Reżyser, scenarzysta i wykładowca na Uniwersytecie Śląskim, twórca stojący za sukcesem filmów "Moja krew" oraz "Chrzest" i serialu "Ratownicy", filmowiec okrzyknięty Najlepszym Reżyserem 2010 roku.
Najkrócej? Spróbuję. Miesięcznik KINO (także Polskie Radio, TOK FM, TV). Dwie książki, wspólnie z Krystyną Jandą ("Tylko się nie pchaj", "Gwiazdy mają czerwone pazury"). Hobby: uczę zawodu praktykantów - i uczę się od nich. Co w kinie lubię najbardziej? Wielki śmiech, wielkie serio. A co najmniej? Nijakość.
Dziennikarz, krytyk, pisarz, domator-nihilista. Autor czterech książek, laureat dwóch nagród, współpracownik kilku pism. Kiedyś uwielbiał film „Fanny i Aleksander” Ingmara Bergmana i Kabaret Starszych Panów, ale dzisiaj nie jest już niczego pewien.
Mieszka w Los Angeles, skąd pisze m.in. dla „Wysokich Obcasów”, „Filmu” i „Przekroju” oraz prowadzi cykl „Pytanie w Hollywood” w „Pytaniu na śniadanie” w TVP2.
Marcin Przybyłek: Filozofia Matriksa
Autor felietonu: Nowa Fantastyka | 29 lipca 2009, 09:07
Znowu obejrzałem cały „Matrix”. I znowu zadumałem się nad wolnością, jednym z podstawowych pojęć opisujących ludzką egzystencję. Jest z nim problem. Pojęcie to często nadużywane, jest pewną ideą w rodzaju Platońskich. Wydaje się, że nie bywa realizowane całościowo. Zamiast tego jest cząstkowo zawarte w pewnych czynach, sytuacjach, myślach, dziełach.
3.11 / 5 Ewidentny brak fizozoficznego przygotowania
Szanowny Panie Marcinie: jeśli jest/był Pan studentem/doktorem/profesorem (czy kim tam jeszcze) filozofii, to...to się dziwię, że uczono Pana tak dobrowolnie posługiwać się pojęciami (choćby już 'nieszczęsna' metafizyka).
Co innego, gdyby powiedział Pan, że jest Pan domorosłym filozofem, który używa pojęć według 'uznanego' przez większość rozumienia. Sposób, w jaki miesza Pan zagadnienia woluntarystyczne ze 'ściśle' filof. (ontologia, epist.) jest wręcz niesłychany. Tym bardziej, że jednym porządkiem (wolunt.), 'pozbywa' się Pan innych (logicznych)...Jak? Jakim cudem. Może i czyta się to dobrze, ale jest to raczej "moja filozofia' mojego rozumienia świata i Matrixa włącznie.
pozdrawiam, dp
radosna twórczość
tak to bywa, gdy zamiast cieszyć się ładnym filmikiem, próbuje się go przerabiać na arcydzieło i tak interpretować. Inna sprawa, ze w świecie opanowanym przez ekonomię, marketing i elektronikę całkiem inteligentni ludzie okazują się być humanistycznymi analfabetami i jakoś tę lukę chałupniczo zapełniają.
wszyscy mówią o M1 , M2 , M3 a co z czasami przed i po NEO
,,Przed'' czyli od wyprodukowania pierwszego człekokształtnego robota aż do przejęcia władzy przez maszyny i ,,po'' czyli po rozmowie wyroczni i architekta z ostatniej sceny trylogii , o tym opowiada animatrix ale w szerszym ujęciu , eseju , wypracowania.Czy możne to być pomysł na kolejne cześć , tylko boje się ze wyjdzie coś na kształt terminatora analogicznie ze cześć matrixa 1 wszyscy lubią a reszta dokręcana to wszyscy wyśmiewali ze czyste efekciarstwo Hollywoodu.
.całkowicie wolny jest tylko nihilista, który nie stosuje sie do żadnych norm?
całkowicie wolny jest tylko nihilista, który nie stosuje sie do żadnych norm?
........................
Nie istnieje zadne przeznaczenie-to bzdury wyssane z palca,nie wierzcie w te brednie.
Czlowiek sam dokonuje wyborow i tylko od nas samych ,od naszych decyzji i wytrwalosci zalezy nasze zycie i nasza przyszlosc.
Nie dawajcie sie nikomu oszukiwac ani manipulowac w zyciu...
excellent
Artykuł świetny, wońcu coś innego niz mdława recenzja. Tylko że jak na trylogie Matrixa troche z krótki. Ale wkońcu komu się chce czytać długie wywody. Wielki plus dla autora.
dzięki
Dzięki za recenzję,tego mi trzeba,nie kazdy film jest bełkotem.A metafizyka jest dla nas...
Artykul
Ciekawy artykul bardzo dobrze mi sie go czytalo :))))
matrix...
Po co oglądać Matrixa skoro już go mamy w Polsce codziennie...
Mówienie o wolności jest dowodem na jej istnienie!
Szanowny Panie Marcinie,
po przeczytaniu pańskiego artykułu pokuszę się o kilka uwag krytycznych.
1. Neguje Pan obiektywne istnienie pojęcia wolności za argument podając ograniczenia jakie narzuca na ludzi rzeczywistość ich egzystencji. Popełnia Pan podstawowy błąd logiczny zakładając, że człowiek może przełamać barierę swojej fizyczności. Jesteśmy wolni tylko w ramach swoich możliwości, nie możemy (tak jak Neo) pewnego ranka odkryć w sobie umiejętności przezwyciężenia siły grawitacji czy przenoszenia gór. Człowiek jest wolny w ramach wyborów, które są w zgodzie z jego naturą. Nie ma i nie będzie dla człowieka na Ziemi wyboru między lataniem(bez maszyn) a chodzeniem pieszo po zakupy. Wolność wyboru polega na nieskrępowanej możliwości wyboru DOSTĘPNYCH opcji zachowania.
2. Drugim argumentem na „rak wolności” czyli niewolę człowieka jest istnienie jego podświadomości, a konkretnie podejmowanie decyzji w sposób nieświadomy. Owszem sytuacje takie maja miejsce i to dość często, ale nie świadczy to w żadnej mierze o nieistnieniu wolności, a jedynie o niedostatecznym wyzwoleniu umysłu. Człowiek ma możliwość dokonywania świadomych wyborów, a to że z niej nie korzysta też jest jego wyborem. Poza tym nie wychodźmy z własnej skóry i nie czyńmy z naszej podświadomości osoby drugiej. Podświadomość jest częścią nas, a nie demonem z zaświatów. Odsyłam do lektury dzieł Freuda.
Reasumując: każdy samozwańczy filozof może rozprawić o braku wolności, ale nie każdy może go po tym rozpoznać.
Pozdrawiam.


