


Przebój tegorocznego festiwalu kina niezależnego Sundance. W czasie, gdy organizowana jest pierwsza wyprawa na odkrytą kilka lat wcześniej planetę bliźniaczo podobną do Ziemi, młoda kobieta nawiązuje romans ze znanym kompozytorem, który żyje w odosobnieniu po tragicznej śmierci żony. Ukrywa jednak przed nim rolę, którą w tej śmierci odegrała...


Zwierciadło duszy - Piotr Pluciński









Polska prasa, niemal bez wyjątku, orzekła – „Druga Ziemia” to uboga kuzynka „Melancholii”, która ze starszą krewną równać się nie może. Tymczasem ustawianie skromnego filmu Mike’a Cahilla obok wystawnej wizji von Triera jest wygodnym nadużyciem, które nie tylko zmusza do zastosowania podobnego, niekoniecznie właściwego klucza interpretacyjnego, ale też odsuwa dalece bardziej właściwe skojarzenia z „Solaris” Stanisława Lema. No i najważniejsze, film Cahilla powstał przed „Melancholią”! Niepozorny, zrealizowany za 200 tysięcy dolarów dramat sci-fi przebojem zdobył tegoroczny festiwal Sundance, gdzie zdobył m.in. prestiżową nagrodę Alberta P. Sloana. Gdy kilka miesięcy później Lars von Trier promował swój film w Cannes, „Druga Ziemia” cieszyła się już sporą popularnością pośród miłośników amerykańskiego kina niezależnego. Ale czy naprawdę jest sens je ze sobą porównywać? Tematyka obu filmów tylko na pierwszy rzut oka wydaje się zbieżna – owszem, w obu przypadkach na nieboskłonie pojawia się tajemnicza planeta, ale co dla von Triera stanowi pretekst do nihilistycznych rozważań nad bezsensem istnienia, Cahill wykorzystuje, by sensu się w nim doszukać. Wisząca gdzieś na odległej orbicie bliźniacza kopia naszej planety stanowi zwierciadło, w którym – tak przynajmniej wydaje się głównej bohaterce - zatopione są odpowiedzi na wszystkie dręczące nas pytania. Dziewczyna marzy o wyprawie na Ziemię 2.0, ale czy poznanie swojego sobowtóra równałoby się poznaniu siebie?

troche za mało akcji brakuje krwi i strzelanki ogólnie nuda, nuda, nuda
Nastrojowy. Pamięta się o nim już po zakończeniu seansu. Sprawia, że człowiek zaczyna się zastanawiać, nawet nie tyle o jakiejś tam "drugiej ziemi", ale o tym jak drobne wydarzenia, wybory, mogą zmienić całe nasze życie. Jak dla mnie mógłby być dłuższy. Zostawia po sobie lekki niedosyt, ale chyba takie jest życie :)



Osoby, którym podobał się film "Druga Ziemia", wysoko oceniły także:

