“Piękna i Bestia”: ani ziębi, ani grzeje [RECENZJA]
Bella jako bezkompromisowa feministka i Le Fou jako pierwszy gej w produkcji Disneya? Nic z tych rzeczy. Żadna kontrowersja, która pojawiła się w związku z premierą nowej “Pięknej i Bestii”, nie jest usprawiedliwiona. W tym perfekcyjnie ugrzecznionym i pozbawionym emocji filmie nie brakuje pieprzu, tylko życia. Jakby nakręciła go sama Królowa Śniegu - wieje z niego chłodem. I nudą.
Łukasz Knap