Trwa ładowanie...
dwxfy08

"Klaus" to świąteczny wyciskacz łez. Przepiękna baśń wzrusza i zachwyca

"Klaus" to debiut Netfliksa na rynku pełnometrażowych animacji, który od razu został zgłoszony do oscarowej rywalizacji. "Mają tupet" – pomyślałem przed seansem. Ale szybko zmieniłem zdanie, bo "Klaus" to pierwsza liga i jedna z najbardziej wyjątkowych animacji głównego nurtu.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
"Klaus" to pierwsza pełnometrażowa animacja Netfliksa
"Klaus" to pierwsza pełnometrażowa animacja Netfliksa (Materiały prasowe)
dwxfy08

Netflix od dłuższego czasu udowadnia, że jest doskonałym partnerem dla twórców z odważną wizją. Także w kontekście filmów animowanych, o czym świadczy chociażby wyjątkowa antologia "Love, Death & Robots", w której udział mieli także Polacy z Platige Image. "Klaus" jest familijną animacją z motywem świątecznym i na pierwszy rzut oka nie ma nic wspólnego z brutalnymi, często wulgarnymi historyjkami z tamtych krótkometrażówek. Widać w nim jednak pokłady kreatywności i wykraczania poza utarte schematy, w których utknęły kinowe animacje.

Obejrzyj zwiastun filmu "Klaus":

"Klaus" to nowa wersja genezy mitu o świętym Mikołaju/Gwiazdorze/Santa Clausie. Nie ma w niej miejsca dla legendarnego biskupa Mikołaja, który potajemnie wspierał ubogich i potrzebujących (bez sań i reniferów). Tytułowy Klaus nie jest też pucołowatym brodaczem z reklamy Coca-Coli, choć zdecydowanie bliżej mu do tego wizerunku niż chrześcijańskiej wersji. Co jednak najciekawsze, animowany odpowiednik świętego Mikołaja nie jest głównym bohaterem "Klausa".

dwxfy08

Pierwsze skrzypce gra Jesper. Rozpieszczony syn bogacza z branży pocztowej, który wychował sobie roszczeniowego nieroba. Po licznych, nieudanych próbach ustawienia Jespera do pionu, ojciec stawia mu ultimatum. Młody mężczyzna przyzwyczajony do jedwabnych pościeli, służby i wiecznych wakacji, zostaje wysłany na wysepkę na Kole Podbiegunowym. Jesper musi tam rozkręcić placówkę pocztową i przez rok obsłużyć 6 tys. wysyłek. Jeżeli mu się nie uda, ojciec postawi na nim krzyżyk i skończy się luksusowe życie na koszt rodzica.

"Klaus" to pierwsza pełnometrażowa animacja Netfliksa Materiały prasowe
"Klaus" to pierwsza pełnometrażowa animacja Netfliksa (Materiały prasowe)

W miasteczku na zasypanej śniegiem wyspie Jespera wita placówka pocztowa, która przypomina drewniany kurnik po przejściu huraganu. Nowy dom i miejsce pracy jest jednak najmniejszym problemem przybysza z kontynentu. Mieszkańcy Smeerensburga, od których zależy przyszłość niewydarzonego listonosza, skrywają mroczny sekret i zachowują się jak członkowie krwiożerczego kultu…

Brzmi niezbyt świątecznie i familijnie, ale w tym tkwi prawdziwa siła "Klausa", który nie chce być kolejną częścią sagi Disneya, Dreamworksa czy innego giganta świata animacji. Twórcom udało się połączyć komedię pełną gagów, żartów słownych i sytuacyjnych z elementami czarnego humoru i mrocznym klimatem jak z filmów Burtona. Uspokajam rodziców wrażliwych dzieci: te środki wyrazu nie mają na celu przestraszyć, ale zbudować wyjątkową scenerię kontrastującą z tradycyjną estetyką świąt Bożego Narodzenia.

"Klaus" to pierwsza pełnometrażowa animacja Netfliksa Materiały prasowe
"Klaus" to pierwsza pełnometrażowa animacja Netfliksa (Materiały prasowe)

Nie trudno zgadnąć, że Jasper nie tylko będzie dostarczał listy, ale odmieni oblicze wyspy. Oczywiście z pomocą tajemniczego mieszkańca lasu z długą białą brodą i kolekcją drewnianych zabawek.

dwxfy08

Oglądałem "Klausa" z całą rodziną i nie ukrywam, że nie tylko wrażliwej żonie łza się w oku zakręciła. Ten film z pewnością wejdzie do kanonu familijnych filmów świątecznych, bo bawi, wzrusza, zaskakuje, a dzieciom przekazuje fundamentalne wartości. Mówi o miłości, poświęceniu, przyjaźni. Ale także o tęsknocie i samotności, którą można przezwyciężyć otwierając się na innych.

"Klaus" to przepiękny film nie tylko w treści, ale i w formie. Sergio Pablos (scenarzysta, producent, twórca postaci "Minionków") przez kilka lat starał się przekonać wytwórnie do swojego pomysłu na nietypową świąteczną komedię, i dopiero Netflix nie bał się podjąć ryzyka. Pablos, dla którego "Klaus" jest reżyserskim debiutem, nie zmarnował tej szansy. Stylu zaprezentowanego w historii Jespera i Klausa nie sposób pomylić z niczym innym. To nie są kolejne "Auta", "Toy Story" czy "Minionki", ale też nie mamy do czynienia z powrotem do klasycznych animacji Disneya. Twórcom "Klausa" udało się osiągnąć przepiękne efekty z grą świateł, niesamowitą głębią obrazu i scenami, które proszą się o stopklatkę i oprawienie w ramki.

"Klaus" to pierwsza pełnometrażowa animacja Netfliksa Materiały prasowe
"Klaus" to pierwsza pełnometrażowa animacja Netfliksa (Materiały prasowe)

"Klaus" zapowiadał się znakomicie i nie zawiódł oczekiwań. Podczas gdy w kinach dominują znane tytuły i sprawdzone pomysły na animację dla całej rodziny, "Klaus" podąża własną ścieżką. Oczywiście nie jest to jakiś awangardowy eksperyment – to nadal wzruszająca komedia świąteczna. Ale jeżeli szukacie naprawdę wyjątkowej opowieści o legendzie świętego Mikołaja, która zachwyci, wzruszy i rozbawi, to czym prędzej odpalajcie Netfliksa. Nieważne, że jest dopiero listopad. Jeżeli teraz go obejrzycie, to przed świętami i tak będziecie chcieli wrócić do Jespera i Klausa.

dwxfy08

Podziel się opinią

Share
dwxfy08
dwxfy08