''Ikona'': w szpitalu psychiatrycznym w Rosji są chorzy i niewygodni zdrowi

Obraz
Źródło zdjęć: © mat. dystrybutora

Szpital psychiatryczny w Rosji – to określenie w wielu osobach wciąż budzi negatywne konotacje. Kojarzy się z mroczną przeszłością tego kraju, kiedy w ZSRR było to miejsce zsyłki opozycjonistów, których w ten sposób separowano od otoczenia. Dzisiaj, ponad 25 lat po zmianie ustroju politycznego, również można znaleźć w nim zupełnie zdrowe osoby, które trafiają tam wbrew własnej woli. Zapraszamy do lektury recenzji Artura Zaborskiego oraz obejrzenia rozmowy z reżyserem, która odbyła się w programie #dziejesięnażywo.

Szpitale psychiatryczne w głównych ośrodka Rosji: Moskwie czy Petersburgu, chwalą się w internecie dobrze wyszkoloną kadrą oraz nowoczesnymi metodami postępowania. Gorzej wygląda sytuacja tych, które znajdują się na zapomnianej przez Boga ziemi. Tam mało kto zapuszcza się z wizytami kontrolnymi, które mają weryfikować sposób postępowania z pacjentami. Właśnie o takim miejscu opowiedział Wojciech Kasperski w nagrodzonej Złotym Lajkonikiem w konkursie polskim na Krakowskim Festiwalu Filmowym „Ikonie”. Po obejrzeniu tego dokumentu trudno znów w stronę szpitali psychiatrycznych nie patrzeć z niepokojem. Obraz Kasperskiego nie jest jednak oskarżeniem czy próbą szokowania. To raczej film, który porusza kwestie wrażliwości na drugą osobę, jest poszukiwaniem ludzkiej duszy. – Szpital to jest życie w soczewce, świat uwypuklony w jednym miejscu – mówi reżyser.

Obraz

„Zsyp” – tak twórca nazywa szpital psychiatryczny leżący 180 km na północ od Irkucka. Kiedyś ten wielki, ceglany budynek był carskim więzieniem, do którego trafiali więźniowie najróżniejszego sortu – od kryminalistów po więźniów politycznych. Dziś znajduje się w nim ponad tysiąc osób. Ta społeczność również jest mocno zróżnicowana. – Znajdziemy tam chorych psychicznie, dziewczynki z domów dziecka, dla których zabrakło łóżek, babcie z chorobą Alzheimera oraz młodych ludzi z poprawczaka, którymi nie było komu się zająć. Trafiają tam wszyscy "niepotrzebni". To takie przytulisko, społeczny śmietnik – tłumaczył reżyser w radiowej Jedynce. Dodał, że obok siebie mieszkają tutaj pacjentka ze schizofrenią, jak i seryjna morderczyni, która zabiła dziesięć osób. Co ich łączy? To, że wszyscy traktowani są tym samym lekiem. Kasperski porównuje pacjentów do zombie, którzy ogłuszeni chodzą w tę i z powrotem. Większość z tych ludzi mogłaby funkcjonować w społeczeństwie poza murami ośrodka.

Obraz

Ale to nie byłoby na rękę rodzinom, które zamykają tam bliskich, bo dostają na nich rentę. Sami pacjenci są ubezwłasnowolnieni. Zostaje z nimi jedynie część pieniędzy, za które zazwyczaj kupują papierosy i słodycze. Pozostałą część przejmuje rodzina. Do tego dochodzi jeszcze jeden czynnik ekonomiczny – szpital jest źródłem utrzymania dla mieszkańców okolicznej wsi. Gdyby go nie było, zapanowałoby w niej bezrobocie. Ten paradoks jest zresztą nie mniej przerażający niż samo sportretowane przez Kasperskiego miejsce.

Obraz

System zależności to jeden z tematów tego wstrząsającego dokumentu. W szpitalu znajdują się osoby niebezpieczne, które dla bezpieczeństwa zdrowych członków społeczeństwa należy oddzielić. One zależą od lekarzy, którzy niechętnie podejmują tam pracę. Jeden z nich spędził w placówce 45 lat. To jego pierwsza praca, którą rozpoczął zaraz po studiach. Nie było chętnych, by go zmienić. W trakcie kręcenia „Ikony” zmarła pacjentka, która w szpitalu była tyle lat co on. Dla tej placówki takie liczby nie są niczym niezwykłym. To jedno z tych miejsc, którego się nie opuszcza. Znajdujący się w nim ludzie są właściwie skazani na dożywocie. Ogłuszani lekami, albo w faktycznej chorobie, tylko czasami wychodzą ze stanu stuporu. Kasperskiemu udało się zarejestrować schizofreniczkę, która na krótką chwilę wyszła jakby ze stanu chorobowego, zaczęła mówić z sensem. Nie potwierdzi tego żaden lekarz, bo nie da się tego zbadać. – Ja ją jednak poznałem na tyle, że widziałem, że jest obecna. Co więcej, wstydziła się tego, co robiła
pod wpływem choroby. Pamiętała, jak bije ludzi, dźga, biega ze śmietnikiem – mówił reżyser serwisowi SFP. To nie jedyny taki przypadek. – To było niesamowite zobaczyć, jak wygląda ten świat, gdy oni czasem wychodzą z choroby. Ale na początku ciężko było się w tym połapać, dlatego zdjęcia były długie i wymagające – dodaje twórca. Inni pacjenci, kiedy ich leki przestawały działać, mówili mu, że lekarze ich trują.

W zdobyciu zaufania rozmówców pomogła Kasperskiemu, paradoksalnie, nieznajomość rosyjskiego. Jak mówi, dobrze rozumie ten język, ale nie umie się w nim biegle wyrażać. Dlatego rozmówcy traktowali go, jakby sam był nie do końca rozwinięty i chętniej się przed nim otwierali. Mówili więcej, dobudowywali szersze konteksty, uzupełniali swoje wypowiedzi tak, żeby Kasperski na pewno ich zrozumiał. Zaowocowało to większym zbliżeniem do siebie dokumentalisty i jego bohaterów. Dlatego reżyserowi zależało, by reszta ekipy, a zwłaszcza operator, nie mówili po rosyjsku. Dzięki temu mogli skupić się na emocjach i obrazie, a nie na samych historiach. Ta metoda przyniosła dobre skutki, co potwierdza nagroda na Krakowskim Festiwalu Filmowym dla Łukasza Żala, nominowanego do Oscara operatora, z którym Kasperski zna się jeszcze ze szkoły filmowej w Łodzi.

Obraz

Wspólnie stworzyli obraz, który już na etapie pitchingu (prezentacji pomysłu potencjalnym koproducentom - przy. red.) budził skrajne reakcje. Trudno odmówić „Ikonie” tego, że jest świetnie zrobiona i poruszająca. Jest jednak grupa ludzi, która uważa, że sportretowany w niej ośrodek i panujące w nim praktyki nie powinny być pokazywane światu. Jurorzy Krakowskiego Festiwalu Filmowego udowadniają jednak, że ci drudzy nie mają racji. Bo ten niezwykły film z Krakowa wyjechał z naręczem nagród. Poza Złotym Lajkonikiem i nagrodą dla operatora otrzymał także nagrodę za montaż dla Tymoteusza Wirskiego, nagrodę im. Macieja Szumowskiego za szczególną wrażliwość na sprawy społeczne, a także nagrodę FIPRESCI przyznawaną przez krytyków filmowych. „Ikona” rozbiła bank, ale historia zapamięta ją nie dzięki statuetkom, tylko dzięki subtelności reżysera i ekipy. Kasperski w drugiej osobie, niezależnie od jej proweniencji i przewinień, zawsze widzi człowieka. I tak ją na ekranie portretuje.

Artur Zaborski
Ocena: 8/10

Zobacz zwiastun filmu "Ikona":

Wybrane dla Ciebie
Numer jeden w Polsce. Idealny film aby obejrzeć go teraz
Numer jeden w Polsce. Idealny film aby obejrzeć go teraz
Jego ostatni film. "Kocham ten kraj. Dlatego czuję, że mnie zdradzono"
Jego ostatni film. "Kocham ten kraj. Dlatego czuję, że mnie zdradzono"
Katolikom się nie spodoba. Do obejrzenia na własną odpowiedzialność
Katolikom się nie spodoba. Do obejrzenia na własną odpowiedzialność
"Lepszy od ‘Heweliusza’". Takiego przeboju w TVP dawno nie było
"Lepszy od ‘Heweliusza’". Takiego przeboju w TVP dawno nie było
Nowy przebój Netfliksa. Tak dobrego filmu dawno tam nie było
Nowy przebój Netfliksa. Tak dobrego filmu dawno tam nie było
Cameron zmienia plany. "Jeśli to ma być koniec, w porządku"
Cameron zmienia plany. "Jeśli to ma być koniec, w porządku"
Polska w dokumencie BBC. To jedna z najpiękniejszych tras
Polska w dokumencie BBC. To jedna z najpiękniejszych tras
Po sukcesie w Hollywood wszyscy myśleli, że tam zostanie. Najlepiej jej w Polsce
Po sukcesie w Hollywood wszyscy myśleli, że tam zostanie. Najlepiej jej w Polsce
Najpiękniejsza twarz lat 90. W jakim filmie zagrała Agnieszka Maciąg?
Najpiękniejsza twarz lat 90. W jakim filmie zagrała Agnieszka Maciąg?
Przebój czasów PRL. "Pierwszy rozebrałem przed kamerą Szapołowską"
Przebój czasów PRL. "Pierwszy rozebrałem przed kamerą Szapołowską"
Czy Jamesa Camerona czeka finansowy cios? "Avatar 3" pod lupą
Czy Jamesa Camerona czeka finansowy cios? "Avatar 3" pod lupą
Milionerzy. Ujawnili majątki gwiazd "Stranger Things"
Milionerzy. Ujawnili majątki gwiazd "Stranger Things"
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI! 👇