


Michał ma to, o czym marzył: piękną żonę Magdę, nowonarodzonego synka, niezłą pracę. Sprowadza Janka – przyjaciela z dawnych lat, aby został ojcem chrzestnym dziecka. To tylko początek planu Michała, który prosi przyjaciela, aby zainteresował się jego żoną.


[dvd] W matni - Piotr Pluciński









Patrząc na wypełnione przemyślaną estetyką kadry filmu Marcina Wrony, trudno dziwić się, że „Chrzest” zaproszono m.in. do San Sebastian czy Toronto. Oto przed nami film już nie polski, a europejski, stylistyką wybiegający daleko poza ograniczoną plastykę naszych produkcji. To uniwersalny film, co tyleż jest zaletą, co i wadą. Przedstawiona tu rzeczywistość to sen, filmowa ułuda. Gangsterzy, jeśli akurat nie popełniają rytualnego mordu na dłużnikach, gustują w śródziemnomorskiej kuchni i operze. Kamera rejestruje wystudiowane pozy, z ust sączą się gatunkowe frazesy, codzienność zatopiona jest w chłodnych pastelach. Ale jeśli tę efektowną, acz tanią emalię zeskrobać, otrzymujemy tę samą obłudę, co w „Mojej krwi”.
Zbyt prędkie deja vu - Katarzyna Kasperska









"Chrzest" Marcina Wrony jest uwspółcześnioną filmową adaptacją Księgi Rodzaju. Historia Kaina i Abla została przeniesiona na srebrny ekran z całym swym przesłaniem i - w wielorakim pojęciu - odniesieniami do biblijnej egzegezy. Mamy braci, choćby tylko w emocjonalnym aspekcie, mamy potomka, mamy brak równowagi moralnej i "czyhający grzech u wrót" jak podaje Stary Testament. Jedyne czego nie mamy to innowacyjnych rozwiązań w oczywistym nawiązaniu przez Wrone do swojego fabularnego debiutu. Konflikt i konstrukcja bohaterów stała się rażącą kopią sytuacji Igora i jego historii w ‘Mojej krwi’. Efekt tych działań i zdublowanych zabiegów reżysera - na poziomie konstrukcji bohaterów – nie tylko umniejsza jakości tego dobrze zrealizowanego dzieła, ale również, w sposób niewybaczalny sabotażuje sukces i bagatelizuje grom jaki przeszył młode polskie kino przy premierze ‘Mojej krwi’.
Uroczystość, a może motyw 'przejścia'? - Sylwia Greń









Film "Chrzest" do końca trzymał mnie w napięciu, postawił przede mną kilka pytań, lecz jedno szczególne nie daje mi spokoju. Czy tytułowy chrzest to tylko niedzielna uroczystość, czy może też próba? A jeśli próba to zwycięska, czy świadcząca o moralnym upadku? To pytanie na które nie znalazłam jeszcze zadowalającej mnie odpowiedzi sprawia, że mam poczucie, iż byłam na dobrym przejmującym filmie.

Nie polecam
Po co kręci sie takie filmy? niepotrzebnie brutalny nieprzyjemny i zły film. Ordynarne dialogi, aktorzy wypadają sztucznie. Takich chrzcin nie widziałem - wiem ze to film ale zbyt odbiega od polskich realiów.
co do filmu
nie dawno ogladalem go w kinie wiec rzuce kilka slow na jego temat zaskakujacy i zyciowy pokazany jest w nim obraz klamastwa i zaklamania ktore wiaze sie z przeszloscia glownego bohatera .ten kto oklamuje sam siebie i swoich bliskich jest naprawde biedny yooooo tyle fajny polecam
STOP POLSKIM SMIECIOM
PROSZE, NIE ROBICE JUZ TYCH SMIECI - TO NIE SA FILMY. SZKODA CZASU I PIENIEDZY
Panie Recenzencie!!!
pozwoli Pan, że cacytuję Barbarę Hollender "ten bezbłędnie zrealizowany film o człowieku, nad którym wisi wyrok mafii, jest opowieścią o przeszłości, od której nie można się uwolnić, o odpowiedzialności za własne życie, o wadze wyborów, o trudnej, męskiej przyjaźni. Brutalny obraz, opowiadający o bardzo subtelnych uczuciach.". Gdybym umiała tak pisać, napisałabym tak samo. a przy okazji: WOJCIECH Zielniński, NIE MACIEJ Zieliński :)
chrzest
No to zapowiada się kolejny dobry film. W ogóle zauważyłam, że na jesieni ukaże sie bardzo dużo dobrych filmów. Chyba czas zakupic sobie kartę widza w kinie Praha zeby miec tansze bilety bo zamierzam ogladac przynajmniej 2 filmy w tygodniu:)
zajefany! widzialem moja krew
i nie zgadzam się z opinią.Zajefana była też Skaza brody i wrony!!!



Osoby, którym podobał się film "Chrzest", wysoko oceniły także:

