WP

''Złodziejka książek'': Wywiad z Sophie Nelisse - ''Chce być jak Leonardo DiCaprio''

Poszukiwania odtwórczyni głównej roli w filmie "Złodziejka książek" Briana Percivala trwały miesiącami. Po rozczarowaniu młodymi brytyjskimi aktorkami, ekipa zaczęła organizować castingi w innych krajach europejskich, Stanach Zjednoczonych i Australii.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
''Złodziejka książek'': Wywiad z Sophie Nelisse - ''Chce być jak Leonardo DiCaprio''
(ONS.pl)
WP

Reżysera olśniła w końcu dwunastoletnia Kanadyjka, która pierwsze kroki przed kamerą stawiała na planie filmu "Pan Lazhar" (2011) Philippe'a Falardeau.

Kiedy producenci zadzwonili do niej, by osobiście zaprosić Sophie Nelisse na zdjęcia próbne, dziewczynka właśnie przygotowywała się do udziału w igrzyskach olimpijskich w Rio. Chociaż od czwartego roku życia trenowała gimnastykę artystyczną, tak mocno zauroczyła się scenariuszem filmu, że zrezygnowała z udziału w zawodach. Kilka miesięcy później przyleciała do mroźnego Berlina i fenomenalnie wcieliła się w postać Liesel – dziewczynki, która traci matkę, trafia pod dach nowych opiekunów i zakochuje się w książkach. Te pozwalają jej przetrwać zawieruchę II wojny światowej i odkryć drzemiące w niej talenty. Tych sama Sophie posiada nietypowo wiele – mówi w kilku językach i uprawia sporty dla chłopców. Chciałaby zagrać w "Piratach z Karaibów", ale fascynuje się też seryjnymi mordercami, z nostalgią wspomina pierwszą bajkę dla dzieci, jaką przeczytała i
tuż przed wejściem na plan nowego filmu pisze pierwszy własny scenariusz.

Anna Bielak: Grana przez ciebie bohaterka w "Złodziejce książek" jest bardzo skomplikowaną postacią i żyje w całkowicie obcych ci czasach. Jest coś, co łączy was mimo wszystko?

WP

Sophie Nelisse: Nie znoszę, kiedy ludzie mówią mi, co mam myśleć albo co powinnam robić. Zawsze wolę najpierw samodzielnie zrobić research i wyrobić sobie własne zdanie na każdy temat. Liesel też nie ulega wpływom. Walczy o to, w co wierzy, ma silny charakter. Obie bardzo lubimy też czytać. Zdarzyło mi się nawet ukraść kilka książek! Okazało się, że jeden z aktorów na planie ma urodziny, a ja nie mam dla niego prezentu. Zdecydowałam, że ukradnę kilka książek z lokalnego kiosku. Geoffrey Rush uznał, że to znakomity pomysł, więc nie wahałam się ani chwili. Ukradłam trzy powieści, za które – jak się jednak okazało – zapłaciła moja mama. Nie popełniłam więc przestępstwa, ale przynajmniej świetnie się bawiłam!

Wbrew temu, co uważa się powszechnie, dzieci to często mali rewolucjoniści. Buntują się, bo to dla nich naturalne, i dzięki temu łatwiej im podchodzić z dystansem do ideologii propagowanej przez dorosłych. To dobrze? Filmowa Liesel dzięki takiemu podejściu intuicyjnie kwestionuje faszyzm.

Tak. Sądzę, że odwaga, by od najmłodszych lat mówić, co myślimy, jest bardzo ważna. Kiedy będziemy dorośli, nie będzie nami tak łatwo manipulować. Liesel czuje, że idee, które są jej narzucane, nie są dobre, więc nie zaczyna ich ślepo wyznawać.

Tłem dla historii o złodziejce książek jest II wojna światowa. Co wiesz o niej jako 13-letnia Kanadyjka?

WP

Nie miałam jeszcze zajęć o II wojnie światowej w szkole, ale oglądałam już sporo dokumentów o Auschwitz. Mój dziadek przebywał w obozie koncentracyjnym w Chile. Był więźniem politycznym – ale nie zrobił nic złego! Nie potrafi jednak o opowiadać o tamtych czasach, bo od razu zaczyna płakać. Za to moja babcia urodziła się w Belgii w czasie wojny, więc od niej słyszałam mnóstwo historii. Przygotowując się do zdjęć obejrzałam też m.in. "Listę Schindlera", "Życie jest piękne" i "Pianistę". Poza tym samo spacerowanie po Berlinie jest niesamowite, mury tego miasta są przesiąknięte historią!

Dla filmu zrezygnowałaś z kariery gimnastyczki, ale podobno sport i aktorstwo wcale nie są tak odległymi od siebie dziedzinami.

Doświadczenie, które wyniosłam z treningów gimnastyki artystycznej bardzo mi pomogło, kiedy stanęłam przed kamerą. Jestem bardzo zorganizowana i skoncentrowana, bo sala gimnastyczna przyzwyczaiła mnie do tego, że muszę nieustannie zwracać uwagę na wszystko, co dzieje się dookoła mnie. Wyobraź sobie, że robię salto w tył i kiedy jestem w powietrzu jakaś czterolatka przebiega mi pod nogami – jeśli nie byłabym wystarczająco skupiona – mogłabym na nią spaść i złamać jej kark. Sądzę, że aktorstwo też wymaga podobnego skupienia i czujności. Nie zajmuję się już profesjonalnie gimnastyką artystyczną, ale jestem za to w drużynie hokeja na lodzie! To sport dla chłopców, ale co mi tam! [śmiech]. W lecie grałam też w piłkę nożną i wkrótce planuję się zmierzyć z amerykańskim footballem. Będę dalej grać w filmach, ale nie chcę z tego powodu rezygnować ze szkoły i innych pasji. Po pierwsze dlatego, że jeśli coś mi nie wyjdzie na tym polu – nie chcę wylądować na ulicy z niczym. Poza tym chcę być mądrą aktorką.

Co to dla ciebie znaczy: być mądrą aktorką?

WP

Chcę być inteligentna i wygadana jak Leonardo DiCaprio! Matthew McConaughey wygląda na przykład trochę głupio, kiedy mówi, nie sądzisz? [śmiech]. Meryl Streep jest wspaniała! Cenię też Cate Blanchett, Julię Roberts i Sandrę Bullock. Ale wracając do chłopców – lubię Johnny'ego Deppa. Często gra trochę niezrównoważone postaci, ale to do niego pasuje. Poza tym marzy mi się wystąpienie z nim w "Piratach Karaibów"! Absolutnie najlepszy z nich wszystkich jest
jednak… Jake Gyllenhaal! Nie dość, że jest seksowny, jest też świetnym aktorem. "Labirynt" [w reżyserii Denisa Villeneuve’a z Jake'em Gyllenhaalem w roli głównej – przyp. red.] to mój ulubiony film minionego roku! Kocham też wyreżyserowane przez Villeneuve'a "Pogorzelisko", widziałaś?

Tak, to wspaniały, ale niezwykle brutalny i trudny film.

Mam 16-letniego brata, więc widziałam już wiele rzeczy, których pewnie nie powinnam oglądać – na przykład "American Pie" [śmiech]. Mój brat sam chciał być aktorem, więc czasami jest trochę zazdrosny o to, że mnie się udało. Generalnie mamy jednak dobre relacje i prawie się nie kłócimy. Cieszy mnie to, że cały czas jest blisko. Filmową Liesel i Maxa [Żyda, którego opiekunowie dziewczynki ukrywają w piwnicy – przyp. red.] też bardzo wiele łączy mimo różnicy wieku. Oboje stracili swoje matki i obwiniają za to Hitlera. Max pomaga jednak Liesel przyglądać się światu z nowej perspektywy i rozwijać [literacki] talent, inspiruje ją. Chciałabym, żeby sam film inspirował młodych ludzi i pokazywał im, że można odkrywać przyjemność płynącą z czytania książek. Wszyscy dziś wpatrują się już tylko w swoje iPady i telefony. A co by się stało, gdyby nagle Apple splajtował? Nie umielibyśmy już zapisać dwóch zdań w notesie?

Wspomniałaś o książkach – istnieje taka, która wpłynęła na ciebie równie mocno jak "Poradnik pogrzebowy" na filmową Liesel?

WP

Cały czas mam w głowie opowiadania o żółwiu i lisie, które postanowiły się ścigać. Lis był tak pewien wygranej, że zatrzymał się po drodze na drzemkę i dzięki temu żółw, który powoli, ale uparcie szedł do przodu, pierwszy dotarł do mety. To była pierwsza rzecz, którą przeczytałam w życiu. Wciąż do mnie wraca.

Kiedy poznajemy Liesel, jest małą dziewczynką, która z biegiem czasu zamienia się w nastolatkę. Reżyser nie zdecydował się zaangażować do tej roli dwóch aktorek. Jak ty poradziłaś sobie z tym fikcyjnym dojrzewaniem?

Chciałabym być starsza, niż jestem, więc to było fajne i zabawne doświadczenie. Grając dziesięcioletnią Liesel [Sophie ma obecnie 13 lat – przyp. red.] myślałam o mojej młodszej siostrze i zastanawiałam się, jak ona zareagowałaby na różne sytuacje. Bycie 16-latką było dla mnie znacznie łatwiejsze, przyszło naturalnie. W jednej z ostatnich scen sporo wyrosłam, prawda? To wszystko dzięki butom na obcasach, ale nie mów o tym nikomu, bo to sekret z planu [śmiech]. Bardzo dużo zawdzięczam też Geoffreyowi Rushowi(filmowy Hans) i Emily Watson (Rose). Na początku bałam się, że uznają mnie za gorszą i niedouczoną. Tymczasem oni troszczyli się o mnie i dbali, żebym się dobrze czuła na planie. Przyglądanie się ich grze było fantastycznym i inspirującym doświadczeniem.

Filmowe dialogi są splotem angielskich fraz i niemieckich słów. To nie było dla ciebie trudne?

WP

Mówię płynnie po angielsku, chociaż moim pierwszym językiem jest francuski. Nie miałam jednak problemów z posługiwaniem się niemieckimi słowami i angielskim z niemieckim akcentem, bo mieliśmy na planie nauczycielkę i trenerkę wymowy. Mówię też własnym językiem, który wymyśliłyśmy wspólnie z przyjaciółką!

Jesteś nieprzeciętnie kreatywna.

Może dlatego miewam koszmary i mam problemy ze snem? Zasypianie zajmuje mi około godziny, bo nie mogę uspokoić myśli. Ciągle mam też przed oczami poharataną twarz Smileya [mordercy z horroru Michaela J. Gallaghera z 2012 roku – przyp. red.]. Choć tak naprawdę nie lubię horrorów! Dużo bardziej przerażają mnie realistyczne thrillery. Uwielbiam też historie o tajemniczych morderstwach i poszukiwaniu seryjnych zabójców. Właśnie piszę scenariusz własnego thrillera. Czuję, że trochę mi nie wychodzi, bo nie umiem przepisać myśli na papier, ale i tak opowiem ci o czym jest historia! Główną postacią jest młoda dziewczyna, której przyjaciółka popełnia samobójstwo. Wkrótce bohaterka znajduje w łazience test ciążowy i dzięki policyjnym aktom swojego taty odkrywa, że w okolicy krąży gwałciciel. Prywatne śledztwo prowadzi ją finalnie do strasznego odkrycia. To byłoby takie dobre!

Powinnaś to sprzedać! Kto jest twoim ulubionym reżyserem?

Lubię George'a Clooneya,Alfonso Cuarona, Jean-Marca Vallée [reżyser "Witaj w klubie" – przyp. red.] i Denisa Villeneuve’a. Choć tak naprawdę chciałabym pracować z Alfredem Hitchockiem tylko, że on nie żyje! Co za pech! [śmiech] Na początku marca zaczynam jednak poważną pracę nad kolejnym filmem. Zagram główną rolę w "The Great Gilly Hopkins" [w reżyserii Stephena Hereka autora m.in. "101 dalmatyńczyków" – przyp. red.], w którym wystąpi też Kathy Bates i Glenn Close. To historia o dziewczynce, która nieustannie zmienia domy zastępcze i ciągle popada w tarapaty. Trochę z niej chłopczyca, ale dlatego bardzo ją lubię – sama taka jestem! [śmiech]

Polub WP Film
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP