Helena Englert chce się uczyć aktorstwa za granicą. Anna Dymna poprze jej pomysł?
Anna Dymna i Jan Englert znają się i przyjaźnią od lat. – Z Jankiem możemy konie kraść – mówiła niegdyś aktorka. – Dla mnie Anka to przede wszystkim fantastyczny kumpel. Od lat na nią zawsze mogę liczyć – twierdził Englert.
To właśnie Dymna została świadkiem na jego ślubie z Beatą Ścibakówną, a później matką chrzestną ich córki Heleny (na zdjęciu).
Jednak, jak twierdzi informator "Rewii", ostatnie spotkanie przyjaciół przebiegło w nieco nerwowej atmosferze. Wszystko zaś za sprawą rozmowy o dorastającej córce Englerta, która bardzo chciałaby się usamodzielnić.
"To nie są żadne koneksje"
Młoda Englertówna nie kryje, że marzy się jej pójście w ślady ojca i zostanie znaną aktorką. Ostatnio można ją oglądać w serialu "Barwy szczęścia" - i choć niektórzy twierdzą, że karierę zawdzięcza wyłącznie rodzicom, oni stanowczo temu zaprzeczają.
- Wypatrzył ją agent. Ja się dowiedziałem po pierwszym dniu zdjęciowym, że ona gra w serialu. Uważam, że chyba jest zdolna. To nie są żadne koneksje, jako wieloletni rektor Warszawskiej Szkoły Teatralnej wiem, że dzieci aktorskie mają o wiele trudniej - twierdził Englert w "Pytaniu na śniadanie".
Szkoła aktorstwa
Dla młodej Englertówny praca na planie serialu to prawdziwa szkoła aktorstwa - mogła sprawdzić swoje umiejętności i zobaczyć, czy faktycznie odpowiada jej taka ścieżka kariery.
- Trzeba mierzyć siły na zamiary. Na razie jestem na etapie bardzo przyjemnej, inspirującej przygody. Zobaczymy, czy sobie poradzę i czy mi się to spodoba w dłuższej perspektywie. Jeśli wyjdzie w miarę w porządku, zacznę myśleć o kolejnych krokach w kierunku aktorstwa - mówiła jeszcze rok temu w "Telemagazynie".
Wyjazd z kraju
Englert, która za rok zdaje maturę międzynarodową, uznała najwyraźniej, że aktorstwo jest jej przeznaczeniem. Po ukończeniu liceum chciałaby się przenieść do ukochanego Londynu i tam rozpocząć studia aktorskie.
- Kiedy wjeżdżam do tego miasta, zawsze czuję, że w nim mieszkam. To jest moje miasto! - mówiła w "Rewii".
W czym tkwi problem? Rodzice dziewczyny mają poważne zastrzeżenia do jej pomysłu i nie chcą, by ich ukochana córka wyjeżdżała sama do innego kraju.
Pomoc chrzestnej
- Jan oczywiście jest z niej dumny. Cieszy się, że odnalazła swoją drogę, choć wie, że nie będzie jej łatwo, bo to wymagający i trudny zawód. Szczególnie dla kobiety. Ale trzyma za nią kciuki. Jednocześnie jest zdania, że aktorstwa najlepiej nauczy się w Polsce - twierdził informator "Rewii".
Englertówna opowiedziała więc o swoich planach Dymnej i ma nadzieję, że matka chrzestna przekona jej rodziców do tego pomysłu. W końcu, jak często podkreśla, zawsze może na niej polegać, a jej ojciec wyjątkowo liczy się ze zdaniem swojej przyjaciółki.