Trwa ładowanie...

Bartosz Żurawiecki: Kim jest ten człowiek?

Share
Bartosz Żurawiecki: Kim jest ten człowiek?
d16w7wa

Najnowszy film *Clinta Eastwooda„J. Edgar” – nie trafił do naszych kin. Mimo zapowiedzi, polski dystrybutor odwołał planowaną na marzec premierę i zamiast tego wydał miesiąc później dzieło na DVD (nota bene, podobnie sprawa wygląda z dwoma poprzednimi produkcjami Eastwooda, których także nie zobaczyliśmy na dużym ekranie). Co się stało?*

Stało się to, że – wbrew sporym oczekiwaniom – film nie okazał się wielkim sukcesem. Miały być Oscary, a tymczasem nie było nawet nominacji (choćby dla odtwórcy tytułowej roli, Leonarda DiCaprio). A że, w dodatku, John Edgar Hoover to postać słabo u nas znana...

Wcześniej sensację budził fakt, że Eastwood - kojarzony raczej z prawą, republikańską stroną sceny politycznej w USA – połączył siły z Dustinem Lancem Blackiem - oscarowym scenarzystą „Obywatela Milka”, otwartym gejem – by opowiedzieć o wielce kontrowersyjnej osobistości amerykańskiej historii. Był Hoover długoletnim szefem Federalnego Biura Śledczego, piastował ten urząd prawie pół wieku, „zaliczył” ośmiu prezydentów. W tym czasie prowadził wojnę z gangsterami, tropił „komunistyczne zagrożenie”, zwalczał opozycję, m.in. Martina Luthera Kinga. Stosował często metody niezgodne z prawem, kierował się bowiem dewizą, że „cel uświęca środki”. Podobno tak długie trwanie na stanowisku szefa FBI zawdzięczał tajnym aktom, którymi szantażował kolejnych gospodarzy Białego Domu. Szpiegował i podsłuchiwał prominentnych polityków i działaczy (także ich rodziny), zbierał na nich „haki”, kolekcjonował kompromitujące fakty. Jakie dokładnie? Tego nie wiemy, gdyż większość tych dokumentów zniszczyła po śmierci Hoovera jego
zaufana sekretarka, Helen Gandy (grana przez Naomi Watts).

d16w7wa

Sam John Edgar pozostał natomiast postacią enigmatyczną. Ściśle strzegł swej prywatności, doskonale bowiem wiedział, że łowca łatwo zmieni się w ofiarę, jeśli przecieknie do mediów z jego życia coś, co mogłoby się nie spodobać opinii publicznej. Dlatego też biografie Hoovera (również film Eastwooda) oparte są raczej na domniemaniach, spekulacjach, hipotezach niż na twardych faktach. Czy rzeczywiście łączył go związek intymny z zastępcą, Clydem Tolsonem (interesująca rola Armiego Hammera, który przemyca do surowego świata FBI odrobinę miękkości i słodyczy)? Czy faktycznie lubił się Hoover przebierać w damskie stroje? Czy miewał jakieś kobiety? Kochanków, kochanki?

Twórcy filmu próbują odpowiedzieć na te pytania, ale ich odpowiedzi są trochę niepewne. Na przykład – na ekranie Edgar zakłada tylko raz suknię swej matki, tuż po jej śmierci. Trudno więc powiedzieć, czy jest to specyficzny wyraz żałoby, czy znak upodobań erotycznych. Bardziej zdecydowanie przedstawiona została relacja z Tolsonem (który odziedziczył majątek Hoovera), choć i w jej kontekście ciężko coś jednoznacznie orzec o seksualności szefa FBI (a może był to związek platoniczny?).

Black z Eastwood próbują nakreślić złożony obraz bohatera. Przedstawiają go jako ambitnego, nader konsekwentnego w działaniu, ale też narcystycznego służbistę, święcie przekonanego o słuszności swej misji walki ze złem, które zżera Amerykę. A zarazem jako zdominowanego przez matkę (Judi Dench), zablokowanego uczuciowo hipokrytę, zwracającego się do Tolsona przy innych ludziach per „pan”.

Efekt końcowy jest interesujący, lecz zarazem powierzchowny, na co wpływ ma również fakt, że twórcy upychają w ciągu 130 minut projekcji kilka dekad z życia Hoovera. DiCaprio, Hammer, Watts odgrywają zarówno młode wcielenia swoich postaci, jak i ich starsze persony (nie pomaga im w tym, niestety, „grubymi nićmi szyta” charakteryzacja). Myślę, że lepiej dla filmu byłoby skupić się na jakimś fragmencie biografii J.Edgara lub pofantazjować dokumentnie na temat bohatera niż asekuracyjnie krążyć wokół przypuszczeń i plotek.

A że mnie wszystko kojarzy się z Polską, to starałem się w czasie seansu przyłożyć historię opowiedzianą na ekranie do rodzimych obłudników, megalomanów, manipulatorów, graczy ze świata polityki. Pewnie też niejedną ciekawą rzecz dałoby się o nich skręcić. Kto wie, może za naście lat powstanie fabularny film np. o Jarosławie Kaczyńskim?

d16w7wa

Podziel się opinią

Share
d16w7wa
d16w7wa