Dobra Flinta i zła Sarandon

Susan Sarandon
Źródło zdjęć: © AFP

Żadna opowieść o niewinnej księżniczce nie może się obejść bez prawdziwie czarnego charakteru i pięknych piosenek. W „Zaczarowanej”, najnowszej produkcji studia Disney-Pixar, jest i jedno, i drugie.

Złą, żądną władzy królową Narissę zgodziła się zagrać jedna z najwybitniejszych obecnie amerykańskich aktorek filmowych, Susan Sarandon (w polskiej wersji – Grażyna Barszczewska). Tak tłumaczyła motywy swej decyzji:

"Spodobało mi się w tej historii zwłaszcza to, że księżniczka nie jest bezradna, choć na początku jej naiwność nie ulega wątpliwości. Ale ma energię i siłę i to ona w końcu ratuje księcia, a nie on ją. Poza tym pomysł, by spojrzeć na nowo na klasyczne postaci z tradycji Disneya wydał mi się naprawdę oryginalny, ożywczy i dobrze przeprowadzony. A nie oszukujmy się – w Hollywood nie ma nowych, naprawdę oryginalnych konceptów zbyt wiele."

Twórcy polskiej wersji językowej zadbali o piosenki i dobre głosy. Oprócz świetnych aktorów, wśród których znaleźli się m.in. Artur Żmijewski (użyczający głosu prawnikowi Robertowi) i Anna Dereszowska (wcielająca się w rolę Nancy), usłyszymy charakterystyczne dla filmów Disneya utwory. Jeden z nich – zatytułowany „Długo i szczęśliwie” – wykonała Ewelina Flinta.

"To już moja druga współpraca z Disneyem (wcześniej zaśpiewałam melancholijny, przepiękny utwór „Gdy nastanie znów świt” do bajki „Rogate ranczo”) i mam nadzieję, że nie ostatnia – mówi wokalistka. – Muszę przyznać, że podpisuję się całym sercem pod słowami piosenki z „Zaczarowanej”: Trzeba śnić, dzieckiem być, w siłę bajki uwierzyć – otwórz zamknięte drzwi, gdzieś tam można żyć... długo i szczęśliwie!"- mówi wokalistka

Jak obydwie artystki poradziły sobie ze swoimi zadaniami przekonamy się 18 stycznia, gdy na ekrany kin wejdzie film "Zaczarowana"

Wybrane dla Ciebie
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ