Ben Affleck wiedział, że Harvey Weinstein latami molestuje i gwałci kobiety? Rose McGowan zaatakowała go na Tiwtterze

Ben Affleck to kolejny gwiazdor, który doskonale wiedział, co robi Harveya Weinstein? Rose McGowan zaatakowała na Twitterze, zarzucają mu kłamstwo.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Ben Affleck, Londyn, 2017
Ben Affleck, Londyn, 2017 (Getty Images)

Wśród hollywoodzkich gwiazd, które krytykują Harveya Weinsteina, znalazł się Ben Affleck. Aktor wyraził swoje oburzenie na Twitterze.

- Jestem zasmucony i wściekły, że facet, z którym pracowałem, latami wykorzystywał swoją pozycję do molestowania kobiet – napisał Affleck. – Czytając kolejne doniesienia było mi niedobrze.

Wpis aktora został polubiony i podany dalej przez kilka tysięcy internautów. Jednak spotkał się też z negatywną reakcją aktorki Rose McGowan, która jest jedną z ofiar Harveya Weinsteina. W 1997 r. poszła na ugodę z prawnikami producenta i dostała 100 tys. dol. zadośćuczynienia. Gwiazda "Deathproof: Planet Terror" miała wówczas 23 lata i padła ofiarą filmowca podczas festiwalu w Sundance.

McGowan na Twitterze ostro skrytykowała Afflecka, dając do zrozumienia, że jest hipokrytą, bo od dawna wiedział o zachowaniu Weinsteina.

Jeśli wierzyć aktorce, Ben Affleck to kolejny gwiazdor, który od lat doskonale zdawał sobie sprawę, że Weinstein wykorzystuje kobiety ze swojego otoczenia. Redaktor naczelna serwisu TheWrap zdradziła niedawno, że kiedy w 2004 r. chciała ujawnić szokującą prawdę o producencie, sprawa została wyciszona pod naciskami hollywoodzkich gwiazdMatta Damona i Russella Crowe'a, którzy osobiście wydzwaniali do dziennikarki.

Seksskandalem ujawnionym przez "The New York Timesa" żyje cała Ameryka. Na łamach prasy kolejne aktorki przyznają, że były molestowane, bądź zostały zgwałcone przez producenta Harveya Weinsteina. Wśród nich są m.in. Angelina Jolie, Gwyneth Paltrow, Asia Argento czy Rose McGowan.

O co chodzi w aferze Harveya Weinsteina? Wyjaśniamy:

0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.