"Kapitan Majtas": Kupa śmiechu [RECENZJA]

Nie dajcie się zniechęcić tytułowi – "Kapitan Majtas" to niegłupia kreskówka o sile przyjaźni, dziecięcych pasjach i znalezieniu wspólnego wroga, do tego niepozbawiona humoru i – wierzcie lub nie – z odniesieniami do obecnej sytuacji politycznej w Polsce.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
"Kapitan Majtas" kadr z filmu
"Kapitan Majtas" kadr z filmu (Materiały prasowe)

Harold i George to typowe szkolne rozrabiaki, chociaż pomysły mają całkiem innowacyjne. Zazwyczaj zakładają one gnębienie arcynudnych nauczycieli, i przyniesienie choć chwilowej ulgi umęczonym kolegom. Chłopcy mają ze sobą wiele wspólnego, ale dwie rzeczy sprawiają, że są przyjaciółmi na śmierć i życie: miłość do komiksów i nienawiść do okropnego, despotycznego dyrektora szkoły, Pana Kruppa. Pewnego dnia ku zdumieniu głównych bohaterów, miarka się w końcu przebrała. Niewybredne żarty zostały nagrane, a dyrektor zyskał wreszcie koronny dowód na łobuzerskie wygłupy uczniów. Kara okazuje się jednak surowsza niż w średniowieczu – mają zostać rozdzieleni i wcieleni do innych klas! Dla chłopców to w sposób oczywisty oznacza niechybny koniec przyjaźni, dlatego obmyślają sposób, dzięki któremu konsekwencje lekkomyślnych występków da się jeszcze odwrócić. Zamierzają więc zahipnotyzować Kruppa i sprawić, że od tej pory będzie słuchał tylko ich. Tu oczywiście zaczynają się konkretne problemy, w międzyczasie pojawia się też przeciwnik jeszcze groźniejszy i bardziej przebiegły od dyrektora szkoły, a chłopcy powoli tracą rezon. Na szczęście mają Majtasa!

Materiały prasowe
Podziel się

Reszta to zabawne gagi i pomysłowe rozwiązania fabularne, o czym nikt by nie pomyślał czytając tytuł filmu i tagline: "50% bohatera, 100% bawełny". Ale projekcja "Kapitana Majtasa" w premierowym tygodniu, kiedy w Polsce i na świecie dzieje się tak dużo oznacza, że kilka kwestii padających z ust bohaterów czytamy jeszcze inaczej niż bez tego kontekstu. W zamierzeniu są one pewnie zabawne, ale nam dzisiaj śmiech grzęźnie gardle. Na przykład, kiedy dyrektor zatrzymuje chłopców w swoim gabinecie do wyjaśnienia, ci odpowiadają: "nie ma pan dowodów! W tym kraju są jeszcze sądy!" albo "władza jest władzą, żeby mieć władzę". Kiedy do głosu dochodzi z kolei czarny charakter kręcąc się wokół szkoły chłopców, mówi o nauczycielach, jako o tych, których malutkie pensyjki odzwierciedlają to, jak nasz rząd docenia naukę i edukację. Za te kwestie odpowiedzialny jest autor niespodziewanego sukcesu "Muppetów: Poza prawem" – Nicholas Stoller, który pisał o Ameryce. Zadziwiające, jak bardzo aktualne jest to także z naszej perspektywy.

Zobacz fragment:

Film Sorena ma szansę podobać się nie tylko młodszym dzieciakom (jest kolorowo, dużo się dzieje), ale też tym starszym, które zrozumieją przesłanie ukryte pod sformułowaniem "prawda nie zawsze jest sympatyczna, chyba że to nasza prawda".

Ocena: 6/10

Zobacz też: Kapitan Majtas - trailer

0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.