Trwa ładowanie...
d3onhkx
d3onhkx
Aktualności

Tajemnica piątego brata

Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
d3onhkx

W czwartkowe popołudnia warszawskie Kino Kultura i Stowarzyszenie Filmowców Polskich organizuje „Rejsy z dokumentem“. Niewielka sala na tyłach kina na niecałe dwie godziny zamienia się w salę projekcyjną sprzed lat – z czasów, w których filmów nie poprzedzały bloki reklamowe, ale czarno-białe kroniki. Podczas ostatniej projekcji zderzenie owej tradycji z problemami współczesności okazało się szczególnie silne. Mieliśmy bowiem okazję przypomnieć sobie nakręcony w Albanii dokument „Bóg jest z nami, mężczyznami“ (2001) Jana Sosińskiego. Film zrealizowany przed trzynastoma laty porusza palący problem współczesnych czasów – kwestię gender.

Sosiński wprowadza nas do domu zamieszkanego przez wielopokoleniową rodzinę Gosturani, oddaje głos bohaterom siedzącym za stołem jak apostołowie podczas ostatniej wieczerzy i pozwala im potwierdzać wszystkie stereotypy, jakie wnieśliśmy ze sobą pod ich dach. Przekonujemy się, że w domu panują surowe patriarchalne zasady, więc role społeczne są z góry rozpisane. Zadaniem mężczyzny jest utrzymanie rodziny, kobieta ma się sprawdzić jako czuła matka, dobra kucharka i pokorna żona. Najstarszy z braci, Islam Gosturani tłumaczy, że kobieta powinna jak duch stać za plecami mężczyzny i wyczuwać jego pragnienia zanim te zostaną zwerbalizowane. Sosiński wchodzi z kamerą w rzeczywistość, która, wydawałoby się, nie akceptuje łamania zasad legitymizowanych tradycją.

„W miastach dziewczyny same wybierają sobie chłopaków, ale na wsi ojcowie nie ufają swoim córkom i wszystkie małżeństwa są aranżowane“ – słyszymy obserwując chłopców grających w piłkę nożną na boisku i dziewczynki skaczące w gumę na tyłach szkoły. Wcześniej widzieliśmy już matki karmiące dzieci kaszką, myjące naczynia i wpatrzone w telewizor, w którym migają sceny z telenoweli. Mężczyźni kawę przepijają rakiją (chociaż są biedni rakiję piją codziennie, bo to podnosi ich status społeczny) i z dumą opowiadają o swoim piątym bracie. Bedri siedzi od początku przy stole i niczym się nie wyróżnia. Kolejne wypalone papierosy zapija alkoholem, zachowuje się jak typowy mężczyzna. Sosiński świetnie utrzymał napięcie i sprawnie nakarmił nas stereotypami, by chwilę później wywrócić przedstawiony świat na nice. Bedri jest mężczyzną, bo sama tego chciała. Sosiński słucha jej opowieści i tworzy z nich niezwykłą biografię.

d3onhkx

Bedri urodził się jako dziewczynka i choć fizycznie nic w tym względzie się nie zmieniło, wyrzekł się kobiecości i wszystkich obowiązków, jakie są z nią związane. W społeczności albańskiej wioski nie można rozmywać granic, ale wolno je przekraczać. „W północnej Albanii kobieta może zostać mężczyzną, przejąć jego prawa i obowiązki. Musi jednak do końca życia pozostać dziewicą“ – czytamy w opisie filmu. Albańskie zwyczaje, zwłaszcza te zapisane w Kanunie – XV-wiecznym albańskim kodeksie prawa, są fascynujące. Bedri z nich skorzystał. Przed kamerą opowiada, że nigdy nie chciał być żoną. Próbował się uczyć, ale władze komunistyczne zmusiły go do nauki na kierunku, który go nie interesował. Zrozpaczony przyjął posadę w księgowości, po czym trafił do więzienia za defraudację sporej sumy pieniędzy. Kiedy ojciec się go wyrzekł, Bedri wyrzekł się swojej kobiecości.

Dziś nosi spodnie, krótko przycięte włosy i koszule w kratę. Grywa w piłkę z chłopakami i mówi, że nie doskwiera mu brak własnych dzieci – kocha wszystkie dzieci swoich braci. Sosiński portretuje jego historię z wielką czułością, ale i dystansem. Niekiedy można odnieść wrażenie, że nie do końca rozumie, kim jest jego bohater i co musiał przeżywać. Sosiński nie drąży wspomnień ani emocji. Bardziej niż zainteresowany, wydaje się autentycznie zadziwiony. Nie zadaje zbyt wielu pytań i nie próbuje rozmawiać z mieszkańcami okręgu. Wystarczają mu zapewnienia Islama, że Bedri jako mężczyzna jest szanowany przez wszystkich wokół, a z jego zdaniem okoliczne rody liczą się najbardziej. Brakuje w tym dokumencie szkicu tła społecznego i jeśli coś w nim autentycznie zadziwia to fakt, że na portrecie Bedriego i jego rodziny nie ma absolutnie żadnej rysy.

d3onhkx

Podziel się opinią

Share

d3onhkx

d3onhkx