśki 2: Jak przetrwać święta", "Młynarski. Piosenka finałowa", "Mother!
(Materiały prasowe)
d7siszc

"Młynarski. Piosenka finałowa" reż. Alicja Albrecht

Uczciwy portret mistrza słowa. Jego zaleta to brak czołobitności. Pojawiają się w nim wątki prywatne i rodzinne. Młynarski w wielu swoich tekstach był krytykiem socjalistycznej mentalności. Nie cierpiał braku wolności, miał talent do błyskotliwego i żartobliwego podsumowywania absurdalnych zdarzeń i ważnych zjawisk społecznych. Szkoda, że już go z nami nie ma, bo nasze czasy domagają się takich podsumowań, ale róbmy swoje, może to coś da, kto wie. Więcej w naszej recenzji.

*Zobacz rozmowę o Młynarskim z jego przyjacielem, wnukiem i reżyserem filmu "Młynarski. Piosenka finałowa" *

"Złe mamuśki 2: Jak przetrwać święta" reż. Jon Lucas, Scott Moore

Złe Mamuśki jeszcze bardziej niegrzeczne? To jest możliwe. Kontynuacja hollywoodzkiego przeboju.Tym razem bohaterki grane przez Milę Kunis, Kristen Bell i Kathryn Hahn zmierzą się z organizacją wymarzonych świąt Bożego Narodzenia. Czego możecie się spodziewać? Przede wszystkim wielu bardzo pieprznych żartów. Zobaczcie, co o filmie opowiadają gwiazdy naszemu reporterowi.

d7siszc

"Mother!" reż. Darren Aronofsky

Na ten film czekało wielu fanów Aronofsky'ego, twórcy takich filmów jak "Czarny łabędź" czy "Zapaśnik", ale według naszej recenzentki "nie tędy droga": "Darren Aronofsky błądzi. Gubi się koszmarnie. Nie pomaga ani Javier Bardem w obsadzie, ani zdecydowane odejście od estetyki mega widowiska, z czym mieliśmy do czynienia przy okazji "Noego” z 2014 r. Nie pomaga też flirt z gatunkiem kina grozy i zagadki. W "Mother!” nic się nie klei, estetyzacja poszczególnych kadrów zastępuje sens, skupienie na miłości pary głównych bohaterów – narrację. Porównania do Polańskiego, a takie też się pojawiały, są mocno przesadzone. Podobnie, jak wciskanie filmu na siłę do szuflady z napisem "horror” - czytamy w recenzji Magdaleny Maksimiuk. Lepiej dwa razy pomyśleć, zanim kupi się bilet na sens tego filmu.

d7siszc

Podziel się opinią

Share

d7siszc

d7siszc