Jej niespodziewana śmierć wstrząsnęła całą Polską. Do końca utrzymywała w tajemnicy swój stan zdrowia

Widzowie darzyli ją wielką sympatią, a współpracownicy rozpływali się w zachwytach, opowiadając o jej profesjonalizmie i sposobie bycia. Kiedy rok temu, 17 maja, media poinformowały o śmierci Haliny Skoczyńskiej, wszyscy byli w szoku.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Halina Skoczyńska z młodą obsadą serialu "rodzinka.pl"
Halina Skoczyńska z młodą obsadą serialu "rodzinka.pl" (PAP)

- Była w świetnej formie i miała mnóstwo planów osobistych i zawodowych - mówiła zaskoczona Małgorzata Kożuchowska, która grała córkę Skoczyńskiej w popularnym serialu "rodzinka.pl".

Nikt nie spodziewał się tragedii. Skoczyńska nigdy nie wspominała o żadnych problemach zdrowotnych, prowadziła też zdrowy tryb życia.

I choć zawsze miała dla wszystkich dobre słowo, sama była kobietą ciężko doświadczoną przez los. Nigdy jednak się nie poddała.

- Dostałam sporo ciosów od życia, ale to porażki nas kształtują – podkreślała.

Materiały prasowe
Podziel się

Kobieta z pasją

Aktorstwo było jej największą pasją. W 1977 roku ukończyła szkołę teatralną, ale na scenie zadebiutowała już rok wcześniej.

Nie kryła zresztą, że to właśnie z teatrem chciała związać swoją przyszłość. Ceniła sobie zwłaszcza kontakt z publicznością. Drobne niepowodzenia nigdy jej nie zraziły.

- Oczywiście, znów wybrałabym ten zawód, choć wiem, czym jest obciążony – zapewniała w „Gazecie Dolnośląskiej”.
Na ekranie pojawiała się zazwyczaj w epizodach. Można było ją zobaczyć w filmach "Och, Karol", "Cienie" czy "Wszystko co kocham", a także serialach "Twarze i maski", "Czas honoru" i, naturalnie, "rodzinka.pl", który zaskarbił jej ogromną sympatię widzów.

ONS.pl
Podziel się

Wielkie młodzieńcze uczucie

I choć zawodowo czuła się spełniona, w życiu prywatnym musiała zmagać się z wieloma problemami i niepowodzeniami.

Jeszcze jako studentka zdecydowała się wziąć ślub. Wkrótce na świat przyszedł syn Szczepan. Ale nawet jego narodziny nie zdołały uratować rozpadającego się związku.

Materiały prasowe
Podziel się

- To było wielkie, młodzieńcze uczucie. Nie udało się nam, bo byliśmy za młodzi, zbyt zachłanni na życie. Dziś nie mamy do siebie żalu – wspominała w "Rewii".
Z byłym partnerem utrzymywała przyjacielskie stosunki, ale rozstanie ciężko przeżyła i nigdy już nie zdecydowała się wyjść ponownie za mąż.

Pożegnania z bliskimi

Najbardziej jednak dotknęła ją śmierć najbliższych osób. Najpierw odszedł jej ojciec.

- Nie zdążyłam jeszcze się z tym pogodzić, gdy odeszła moja kochana siostra, zaledwie parę lat ode mnie starsza. Ja sama w wieku 30 lat uciekłam grabarzowi spod łopaty - opowiadała w "Grazii". - Pół roku później rozchorowało się moje jedyne dziecko, a lekarze przygotowywali mnie na najgorsze.
Potem zachorowała jej mama i aktorka, która przeżyła ją o rok, miała żal, że nie spędziła z nią wówczas więcej czasu.

- Dopóki nie zaczęła się straszna choroba, przyjeżdżała na moje spektakle, cieszyła się mną, nigdy mnie nie zawiodła. Nawet w ostatnich chwilach swojego życia, kiedy leżała w szpitalu, ja - kretynka - jeździłam na spektakle do Warszawy, bo „teatr przecież musi grać"... Nie dla pieniędzy - więcej ich wydawałam na nocne taksówki, aby po spektaklu wrócić do mamy do szpitala w Ostrowcu Świętokrzyskim – dodawała.

Materiały prasowe
Podziel się

Ciosy od życia

Lecz choć tak wiele doświadczyła, nigdy nie zatraciła radości życia.

- Do wszystkiego, co daje los, podchodzę z pokorą. Dostałam sporo ciosów od życia, ale to porażki nas kształtują, „mieć, co się chce, można tylko, kiedy przegra się grę”, jak śpiewał Staszewski. Szczęście jest szybkie i często gubi refleksje. Smak cierpienia jest twórczy - mówiła w "Expressie Ilustrowanym".
Dla syna była gotowa na największe poświęcenia i twierdziła, że to właśnie on jest jej największym sukcesem i prezentem od losu.

- To moja duma. Mądry, piękny, młody człowiek. Dużo się od niego uczę - podkreślała.

Materiały prasowe
Podziel się

Czysta dusza

- Halina była wielką aktorką i wspaniałą osobą. Odważną, wciąż młodą i pełną energii i radości - wspominała w "Fakcie" Małgorzata Kożuchowska. – Była piękną, atrakcyjną kobietą i dbającą o siebie i swoje zdrowie. Żyła pełnią życia, więc tak trudno przyjąć to, co się stało. Uwielbiałam grać z Haliną.
Nie ona jedna. Skoczyńska zachwycała swoim podejściem, bezkonfliktowością, a także, oczywiście, urodą. Niezwykle skromna, komplementy pod swoim adresem zbywała machnięciem ręki.

- By ładnie wyglądać, wystarczy odpowiedni krem i dobre perfumy - twierdziła i dodawała: - Kiedy mamy "czysto" w duszy, niewiele potrzeba, by ładnie wyglądać.

Materiały prasowe
Podziel się

Nigdy się nie żaliła

Nie kryła, że była samotna. Jej syn z żoną mieszka w Londynie. Ale za to prowadziła udane i bogate zawodowo życie. Wraz z Piotrem Fronczewskim przygotowywała się do spektaklu "Twoje i moje" w reżyserii Roberta Glińskiego w Teatrze Ateneum. Mieli grać małżeństwo.

Równocześnie szykowała się do pracy na planie filmowym.

- Tydzień temu zaczęliśmy zdjęcia do kolejnej serii „rodzinki.pl" i jasnym było, że za chwilę spotkamy się z Haliną na planie - mówiła w "Fakcie" Kożuchowska. – Nie jestem w stanie jeszcze w tej chwili uwierzyć w to, co się stało.
Przyczyną śmierci Skoczyńskiej był wylew. Niektórzy z jej otoczenia twierdzą jednak, że stan zdrowia aktorki - choć ona sama trzymała to w tajemnicy - już od dłuższego czasu budził niepokój. Podobno Skoczyńska od dawna zmagała się z tętniakiem.

0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.