ycipk-14oxm8

Box Office. "Szybcy i wściekli: Hobbs i Shaw" bez Vina Diesela to nie to samo

Fani Marka Sinclaira, dużo bardziej znanego jako Vin Diesel, muszą być zadowoleni. Podczas minionego weekendu okazało się bowiem, że to jednak on, a nie Dwayne Johnson, jest największą, żeby nie powiedzieć jedyną, prawdziwą gwiazdą cyklu "Szybcy i wściekli”.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Dwayne Johnson jest teraz najlepiej opłacanym aktorem w Hollywood. Ale nie przyniósł najnowszym "Szybkim i wściekłym" sukcesu kasowego
Dwayne Johnson jest teraz najlepiej opłacanym aktorem w Hollywood. Ale nie przyniósł najnowszym "Szybkim i wściekłym" sukcesu kasowego (Materiały prasowe)
ycipk-14oxm8

Ci, którzy byli przekonani, że Dwayne Johnson pozbawił Vina Diesela pozycji lidera w cyklu "Szybcy i wściekli” na pewno są zaskoczeni. Bez Dominica Toretto (postaci Diesela) to już jednak nie to samo. W porównaniu do poprzedników "Szybcy i wściekli: Hobbs i Shaw” sprzedaje się bardzo przeciętnie, żeby nie powiedzieć, że słabo. Przynajmniej w Stanach. A i recenzje ma zdecydowanie słabsze. Podczas premierowego weekendu produkcja wytwórni Universal zarobiła za oceanem 60,8 mln dolarów. Poprzednia część cyklu zebrała na starcie 98,8 mln dol., zaś rekordowa siódma część w ciągu trzech pierwszych dni wyświetlania zgarnęła aż 147,2 mln dol.

Vin Diesel, który obecnie pracuje na planie zdjęciowym dziewiątej części "Szybkich i wściekłych” (realizowanej bez udziału Dwayne’a Johnsona) może teraz spać spokojniej. Premiera tego filmu planowana jest na 22 maja 2020 roku.

ycipk-14oxm8

Wszystko wskazuje na to, że Vin Diesel obronił status największej gwiazdy cyklu "Szybkich i wściekłych” i za rok to pewnie potwierdzi. Ale czy rzeczywiście może spać spokojnie? Na brak pieniędzy raczej nie narzeka (za film zgarnia 20 mln dol.), jednak – w przeciwieństwie chociażby do Johnsona – stał się, niestety, więźniem jednej roli (nie bierzemy tutaj pod uwagę kwestii "I am Groot”). I tak ostatnim filmem Diesela spoza serii "Szybcy i wściekli”, który odniósł finansowy sukces była komedia "Pacyfikator” sprzed czternastu lat… Zaś lista jego box office’owych porażek staje się coraz dłuższa: "Kroniki Riddicka”, "Uznajcie mnie za winnego”, "Babylon A.D.”, "Łowca czarownic”, "Najdłuższy marsz Billy’ego Lynna”, "xXx: Reaktywacja”.

Nie ulega wątpliwości, że gdy w piątej części "Szybkich i wściekłych” pojawił się Dwayne Johnson, "samochodowa opera” nabrała ogromnego rozmachu. "Szybcy i wściekli 5” (2011) stał się pierwszym filmem z tej serii, który zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i poza Ameryką wywalczył sobie miejsce pośród dziesięciu największych przebojów sezonu. Na całym świecie film zarobił 626 mln dol. Dla porównania jego poprzednik zebrał "tylko” 363 mln dol. A później było jeszcze lepiej. Siódma i ósma część "Szybkich i wściekłych” zgarnęły już grubo ponad miliard dol.

"Szybcy i wściekli 8” (2017) – 1,236 mld dol.
"Szybcy i wściekli 7” (2015) – 1,516 mld dol.
"Szybcy i wściekli 6” (2013) – 789 mln dol.
"Szybcy i wściekli 5” (2011) – 626 mln dol.
"Szybko i wściekle” (2009) – 363 mln dol.

Warto zauważyć, że podziękowania za te fenomenalne wyniki należą się przede wszystkim widzom mieszkającym poza granicami Stanów Zjednoczonych. Wystarczy spojrzeć na ósmą część "Szybkich i wściekłych”, która w Ameryce zarobiła 226 mln dol., co stanowi zaledwie 18 proc. wpływów z całego świata (średnia dla hollywoodzkiej produkcji wynosi około 40 proc.).

ycipk-14oxm8
Materiały prasowe
Podziel się

Tymczasem widzowie w Europie, Azji, Ameryce Południowej oszaleli na punkcie Dominica Toretto i Luke’a Hobbsa. "Szybcy i wściekli 8” okazał się jedynym tytułem w 2017 roku, który na rynku zewnętrznym zarobił ponad miliard dol., zostawiając daleko za sobą takie produkcje, jak "Piękna i Bestia” (760 mln dol.) czy "Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi” (712,4 mln dol.). Siódma część "Szybkich i wściekłych” także stała się największych przebojem roku poza USA – 1,163 mld dol. Pokonała wówczas film, który wydawał się być nie do pokonania, czyli"Gwiezdne wojny: Przebudzenie mocy” (1,132 mld dol.).

Większość analityków rynku kinowego (w tym wyżej podpisany) do minionego weekendu była przekonana, że głównym sprawcą tak spektakularnego sukcesu ostatnich czterech części "Szybkich i wściekłych” jest Dwayne Johnson. Najbardziej kasowy i najlepiej obecnie opłacany hollywoodzki gwiazdor. Podobnego zdania byli zapewne producenci, którzy na realizację tzw. spin-offa "Szybkich i wściekłych” (bez udziału Vina Diesela) wydali rekordowe dla tej serii pieniądze. Budżet filmu sięgnął bowiem ponad 200 mln dol.

ycipk-14oxm8
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.

ycipk-14oxm8

ycipk-14oxm8
ycipk-14oxm8