Najgorsze polskie filmy wszech czasów

Najgorsze polskie filmy wszech czasów
Źródło zdjęć: © Film Polski

Masakry, bzdury i prawdziwe gnioty... Nic tych filmów nie obroni!

Masakra. Tak zwykliśmy je nazywać, gdy po wyrzuceniu w błoto kilkunastu złotych pełni gniewu wychodzimy z kina, złorzecząc, że kto jak kto, ale Polacy to naprawdę filmów robić nie umieją!
Niektórzy kinomani przestali nawet uczęszczać na rodzime filmy tak na wszelki wypadek, aby nie wtopić ponownie.

Jeżeli dziwią Was takie zachowania, lub zwyczajnie chcecie dowiedzieć się czego nie przynosić z wypożyczani w przypływie patriotycznego nastroju zapraszamy na subiektywny ranking najgorszych polskich filmów wszech czasów.

Łyknijcie aviomarin i ruszamy w drogę po wyboistym zestawieniu prawdziwych filmowych gniotów >>>

1 / 10

'Wiedźmin' reż. Marek Brodzki (2001)

Obraz
© Film Polski

Świetna książka i... najgorsza ekranizacja jaką zdarzyło nam się oglądać. Twórcy już w pierwszych minutach zgubili pierwotny scenariusz i Michał Szczerbic prawdopodobnie na kolanie, naskrobał kolejny. Pozostał zlepek przypadkowych scen, których jedynym wspólnym mianownikiem jest nadużywający żelu do włosów Michał Żebrowski.

Plastikowe dekoracje wręcz idealnie korelowały z plastikową grą aktorską. Styropianowe lawiny, smok rodem z Reksia, gumowe smoczątko i nieskazitelnie czyste kostiumy aktorów, czyli jak zwykle - na rachunkach 25 baniek a wydali dwie i też nie wiadomo na co.
Jedyną sceną, wartą obejrzenia (ale nie za 25 milionów PLN) była ta gdzie Grażyna Wolszczak pokazuje swoje (chyba) nagie piersi... naprawdę, aż tak.

2 / 10

'Ja wam pokażę!' reż. Denis Delić (2006)

Obraz
© Film Polski

Katarzyna Grochola zdradza, że widziała "Ja wam pokażę" 22 razy. Naprawdę wystarczy obejrzeć raz, żeby zorientować się, że mamy do czynienia ze zlepkiem scen pozbawionych jakiegokolwiek napięcia. Trudno oprzeć się wrażeniu, że na siłę próbowano zrobić film z książki, która średnio się nadaje do przeniesienia na ekran, bo zwyczajnie prawie nie ma w niej wydarzeń.

Judyta (Grażyna Wolszczak) i Adam (Paweł Deląg) bardzo się kochają, jednak codzienność daje o sobie znać. Tosia (Maria Niklińska) lada dzień skończy osiemnaście lat i właśnie "odbezpieczyła zapalnik w bombie hormonalnej", co wywołuje konflikty z Adamem. Mimo problemów Judyta i Adam planują się pobrać. Tyle, że romantyczny ślub na Seszelach też zdaje się ulatywać w niebyt: paszport Judyty stracił ważność. Adam otrzymuje propozycję wyjazdu do USA na półroczne stypendium.

3 / 10

'Ciacho' reż. Patryk Vega (2010)

Obraz
© Film Polski

Pierwsza sprawa to humor, a raczej jego totalny deficyt. Od tego typu produkcji naprawdę nie wymaga się zbyt wiele – ma być śmiesznie, czasem frywolnie, grunt, żeby żart opowiedziany był z polotem, a widz dobrze się bawił.

Niestety śmieszność „Ciacha” uwłacza inteligencji oglądających. I wcale nie chodzi o to, że jest wulgarnie czy niesmacznie – komedie pokroju „Kac Vegas”, które spotkały się przecież z pozytywnym odzewem, bawiły do łez zarówno widzów, jak i krytyków. Czerstwy dowcip, jaki proponuje nam Vega, najdelikatniej rzecz ujmując, jest nawet nie tyle prostacki, co zrealizowany w tak toporny i ordynarny sposób, że aż trudno w to uwierzyć.
Czy twórcy naprawdę myśleli, że kogoś może rozbawić pstrokata marynarka, głupia mina, Kononowicz czy wsadzenie sobie pierścionka zaręczynowego w tyłek?

4 / 10

'Lawstorant' reż. Mikołaj Haremski (2004)

Obraz
© Film Polski

Początkowo możemy mieć wrażenie, że Haremski nie może zdecydować się co do gatunku swojego projektu.

Film rozpoczyna się jak komedia o brzydkim, ale pełnym uroku oszuście-bawidamku, zmienia się w dramat o niespełnionych ambicjach błyskotliwego hazardzisty Fraglesa (Wiśniewski), aż w końcu przeistacza się w kryminał pokroju "Przekrętu doskonałego".

Na domiar złego przez ekran przewijają się schematyczne postacie obwieszonych złotem niezbyt rozgarniętych ochroniarzy, prostytutek o gołębim sercu czy zaściankowego mafioza z kompleksem Napoleona, pracującego w kiczowatym domu schadzek.

5 / 10

'Gulczas, a jak myślisz?' i ten Yyyrek reż. Jerzy Gruza (2001-2002)

Obraz
© Film Polski

Tak to jest, gdy sukces przychodzi sam. „Big Brother” cieszył się u nas wielką popularnością dając wspaniałą pożywkę kolorowym czasopismom i przysparzając Polakom tematów do rozmów. Po części więc sprowadziliśmy na siebie ten kinematograficzny kataklizm sami. Gdyby nie tak wielka popularność show być może „Gulczas…” nigdy by nie powstał.
Nic nie usprawiedliwia jednak tezy którą przyjęli producenci, że skoro program kręcił się sam to film też się sam nakręci. Wystarczy zwołać ludowy festyn na planie filmowym, a reszta to już jakość pójdzie. Film ukończono w sześć miesięcy po finale „Wielkiego Brata” praktycznie bez posługiwania się jakimkolwiek scenariuszem. Tym razem chyba nawet najbardziej zagorzali fani pierwszego polskiego reality show uznali, że ktoś ich zrobił w konia.
A 'Yyyrek. Kosmiczna nominacja' to już prawdziwa zniewaga.

6 / 10

'Szamanka' reż. Andrzej Żuławski (1996)

Obraz
© Film Polski

"Szamanka" to bez wątpienia jeden z najszerzej dyskutowanych, najbardziej skandalizujących, ale również - paradoksalnie - najbardziej zlekceważonych polskich filmów ostatnich lat.
Najwięcej emocji wywołała śmiałość obyczajowa filmu - ANDRZEJA ŻUŁAWSKIEGO oskarżano o pornografię, sadystyczne operowanie przemocą, brak klasy i przekroczenie wszelkich zasad dobrego smaku. To, co reżyser chciał przekazać ekstatyczną, zrealizowaną, według scenariusza Manueli Grettkowskiej, "Szamanką" pozostało w cieniu oburzenia.
Premiera "Szamanki" wywołała również szeroką dyskusję o sposobie, w jaki Żuławski traktuje swoje aktorki. Iwona Petry, amatorka, która wcieliła się w rolę Włoszki, wspominała pracę z Żuławskim jako najgorszy horror. Skarżyła się, że była poddawana psychicznemu szantażowi, poniżana na planie, odzierana z intymności. Kiedy film wszedł na ekrany, Petry zniknęła.

7 / 10

'Quo Vadis' reż. Jerzy Kawalerowicz (2001)

Obraz
© Film Polski

Kolejna produkcja z cyklu tych, które zawsze się zwracają, bo pójdą na nią wszystkie szkoły. Również przeciętnemu Polakowi nie wypada jej nie zobaczyć. W sumie to dobrze. Inaczej film stałby się olbrzymią klapą, bo przecież, nie czarujmy się, za granicą nikt nie będzie chciał go oglądać. Chyba że Polonia. Polskie „Quo Vais” kosztowało 18 milionów dolarów. Twórcy tłumaczą się, że w USA za film musieliby zapłacić dwanaście razy tyle. Tylko dlaczego zatrudniając rodzimych aktorów poczynili tak duże oszczędności - po ekranie biegają ludzie w togach obuci w adidasy, Rzym wygląda jak podrasowana Łódź, a efekty przypominają kino amerykańskie sprzed 20 lat?
To zresztą nie wszystko. Rzymskie dziewki przywodzą na myśl słowiańskie wyznawczynie Ziemowita, a obsada, mówiąc grzecznie, jest trochę nierówna. I nie chodzi tu wcale o Pawła Deląga, który wypadł nawet nieźle jak na swoje możliwości.

8 / 10

'Młode wilki 1/2' reż. Jarosław Żamojda (1997)

Obraz
© Film Polski

Po premierze w polskiej prasie pojawiło się sporo krytycznych recenzji odnośnie filmu "Młode Wilki 1/2".

My niestety musimy przyłączyć się do tych opinii, bowiem film nie wzbudza żadnych emocji, a jedyne jakie uczucie w nas pozostaje, po napisach końcowych to zażenowanie i oburzenie, że twórczość pana Żamojdy znajduje poklask wśród młodego pokolenia Polaków.

Beznadziejnie nudna i bez polotu zagrana rola Krzysztofa Antkowiaka, podobnie jak w pierwszej części sztuczni i nijacy Jarosław Jakimowicz, Paweł Deląg i inne Młode Wilki, a o roli Ani Muchy lepiej nie wspominać.

Recenzja internautki: Ela (14.06.2000)

9 / 10

'Skorumpowani' reż. Jarosław Żamojda (2008)

Obraz
© Film Polski

"Skorumpowani" Żamojdy to jeden z gorszych polskich filmów. Skąd ta sroga ocena? Wydawałoby się, że dwóch aktorów spoza granic naszego kraju - Gruner i Ryan, dodadzą smaczku temu fabularnemu klasykowi. I to była pierwsza z pomyłek. Zresztą otwarcie można stwierdzić, że ten film to jedna, wielka pomyłka.

Jarosław Żamojda uparł się, że będzie robił amerykańskie kino sensacyjne za małe pieniądze i robi. Jest przaśny, ale własny. I nawet jeżeli nie będzie nowym Michaelem Bayem, ma wielkie szanse zostać nowym Edem Woodem.

10 / 10

'Tylko mnie kochaj' reż. Jarosław Żamojda (2006)

Obraz
© Film Polski

Przed premierą media aż wrzały o tym, jaki to będzie cudowny film. Reklama za reklamą, bilbord na każdym rogu. Film stał się przebojem właśnie dzięki ogromnej kampanii reklamowej. Po czym okazał się totalna klapą.

Słaby obraz filmowy z przewidywanym scenariuszem, brak realizmu, płytkość postaci, dialogi na niskim poziomie. Fabuła ogólnie nieprzemyślana, właściwie brak na nią pomysłu. Ścieżka dźwiękowa niepasująca do sytuacji, nie wspominając nawet o dennej grze bohaterów. Krytycy nie pozostawili suchej nitki na tej produkcji.

Jedynej co zostało pochwalone, to gra kilkuletniej Julii Wróblewskiej. Dziewczynka zyskała popularność i uwierzyła w to, iż została gwiazdą.

Wybrane dla Ciebie

Komentarze (348)