Skrywał tajemnicę do śmierci. "Na pogrzebie zapanowała konsternacja"
"Były potworne mrozy, ponad dwadzieścia stopni poniżej zera, a do Tadzia spoczywającego w holu Teatru Polskiego schodziły się tłumy z kwiatami. (…) W końcu wszystkiego miłość jest tym, co nadaje znaczenie naszemu życiu" – tak wspomina odejście swojego przyjaciela Tadeusza Fijewskiego reżyser Jerzy Antczak.