


Simon i Hanna są parą od 20 lat. Mieszkają w Berlinie. Są atrakcyjni, modni, dojrzali, bezdzietni, mocno stąpający po ziemi. Romanse, pragnienie posiadania dzieci, wspólne mieszkanie, poronienie, ucieczki i powroty: prezenterka i inżynier sztuki mają to już za sobą. Kiedy spoglądają w przyszłość, nie widzą wiele. Do tego momentu, kiedy oboje, nie wiedząc o swoich czynach, zakochują się w tym samym mężczyźnie, Adamie.


Kochajmy się - Piotr Pluciński









Tom Tykwer wciąż jeszcze nie wyzbył się mentalności rozentuzjazmowanego licealisty, wciąż przemawia do nas przystępnymi banałami. Po "Pachnidle" i "International" wydawało się, że dorósł, spoważniał. Tymczasem jego „Trzy” przypomina ulotkę wciśniętą nam na ulicy przez zapalczywego aktywistę - kilka zgrabnie połączonych ze sobą hasełek, odpowiednio wystylizowane zdjęcie-które-mówi-wszystko, minimum przystępnych faktów. Całość na makulaturze z recyklingu. Pan przytula panią, pani całuje innego pana, a obaj panowie dodatkowo robią sobie dobrze. Wiwat obyczajowa swoboda, kochajmy się ponad podziałami, i tak dalej. Założenie chwalebne, ale pod względem artystycznym dość kompromitujące. Zwłaszcza, jeśli przypomnieć sobie jak do egzystencjalnego trójkąta odwołuje się Athina Rachel Tsangari w swoim "Attenbergu". Tykwer znów zawierza sile przypadku, zbiegu okoliczności, ale też mocno współczesnej, mozaikowej martyrologii. Jego bohaterowie - młoda para, która... niezależnie od siebie zakochuje się w tym samym mężczyźnie - błądzą pośród postmodernistycznego labiryntu, niezdolni do wykształcenia pozafilmowej, dalekiej krzywdzącym uproszczeniom osobowości.

(4)

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!



Osoby, którym podobał się film "Trzy", wysoko oceniły także:

