Trwa ładowanie...
d46mny3

Godziny szczytu 3 (Rush Hour 3)

Share
d46mny3

Roman Polański stwierdził niedawno w jednym z wywiadów, iż żałuje, że tak mało grał w filmach. W obrazie "Godziny szczytu 3" nadrabia te zaległości i to u boku Maksa von Sydowa. Fani talentu Jackie Chana mogą być jednak spokojni. Choć w produkcji pojawiają się Polański i von Sydow nie mamy do czynienia ani z francuskim dramatem, ani tym bardziej szwedzkim kinem psychologicznym.

Tym razem detektyw James Carter (Chris Tucker)
i inspektor Lee (Jackie Chan) udają się na bardzo ważną misję do Paryża. W stolicy Francji panowie muszą zająć się ochroną niejakiej Genevieve, która zna tajemnice chińskiej mafii. Problem polega oczywiście na tym, że Triada będzie chciała dopaść dziewczynę, a przy okazji pozbyć się także naszych ulubieńców.

Reżyser Brett Ratner musi bardzo lubić detektywa Cartera i inspektora Lee, bo spotkał się z nimi już po raz trzeci. Uczucie to ponadto jest widoczne na ekranie. Ekipa bawiła się znakomicie, realizując film i tę radość starała się przekazać także kinomanom. Właśnie humor stanowi niewątpliwie największą zaletą obrazu. Do najzabawniejszych scen należy przesłuchiwanie władającego mową Moliere'a Japończyka przy pomocy francuskiej zakonnicy. Znakomicie wypada również scena łóżkowa z udziałem Jamesa Cartera. Z pomocą uroczej postaci francuskiego taksówkarza do produkcji przemycono również sporą dawkę krytyki administracji George'a Busha i USA w ogólności. Jako że Amerykanie potrafią śmiać się z siebie, nasi bohaterowi wypowiedzieli kilka całkiem udanych dowcipów. Ponadto obraz pełen jest aluzji do innych szpiegowsko-policyjnych obrazów z Jamesem Bondem na czele.

d46mny3

Niżej podpisany nie miałby nic przeciwko gdyby w obrazie było nieco mniej scen walki, ale w końcu nie można kazać Jackiemu Chanowi siedzieć przez cały film w fotelu samochodu, na dodatek z zapiętymi pasami. Ponieważ bohaterowie "Godzin szczytu 3" - tu zdradzę pewną tajemnicę - radzą sobie z kolejną plagą świata, należy sądzić, że za czas jakiś zobaczymy ich na ekranie po raz czwarty. Zapewne bez Romana Polańskiego i Maksa von Sydow, bo ich role są tyleż epizodyczne, co niezbyt zapadające w pamięć.

d46mny3

Podziel się opinią

Share
d46mny3
d46mny3