Bez żaru, bez intymności. To miał być mocny film z Craigiem. A co wyszło?
Na wystylizowanych fotosach z planu wszystko wygląda pięknie. Jak gdyby nagle czas się zatrzymał i pozwolił, by się w nim zadomowić i rozgościć. Najnowszy film reżysera Luki Guadagnino ("Tamte dni, tamte noce") to adaptacja prozy króla Beatników – Williama S. Burroughsa, do twórczości którego kino nie miało dotąd specjalnie szczęścia. Czy taki stan ma szansę się zmienić za sprawą włoskiego estety wysublimowanego kadru?