Trwa ładowanie...
d1hwsib
Materiał powstał przy współpracy z Velvet Spoon.

Feminizm wciąż jest potrzebny. Polska premiera "Niedosytu"

– Tyle jest dziś cierpienia, które przechodzi bez żadnego echa. Wierzę, że dzięki sile kina możemy zwiększyć empatię i leczyć mentalne rany – mówi Carlo Mirabella-Davis, reżyser "Niedosytu". Historia Hunter, kobiety zamkniętej w złotej klatce, trafia właśnie do polskich kin.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Feminizm wciąż jest potrzebny. Polska premiera "Niedosytu"
(Materiały prasowe)
d1hwsib

"Niedosyt" (org. "Swallow"), pełnometrażowy debiut Carlo Mirabelli-Davisa, to połączenie społecznego dramatu i psychologicznego thrillera. Film miał swoją premierą na nowojorskim Tribeca Film Festival, do polskich kin wchodzi 25 września.

Opowiada historię Hunter, ciężarnej kobiety, która ma przystojnego męża, wielki dom i bogatych teściów. Zamknięta w złotej klatce, poddaje się woli rodziny, która przejmuje pełną kontrolę nad jej życiem. Chcąc ją odzyskać, Hunter wykształca w sobie mechanizm obronny: potrzebę połykania drobnych przedmiotów. To łaknienie spaczone (PICA), zaburzenie, o którym wciąż niewiele się mówi.

Rozmowa z Carlo Mirabella-Davisem:

  Materiały prasowe
(Materiały prasowe)

Monika Rosmanowska, Wirtualna Polska: "Niedosyt", choć powstał przed pandemią COVID-19, podejmuje temat izolacji, której w ostatnich miesiącach doświadczyło wielu z nas. Czym Pan się inspirował? I czy nie jest tak, że społeczna izolacja, m.in. za sprawą mediów społecznościowych, zaczęła postępować na długo przed pandemią, ale dopiero gdy zostaliśmy zamknięci w domach zaczęła nam doskwierać?

d1hwsib

Carlo Mirabella-Davis: Umieszczenie akcji w położonym na uboczu, szklanym domu to metaforyczne podkreślenie tego, jak mąż Hunter oraz jego rodzina dosłownie, ale też w warstwie mentalnej, psychologicznej odizolowali kobietę od świata, jakby była ozdobą zamkniętą w gablocie. Postrzegają ją jak swego rodzaju własność, "inkubator" dla przyszłego dziedzica. Telefon jest dla Hunter sposobem na ucieczkę przed izolacją. I rzeczywiście, smartfony, a co za tym idzie, media społecznościowe, stają się często schronieniem, substytutem więzi, których wielu z nas poszukuje, pragnąc pocieszenia, a tak naprawdę otrzymując jeszcze większe wyobcowanie.

Izolacja społeczna to nie jest nowe zjawisko, pandemia tylko ją potęguje. To fascynujące, jak film uderzył w odbiorców, którzy widzieli go w ostatnim czasie. Magazyn "Rolling Stone" zauważył nawet, że "Niedosyt" to "horror dla naszej obecnej bezradności". Myślę, że pandemia boleśnie ujawniła wiele wad i nierówności w sposobie, w jaki zorganizowaliśmy społeczeństwo.

No właśnie, jak dziś – przez pryzmat ostatnich doświadczeń – widzowie odbierają Pański film?

Film spotkał się z naprawdę wspaniałym odbiorem, a publiczność doceniła mistrzowski występ Haley Bennett. Widzowie pokochali także wspaniałe zdjęcia Kate Arizmendi i klimat, jak z filmów Chantal Akerman, Hitchcocka czy De Palmy. "Niedosyt" łączy różne gatunki filmowe. Mamy tu thriller psychologiczny, horror ciała, czarną komedię i domowy dramat w jednym. To emocjonalny rollercoaster, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. To film, który przestrasza, rozśmiesza i zmusza do łez. Wzruszające było obserwowanie, jak wielu widzów identyfikowało się z Hunter, jak wprowadzało film do swojego świata. Otrzymałem mnóstwo listów od ludzi, którzy – po jego obejrzeniu – chcieli podzielić się swoimi historiami. Jestem im za to bardzo wdzięczny.

  Materiały prasowe
(Materiały prasowe)

Kto był inspiracją dla postaci Hunter?

d1hwsib

Inspirację czerpałem z życia mojej babci. Gospodyni domowej lat 50., uwięzionej w nieszczęśliwym małżeństwie. Babcia obsesyjnie myła ręce, zużywając cztery kostki mydła dziennie i 12 butelek środka odkażającego tygodniowo. Wydaje mi się, że szukała porządku w życiu, wobec którego czuła się coraz bardziej bezsilna. Mój dziadek, na polecenie lekarzy, umieścił ją w szpitalu psychiatrycznym, gdzie poddano ją elektrowstrząsom, terapii szokowej insuliną, co miało wywołać śpiączkę medyczną, oraz obustronnej lobotomii, która spowodowała utratę zmysłu smaku i węchu. Żaden z tych zabiegów nie wyleczył jej zaburzeń.

Zawsze czułem, że było coś karzącego w sposobie, w jaki traktowano moją babcię, że była karana za to, że nie spełniła oczekiwań społeczeństwa, co do tego, jaka powinna być jako żona lub matka. Od dawna chciałem zrobić o tym film i pokazać mojej babci, gdziekolwiek jest, że jej krzywda nie została przemilczana. Tyle jest dziś cierpienia, które przechodzi bez żadnego echa. Wierzę, że dzięki sile kina możemy zwiększyć empatię i leczyć mentalne rany.

Powiedział Pan, że babcia została ukarana za to, że nie spełniała społecznych oczekiwań. Hunter także próbuje dopasować się do oczekiwań męża, który chce mieć idealną żonę, a gdy ta zaczyna odstawać, stara się ją "naprawić". To nieprawdopodobne, że takie historie dzieją się w XXI wieku. Feminizm wciąż jest nam potrzebny?

d1hwsib

Jestem głęboko przekonany, że potrzebujemy feminizmu. Jak wspomniałem wcześniej, wielu widzów przyznało, że doświadczyło sytuacji zbliżonych do tego, przez co przeszła moja bohaterka. Niestety, systemowy seksizm wciąż jest bardzo silny. Pamiętam, jak Tucker Carlson, amerykański ekspert o prawicowych poglądach, argumentował w swoim programie, że "feminizm nie jest już potrzebny, ponieważ seksizm nie istnieje". Jego irytujące uwagi uświadomiły mi, że gaslighting (rodzaj przemocy psychicznej, polegającej na takim manipulowaniu drugą osobą tak, by stopniowo przejmować kontrolę nad jej sposobem postrzegania rzeczywistości – przyp. red.) jest jedną z coraz bardziej popularnych technik wykorzystywanych przez patriarchat. Ludzie jak Tucker Carlson przekonują tę część populacji, nad którą mają kontrolę, że wszystko jest w porządku i nie ma potrzeby wyrażania swojej opinii czy mówienia prawdy. Tymczasem patrząc chociażby na rozbieżności w zarobkach kobiet i mężczyzn, seksizm wciąż jest poważnym problemem, podobnie jak rasizm, homofobia czy transfobia.

Wychowałem się w rodzinie feministycznej i nauczono mnie, że feminizm jest dla wszystkich, bo traktuje o równości. Nigdy nie będzie momentu, w którym wszystko zacznie działać, jak należy, w którym moglibyśmy przestać być samoświadomi, krytyczni i czujni wobec uprzedzeń. Co więcej, zawsze można być jeszcze bardziej świadomym, zaangażować jeszcze więcej głosów, osiągnąć więcej. To samo dotyczy sztuki. Nikt nie lubi pełnej samozadowolenia sztuki i prozaicznych, nudnych filmów, które utrzymują status quo. Chcemy odważnych i niekonwencjonalnych obrazów, które zaskakują, zachwycają i podejmują tematy, których kino głównego nurtu nie może lub nie chce podjąć.

Film osadzony jest we współczesnych realiach, ale scenografia utrzymana jest w klimacie retro. Czy to oznacza, że pewne postawy są tak trwałe, że 70–80 lat to za mało? Jak dużo czasu musi jeszcze upłynąć i co musi się wydarzyć, aby to zmienić?

Za estetykę retro odpowiadają wspaniała scenografka Erin Magill oraz fantastyczna projektantka kostiumów Liene Dobraja. I rzeczywiście, chcieliśmy zasugerować, że szkodliwa mentalność patriarchalna z lat 50. XX w. wciąż jest obecna w tej naszej nowożytnej erze, wystarczy dokładniej się przyjrzeć. Chcieliśmy, aby "Niedosyt" rozgrywał się w stylizowanym świecie, który ze sceny na scenę staje się coraz bardziej realistyczny. W ten sposób chcieliśmy odzwierciedlić zmiany w zachowaniu Hunter, to, jak jej myśli stają się coraz bardziej klarowne.

  Materiały prasowe
(Materiały prasowe)

Kiedy jesteś wychowywany jako mężczyzna, nie zawsze potrafisz dostrzec, jak nieuniknionym i wciąż silnym zjawiskiem jest społeczny seksizm. Moja ekspresja płciowa zawsze była dość płynna. Po skończeniu 20 lat przez pewien czas utożsamiałem się z kobietą. Nosiłem damskie ubrania, prosiłem, by zwracano się do mnie Emma. Te lata były niezwykle twórczym i ważnym dla mnie okresem, ale też prawdziwą szkołą życia. Już sam spacer ulicą i przekonanie się, w jaki sposób społeczeństwo postrzega i próbuje kontrolować lub marginalizować takie osoby jak ja, było szokiem. To tylko umocniło moje feministyczne przekonania i sprawiło, że chciałem tworzyć filmy, które będą zgłębiać temat społecznych oczekiwań i ról płciowych.

d1hwsib

Pomimo tego, że przeszedłem przez wspomniany okres w swoim życiu, to martwiłem się, że moje męskie spojrzenie wpłynie na autentyczność "Niedosytu". Wspólnie z producentkami, Mollye Asher i Mynette Louie, potraktowaliśmy to jako potencjalny problem. Długo dyskutowaliśmy, jak temu przeciwdziałać. Miałam ogromne szczęście, że tak wiele niesamowitych kobiet artystek zdecydowało się uczynić historię mojej babci swoją własną. 2/3 naszej obsady i ekipy stanowią kobiety, co więcej, wszyscy szefowie poszczególnych sekcji to kobiety. Co należy zrobić, aby zmienić patriarchalną kontrolę nad społeczeństwem oraz ucisk wynikający z normatywnych oczekiwań dotyczących płci? Myślę, że wszyscy wciąż próbujemy to rozgryźć. Osobiście mocno wierzę w oczyszczającą moc opowiadania historii. Twórz, działaj, analizuj, słuchaj, mów, rozwijaj się.

A dlaczego tak łatwo ulegamy presji otoczenia i tracimy kontrolę nad swoim życiem? Dlaczego wolimy zakładać maski i jak Hunter oszukiwać samych siebie, że jesteśmy szczęśliwi?

Myślę, że składa się na to wiele czynników. Często po prostu ulegamy pewnemu wzorcowi zachowań, których celem jest zadowalanie innych. Tak się dzieje, gdy przez całe życie społeczeństwo mówi nam, że nie zasługujemy na szczęście i sukces tak jak inni. Systemy opresyjne często sprzyjają uległości i konformizmowi. I choć mogłoby się wydawać, że nasze społeczeństwo ceni wyjątkowe jednostki, tych, którzy wyróżniają się z tłumu, to w normalnym życiu istnieje powszechne zobowiązanie do tłumienia różnic i maszerowania w jednym rytmie i w tym samym kierunku, jak w wojsku.

W naszym społeczeństwie jest tak wiele strachu, ograniczeń i narzuconych norm płciowych, że czasami musimy się obudzić i zadać sobie pytanie: "Czy to naprawdę ja? Czy to naprawdę jest życie, którego pragnę, czy też dążę do tego, co zostało mi sprzedane w reklamie?" Opinie innych stają się niezwykle ważne, jeśli żyjesz w społeczeństwie, które cię nie docenia lub jeśli walczysz z traumatycznym doświadczeniem. Rytuały kontroli takie jak PICA (zaburzenie polegające na spożywaniu substancji niejadalnych – przyp. red.) często mogą stać się sposobem na odzyskanie poczucia własnej wartości i przepracowanie bolesnych, niemożliwych do rozszyfrowania emocji.

d1hwsib

Mocno wierzę w psychoterapię, która jest przeprowadzana z dużą wrażliwością. Myślę, że szukanie pomocy u lekarzy, którym ufasz, może być niezwykle korzystne, o ile masz do tych zasobów dostęp. Myślę też, że ważne jest, aby pamiętać, że niezależnie od tego, z jakim kryzysem mamy do czynienia, nie jesteśmy sami. Odmienność została w naszym społeczeństwie mocno napiętnowana, ale to nie eliminuje jej powszechnego występowania. Chcąc złamać wzór, musisz najpierw go zrozumieć. Nie wiem, czy wszystkie nerwice można w pełni zwalczyć, ale uważam, że jesteśmy w stanie dojść do punktu, w którym w pełni zrozumiemy, dlaczego czujemy tak, a nie inaczej, w którym zaczniemy radzić sobie z bólem i spróbujemy kochać siebie bezwarunkowo.

  Materiały prasowe
(Materiały prasowe)

Czy film ma w sobie moc, która może zniszczyć uprzedzenia, zwiększyć empatię i sprawić, że zaczniemy dostrzegać innych?

Zdecydowanie. Opowiadanie historii zawsze było dla nas potężnym narzędziem do osiągnięcia swego rodzaju katharsis i uwolnienia się od przytłaczających systemów. Filmy mogą wyjaśniać prawdę, która w nas tkwi, ale której nigdy nie wypowiedzieliśmy na głos. Filmy mogą inspirować, zachwycać, fascynować. Dostarczać rzadkich chwil, w których dostrzegamy nasze lęki, a nawet zaglądamy w nasze dusze, których odzwierciedlenie widzimy w migających obrazach na ekranie. Nagle nie czujemy się już tacy samotni. Odkrywanie niesamowitego, nowatorskiego obrazu jest jak nawiązywanie przyjaźni na całe życie. Wszyscy znamy takie filmy. Te, z którymi czujemy się związani wprowadzamy do naszych osobistych wszechświatów i dzielimy się nimi z innymi, wyrażając zarazem to, kim jesteśmy. Filmy mogą pomóc zwalczyć rozpacz, zbliżyć ludzi do siebie i przypomnieć nam, że wszyscy jesteśmy ze sobą związani, że stanowimy jedno. Filmy sprawiają także, że życie staje się ciekawsze. Nie zawsze chodzi o łagodzenie psychicznego konfliktu. Mocne kino może przypominać nam o rzadkim, ekstatycznym, pięknym, ohydnym, czułym szaleństwie bycia człowiekiem.

d1hwsib

W "Niedosycie" porusza Pan trudny i mało znany szerszemu odbiorcy temat łaknienia spaczonego. Jak powstał scenariusz? Czy konsultował Pan przypadek Hunter z ekspertami?

Jak wspomniałem wcześniej, film był inspirowany przymusem ciągłego mycia rąk u mojej babci. Jednak gdy zacząłem pisać scenariusz, zdałem sobie sprawę, że samo mycie rąk nie jest zbyt filmowe. Być może teraz, gdy wszyscy obsesyjnie sięgamy po mydło, stanie się to bardziej obrazowe? W każdym razie, pamiętam zdjęcie zawartości żołądka pacjenta, u którego zdiagnozowano PICA. Dla tych, którzy nie wiedzą, PICA to chęć połykania niebezpiecznych przedmiotów i materiałów. Na fotografii usunięte z żołądka pacjenta przedmioty zostały rozłożone na stole, jak podczas wykopalisk archeologicznych. Byłem zafascynowany. Chciałem wiedzieć, co przyciągało pacjenta do tych artefaktów. Wyglądało to jak rodzaj komunii świętej, mistyczne przeżycie. Dużo czytałem na temat PICA, a także innych zaburzeń takich jak OCD (zaburzenia obsesyjno-kompulsywne) czy odżywiania. Nawet jeśli PICA jest stosunkowo mało znanym zaburzeniem, to nasz film wydawał mi się uniwersalny. Każdy mógł go obejrzeć i powiedzieć: "No cóż, może nie chciałbym konsumować niebezpiecznego przedmiotu, ale rozumiem, co czuje bohaterka i mogę się do tego odnieść". Skontaktowałem się ze światową ekspertką w dziedzinie PICA, dr Rachel Bryant Waugh, i miałem ogromne szczęście, że zdecydowała się dołączyć do filmu jako konsultantka.

Haley Bennett zagrała mistrzowsko. Hunter to złożona i intrygująca postać, która tworzy niezwykle intymną relację z widzem. Postawił Pan przed aktorką trudne zadanie, szczególnie w scenach, gdy jest sama, pozbawionych dialogów.

To błogosławieństwo, że Haley Bennett przyjęła naszą propozycję wcielenia się w postać Hunter. To genialna aktorka, świetny współpracownik i artystka, której gra to majstersztyk. Haley włożyła w tę postać każdą, nawet najmniejszą cząstkę siebie. Praca z nią była dla mnie wielkim zaszczytem. Widziałem Haley wcześniej w "Dziewczynie z pociągu" i byłem pod wielkim wrażeniem jej występu.

Haley ma niezwykłą zdolność prezentowania różnych emocji w jednym czasie. Hunter nosi wiele masek. Pierwsza to odzwierciedlenie konformizmu wyrzeźbionego w spokojnym uśmiechu, druga to tłumiony ból i zwątpienie, trzecia to autentyczne "ja" bohaterki, które stopniowo się wyłania. Haley potrafi pokazać wszystkie te emocje, wszystkie maski jednocześnie. Wystarczy mrugnięcie oka lub sposób, w jaki poprawia włosy.

  Materiały prasowe
(Materiały prasowe)

O scenach, w których Hunter pozostaje sama z przedmiotami, staraliśmy się myśleć jak o scenach dialogowych, ze wszystkimi zmianami i kontrapunktami, jakie niosłaby za sobą emocjonalna rozmowa dwojga ludzi. Przedmioty nie mogą mówić, ale Hunter mówi do nich oczami i wyrazem twarzy. Spędziliśmy z Haley dużo czasu, rozbijając sceny ciszy na pojedyncze emocjonalne takty, akcentując każdą zmianę tak, aby publiczność poczuła wszystko, co czuła Hunter. Haley zmieniła też głos. To pozwoliło nam osiągnąć kolejny poziom kontroli, jej głos w trakcie filmu subtelnie się zmienia. Haley była także producentem wykonawczym, niezwykle oddanym temu projektowi. Miałem tak niewiarygodne szczęście, że ktoś tak zaangażowany, empatyczny i pełen wyobraźni jak ona ożywił Hunter, dając tej postaci autentyczność i serce.

A jak wyglądały kulisy pracy nad dźwiękiem i obrazem? Widz ma poczucie, jakby był wewnątrz tego pięknego domu. Słyszy, jak ten dom żyje, widzi teksturę przedmiotów, które chce połknąć Hunter, niemal czuje je na własnym języku.

Miałem ogromne szczęście, że trafiłem na tak niesamowity, pełen wyobraźni i oddany zespół projektantów. Autorka zdjęć Kate Arizmendi, scenografka Erin Magill i projektantka kostiumów Liene Dobraja odwzorowały świat Hunter z najdrobniejszymi szczegółami, nasycając go podtekstem.

  Materiały prasowe
(Materiały prasowe)

Chcąc zilustrować psychologiczny rys Hunter, Kate i ja opracowaliśmy sztywny wizualny język, ścisły zestaw zasad kierowania kamerą, które łamaliśmy w kluczowych momentach emocjonalnych. Na początku Kate filmuje Hunter w tzw. lock down shots (ujęcia, w których kamera pozostaje w jednej pozycji, podczas gdy akcja toczy się poza ekranem – przyp. red.). Hunter gubi się w kompozycji, jest zdominowana przez przestrzeń. Ograniczyliśmy zbliżenia lub ujęcia z ręki do kluczowych momentów, by widz mógł poczuć emocjonalną zmianę. Kate wpadła też na pomysł, aby nakręcić film obiektywami Master Prime, ponieważ, jak to ujęła, "PICA opiera się na teksturze", a Master Prime pozwolił jej zilustrować teksturę świata Hunter w najdrobniejszych szczegółach.

W filmie, który opowiada o małych przedmiotach i tyranii otoczenia, Erin Magill wniosła do świata Hunter specyficzną przestrzeń i żywe kolory. Znalazła nawet meble, które wyglądają jak przedmioty, które Hunter chciałby połknąć, gdyby tylko były mniejsze.

Liene, która jest genialna w wyrażaniu wewnętrznego świata bohaterów poprzez ubiór, skompletowała dla Hunter stroje o jaskrawych, żywych kolorach.

Jeśli chodzi o projekt dźwięku, to nasz wspaniały edytor dźwięku, Michael Kurihara, i ja chcieliśmy, aby każdy przedmiot (i dom) miał świadomość, był ożywiony. Nagraliśmy wiele oryginalnych efektów dźwiękowych przygotowanych specjalnie na potrzeby filmu. Można usłyszeć pinezkę "szepczącą" do Hunter, a nawet sól osypującą się na kawałek jagnięciny.

Nad czym obecnie Pan pracuje? Jak na Pańskie zawodowe plany wpłynęła pandemia?

W tej chwili pracuję nad feministycznym horrorem fantasy, a także kilkoma innymi projektami filmowymi i programami telewizyjnymi. Ponieważ jestem na etapie pisania, pandemia nie wpłynęła zbyt drastycznie na moje zawodowe plany. Niezależnie od tego, myślę, że wszyscy filmowcy pytają dziś, kiedy powróci tradycyjna produkcja. Nie da się myśleć o przyszłości bez swego rodzaju zwątpienia. Uważam jednak, że podtrzymywanie płomienia kreatywności jest czymś, o co wszyscy powinniśmy dziś zadbać. Mam nadzieję, że nadal będę tworzyć filmy z fascynującymi ludźmi, którzy są zaangażowani w odważne, psychologiczne i szczere produkcje, rzucające wyzwanie konwencji i odkrywające historie, postacie i obrazy, których wcześniej na ekranie nie widzieliśmy.


Carlo Mirabella-Davis wychował się w Nowym Jorku. W wieku 14 lat kupił pierwszą kamerę Super 8 i spędził młodość, kręcąc amatorskie filmy. Zawsze fascynowały go psychologiczne thrillery, przewrotne horrory i mroczne komedie. Nakręcony przez niego krótkometrażowy thriller "Knife Point" był pokazywany m.in. na Sundance Film Festival. W 2011 roku wyprodukował i współreżyserował film dokumentalny "The Swell Season". Przez ponad dekadę uczył sztuki filmowej w szkołach średnich i liceach. Studiował produkcję na NYU Tisch School of the Arts, jest także absolwentem Sundance Screenwriters Lab i Sundance Directors Lab.

d1hwsib

Podziel się opinią

Share
d1hwsib
d1hwsib