Trwa ładowanie...
kmf
28-11-2013 17:15

Tryptyk z adrenaliną, czyli 3 x akcja klasy B

Po „Kinie w złym guście” – kolejny cykl z kinem klasy B, tyle że raczej współczesnym i pełnym akcji. Trzy filmy. Trzy razy B-klasa, aż kłująca w oczy swoją budżetowością. Trzech aktorów charakterystycznych (choć jeden jakby nieco mniej). A na dokładkę – polski akcent.

Share
Tryptyk z adrenaliną, czyli 3 x akcja klasy BŹródło: Monolith Films
d3tgu81

Zawiłości fabularne, głębia, wymuskane zdjęcia i efekty specjalne? Paaanie, daj pan spokój. Dziś bawimy się przy nieco innych rytmach, tuż obok półki z napisem „Tanie DVD – Akcja/Sensacyjne”.

Uwaga! Poniższy tekst został napisany w stylu adekwatnym do gatunku filmowego, jaki przedstawia. Czyli – z powagą raczej mocno nadszarpniętą. Zostaliście ostrzeżeni!

Koliber [Hummingbird aka Redemption]

„Jedzie jedzie wózek, a na wózku Buzek…” – znacie to, prawda? Jak się okazuje, ta rzewna przyśpiewka Pudelsów wcale nie straciła wiele na aktualności. Choć w tym przypadku nie są to z pewnością, jak w przywołanej piosence, „wyższe sfery”. Ów wózek jest bowiem pchany przez Jasona Stathama – aktora nie tak znowu starego, acz pod względem preferowanego repertuaru będącego reliktem jawiącej się kasetą VHS przeszłości. A co ma do tego wszystkiego Buzek, zapytacie? Ano ma tu główną rolę żeńską, ponieważ tu o aktorkę Agatę chodzi, nie zaś o jej słynnego ojca – polityka.

d3tgu81

On (Jason, nie Jerzy B.) gra tutaj… menela, typowego mieszkańca walających się po ciemnych uliczkach kartonów. Na szczęście, jak sztampa nakazuje, dość prędko żulostwu mówi „dość”. Gdy bliska mu osoba zostaje porwana i zmuszona do świadczenia usług wiadomych, odgrywany przez Stathama bohater postanawia doprowadzić się do ładu, by dopaść sprawców. Pomaga mu w tym fakt, iż przypadkowo… trafia do całkiem luksusowego mieszkania, którego właściciel właśnie wyjechał na dłużej. Przywłaszczając sobie komfort życia i pieniądze właściciela, nasz eks – kloszard rozpoczyna akcję oczyszczania miasta z szumowin.

Ona (Agata B.) wciela się w… zakonnicę. Uczynną, dodajmy, która zupą dokarmia okolicznych bezdomnych. I tak właśnie dochodzi do pierwszego spotkania naszych bohaterów. Z czasem ich znajomość zaczyna zdecydowanie wykraczać poza standardowe relacje żul – osoba duchowna, aż w końcu… no, zgadnijcie. Serio.

Co by o „Kolibrze” nie napisać i jak by z niego nie szydzić, to wciąż pozostaje on przyzwoitym „akcyjniakiem”. Jason jest sprawny w eliminowaniu oponentów i arcymęski jak zawsze, fabuła spełnia funkcję co najwyżej drugorzędną, zaś akcja toczy się dość wartko. Tylko ta nasza „Buzkowa”… Wiadomym jest, iż o gustach się nie dyskutuje – lecz nie potrafię pozbyć się wrażenia, iż sparowanie w filmie akurat tej dwójki wprowadza do seansu lekkie elementy science – fiction.

Śmierć w Tombstone [Dead in Tombstone]

Nie masz wystarczającej ilości pieniędzy, by zrobić idealnie dopracowany film? Postaraj się przysłonić niedociągnięcia oryginalnym pomysłem! Z takiego właśnie założenia wyszli zapewne twórcy „Śmierci w Tombstone”. Efekt jest trochę taki, jak w przypadku gry naszych piłkarzy – kiedy próbują czasami (z rzadka) nadrobić niedostatki sportowe ambicją i wolą walki. Rezultat? Łatwy do przewidzenia.

d3tgu81

Guerrero (Danny Trejo) to herszt bandy, łupiącej banki na Dzikim Zachodzie. Po jednym z rabunków nasz antybohater zostaje zdradzony przez swych kamratów – i w trybie przyspieszonym wysłany do piekła. Dosłownie – obserwujemy Guerrero przykutego do krzesła, znajdującego się tuż obok szalejącego ognia piekielnego. Podsyca go, dorzucając do środka świeżutkie dusze grzesznych za życia zmarłych, sam Lucyfer (Mickey Rourke)
. W tej nietypowej scenerii panowie(?) zawierają układ – zakapior dostanie jeszcze jeden dzień życia, w trakcie którego ma wykończyć swoich sześciu zdradzieckich kumpli. Jeśli mu się uda, będzie mógł pozostać na Ziemi. Jeśli nie – jego dusza zostanie wykorzystana przez Lucyfera jako podpałka.

Na tym, niestety, oryginalność konceptu fabuły się kończy. Jej dalszą część wypełniają chaotyczne strzelaniny i jeszcze bardziej chaotyczne konne pościgi, od czasu do czasu przeplatane zupełnie niezobowiązującymi dialogami. Grzeszki niskobudżetowości widoczne są gołym okiem – a przodują wśród nich zdjęcia w stylu ADHD, z szalejącą kamerą i zdecydowanie zbyt dużą ilością bliskich planów, mających zakryć niedostatki budżetu.

Przyciągnąć do filmu mogą znane nazwiska. I o ile domyślamy się, na co możemy liczyć ze strony Danny’ego „Maczety” Trejo, to zastanawiające jest, jak krótko trwało ponowne 5 minut sławy Mickey’a Rourke’a. Regres pod względem jakości projektów aktora po „Zapaśniku” nastąpił błyskawicznie – zaś karykaturalna rola Lucyfera w „Śmierci…” raczej nie daje nadziei na lepszą przyszłość.

* Trzebież [Breakout]*

d3tgu81

Też odnieśliście ostatnio wrażenie, że Brendan Fraser (ten z „Mumii”) najprawdopodobniej zaginął? Próżno go było szukać we wchodzących na ekrany kin produkcjach, a nawet jak się gdzieś tam pojawił, to były to występy prawie niezauważalne. No więc, dobra wiadomość dla fanów (są tacy?) aktora – odnalazł się! Gorzej, iż swym nazwiskiem firmuje film o dosyć wątpliwej jakości.

Ekolog Jack (Fraser) zostaje zamknięty w więzieniu za zbyt nachalne, wręcz agresywne protesty przeciwko wycince lasów. Jak się okazuje, pokuta za występek będzie dla niego bardzo nieprzyjemna – w ramach prac społecznych zostaje przydzielony do… wycinki lasów, a jakże! Jednak nie o spory natury ekologicznej tu chodzi. Pewnego dnia dzieci przebywającego w zamknięciu Jacka postanawiają wybrać się na spływ kajakowy, gdzie przypadkowo są świadkami morderstwa. Sprawcy, dostrzegłszy gapiów, rozpoczynają pościg – a jedyną nadzieją latorośli pozostaje ojciec, teoretycznie wciąż przebywający w zamknięciu…

Po przebrnięciu przez „Trzebież” każdy z oglądających będzie mógł z czystym sumieniem zakrzyknąć „zielono mi!” Praktycznie cała akcja filmu sprowadza się do szalonej gonitwy po lesie. Przez chwilę jeden ze zbrodniarzy goni dzieci, a drugi ojca, następnie pechowa rodzinka łączy siły, by uciekać wspólnie, a później znowu się rozdzielić itp. Sensu, ładu i składu w tym niewiele, a i zakończenie takie jakieś mało zaskakujące. W tej bezbarwnej (mimo ton zieleni) papce na plus wyróżnia się Dominic Purcell, aktor znany m.in. z serialu „Prison Break”. Jego postać, psychopatyczny zabójca, to istne zło wcielone – i chyba jedyna trafna decyzja dotycząca filmowej obsady, a może i całej produkcji w ogóle.

A więc uważasz, drogi czytelniku, żeś twardziel? Więc zmierz się, proszę, z opisanymi powyżej produkcjami. Uprzednio zastanów się jednak, czy jesteś na to gotów. Sto procent akcji. Zero procent myślenia. Spadek IQ po seansie? Wielce prawdopodobny. Ale czego fan kina klasy B nie zrobi, by poczuć ten jedyny, niepowtarzalny posmak budżetowości…?

Polecamy w serwisie internetowym Film.org.pl:
Dźwięk w filmie cz.1: Kino przemówiło

d3tgu81
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d3tgu81