Trwa ładowanie...
d28aer4
d28aer4
Aktualności

Opowieść o wojnie

Share
d28aer4

„To tylko dzieci, które rzucają kamieniami!”, krzyknął jeden z żołnierzy, lecz nikt go nie słuchał. Bo w tym świecie, ważne jest po której stronie muru mieszkasz. Głosy odbijają się i pozostają po swojej stronie, gdzie zostały rzucone. Nie jest istotne co dzieje się po drugiej stronie.

Oto Irlandia – ta piękna i zielona. Wyspa, która jest ostoją skrzatów, garnców złota na krańcu tęczy, elfów, czarów i mitów. Tutaj się zmienia. Tak dziwnie szara, smutna, ludzka. Jakby istnienie człowieka, popsuło wszystko. A przecież nic się jeszcze nie dzieje.

To tylko przygotowania do pokojowego marszu. Nic nie może się wydarzyć. Przecież to tylko ludzie, bez broni, bez krwawych zamiarów.

d28aer4

W gruncie rzeczy – oni – katolicy i protestanci... to w rzeczywistości ludzie tacy sami, żyjący w biedzie, zmagający się z codziennością, których dzielą cegły. To one wydają się być przyczyną wszystkiego – złem, które nie tylko dzieli, niszczy miłość, rozdziela rodziny... lecz przede wszystkim wyznacza bezsensowną granicę.

A potem zaczyna płynąć krew. To co miało być tylko pokojowym marszem, próbą wykrzyczenia bólu, przekształca się w krwawą jatkę.

Kto zawinił? Wszyscy i nikt? Władze i maluczcy, wojsko i niewinni? Pierwszy kamień, czy źle zrozumiane spojrzenie? Zbyt wielki, nagromadzony ból, który wypłynął z siłą wulkanu, czy tylko przypadek?

Jednak jak opowiedzieć o tym wszystkim? Chyba forma, którą obrali twórcy tego obrazu, na poły dokumentalna, jest najbardziej odpowiednia… Zawiera w sobie naturalność i ból. Namacalne cierpienie, które wylewa się z ekranu, wtłaczając w odbiorcę dziwne poczucie winy. Tu nie ma aktorów, są za to zwykli ludzie i wszechobecna szarość, wypierająca wszelaką radość. Niespokojna fabuła, choć prosta i znana zdawałoby się, przekształca się momentami w sekwencję zdjęć.

d28aer4

W obrazy okrucieństwa, tłumaczące ponownie, że człowiek człowiekowi nie jest wilkiem, lecz.... człowiekiem. Iż to tu, na tej ziemi zgotowaliśmy sami sobie piekło, nie pozwalając sobie, nazbyt często, na słowa. Od razu przelewając krew, a potem zrzucając winę na innych. Bo tak jest prościej? Bardziej widowiskowo?

„Krwawa niedziela”, to fabularny zapis wydarzeń z 30 stycznia 1971 roku. Marsz pokojowy na przedmieściach Derry zamieszkałym przez katolików w Irlandii Północnej. Wiec, który miał być milczeniem, w rzeczywistości nie odbył się. Wszystko zmieniło się w masakrę. Zginęło 14 osób, choć nie jest to podobno do końca poprawna liczba. To nie tyle punkt zwrotny, co ukazanie dwóch stron ludzkiej osobowości. To początek IRA i UVF, wojny domowej, która trwa ponad 30 lat. Dlaczego? Nie ma na to odpowiedzi, bo jest ich tyle, że wchodząc pomiędzy nie, nie odnajdujemy w rzeczywistości żadnej.

Złoty Niedźwiedź 2002 na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Berlinie, Nagroda Publiczności na Festiwalu Filmów Sundance 20002. Zasłużenie. Szczerze ukazany ból bezsensownego zabijania, konające dzieci, krzyki, by przestać, przerywane odgłosem karabinu. Poza tym, nic nie jest ważne. Koszmar, który reżyserowi, Paulowi Greengrassowi udało się oddać z przerażającą naturalnością.

d28aer4

Podziel się opinią

Share
d28aer4
d28aer4