Danuta Stenka przez 6 lat walczyła z depresją. Dzięki rodzinie wyszła na prostą
Danuta Stenka nigdy nie kryła, że ze swoimi córkami - 24-letnią Pauliną i 18-letnią Wiktorią - ma bliskie i bardzo udane relacje.
Przyznaje też, że wyjątkowo tęskni za starszą pociechą, która po ukończeniu psychologii na SWPS zaangażowała się w wolontariat i wiele czasu spędza za granicą. Dlatego tak bardzo cieszy się na wiadomość, że gdy wróci z egzotycznych krajów po świętowaniu 30. rocznicy ślubu z mężem, Januszem Grzelakiem, Paulina akurat na jakiś czas zawita do Polski.
Rodzina jest dla aktorki wyjątkowo ważna; to właśnie dzięki ich wsparciu przed laty Stence udało się pokonać poważną chorobę.
Z dala od show-biznesu
Stenka rzadko pojawia się w towarzystwie swoich córek na imprezach branżowych; stara się, by dziennikarze nie mieli wielkiego wglądu w ich życie prywatne. Cieszy się również, że dziewczyny trzymają się z dala od show-biznesu.
- Moje córki nie chodzą ze mną za kulisy teatralne czy na plany filmowe. Nie sprzedaję ich do żadnych spektakli, filmów, reklam, serialu, nie prowadzam na castingi, choć były takie propozycje. Nie wprowadzam ich w show-biznes - mówiła w "Gali".
"Dęta historia"
Była szczerze zdziwiona, kiedy wraz z córkami pojawiła się "na salonach", a następnego dnia przeczytała w prasie, że próbuje wypromować swoje pociechy.
- To jakaś dęta historia ten szum medialny wokół mojego wyjścia z córką na pokaz mody - irytowała się. - Starszą córkę Paulinę interesuje film, teatr, więc jeżeli wybieram się na premiery, ona chętnie mi towarzyszy. Młodsza córka Wiktoria (na zdjęciu z 2013 r.) interesuje się modą. Jako że dostałam zaproszenia na kilka pokazów, pomyślałam, że ją może zainteresować taka premiera. I tyle – podkreślała.
Walka z depresją
To właśnie córki i kochający mąż byli przy niej, gdy aktorka zmagała się z ciężką depresją.
- Pozwoliłam sobie siebie zajeździć. Fizycznie i psychicznie. Nadmiar pracy, brak wolnych dni i wreszcie brak snu - wyznawała aktorka we "Wprost".
Dodawała też, że dla jej bliskich ta sytuacja nie była wcale łatwa; długo musieli znosić jej wahania nastrojów.
- Mówią ci, że idą na zakupy, a tobie chce się płakać. Mówią ci, że trzeba przestawić samochód, a tobie chce się płakać. Masz pójść do pracy, chce ci się płakać. Masz nie przychodzić, też chce ci się płakać – opowiadała.
Wygrana walka
Z depresją Stenka zmagała się aż przez 6 lat. - Budziłam się już po 3 godzinach i płakałam z bezsilności - przytacza jej słowa "Świat i ludzie"
- Moja przyjaciółka powtarzała mi, że powinnam się wybrać do lekarza, bo to objawy wypalenia. Że bezsenność to sygnał depresji. Ale ja byłam pewna, że to się wreszcie musi skończyć. Jestem tak zmęczona, że w końcu zacznę spać. Nic z tym nie robiłam. Kilka lat. Któregoś dnia poczułam, że dłużej tak nie wytrzymam. Całe moje ciało krzyczało do mnie - wspominała w magazynie "Wprost".
Wreszcie podjęła leczenie i, dzięki wsparciu rodziny, udało się jej wyjść na prostą i zwalczyć chorobę.