Trwa ładowanie...
dywtxe8

"Zenek": To się da oglądać. Zabraliśmy na premierę fankę Martyniuka

Za nami oficjalna premiera "Zenka". Czekało na nią wiele osób. W tym Kasia, rodowita Podlasianka, która nie kryje, że Martyniuka traktuje jak jeden z elementów lokalnego patriotyzmu. Wybrałam się z nią na film.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Zenek Martyniuk
Zenek Martyniuk (Materiały prasowe)
dywtxe8

Kasia pochodzi z małej miejscowości pod Białymstokiem. Choć większość życia spędziła na Podlasiu, teraz mieszka w Warszawie. Ma wyższe wykształcenie i pracuje w branży IT. Otwarcie przyznaje się do tego, że lubi bawić się przy dźwiękach disco polo: – U mnie w domu od zawsze słuchało się disco polo. Zenka i jego zespół Akcent, kojarzę od dziecka. Dopiero w liceum spotkałam się z ludźmi, którzy tym gardzili. Teraz nie słucham może tej muzyki w domu, po pracy, ale jak idę gdzieś na imprezę, to zawsze się kończy na Zenku.

ZOBACZ: Marcin Miller o filmie "Zenek": "Jeśli ludzie skupiają się na Zenku, to i tak skupiają się na muzyce disco polo"

dywtxe8

Co on w sobie ma?

– Nie o to chodzi, że lubię go za jego twórczość, bo nie ukrywajmy, to nie jest muzyka wysokich lotów – tłumaczy Kasia swoją sympatię do króla disco polo. – Szanuję Zenka dlatego, że jest fenomenem sam w sobie. Choć nie wychyla się przed szereg i śpiewa, jak wszyscy, o miłości i zdradzie, to jego teksty są romantyczne, a nie wulgarne, jak to czasem się w disco polo zdarza. On chyba wierzy w to, co śpiewa, ma w sobie prawdę i prostotę. I właśnie tym mnie ujmuje. Dla mnie jest mega autentyczny.

Przed filmem rozmawiamy o naszych oczekiwaniach. Kasia liczy na to, że zobaczy tę Zenkową autentyczność na ekranie. Jest też ciekawa, czy twórcom uda się oddać przemianę, jaką król disco polo przeszedł na przestrzeni lat: – Zenek im jest starszy, tym więcej ma klasy i obycia. Wystarczy spojrzeć, jak wyglądał 20 lat temu – nosił obciachową fryzurę i szerokie koszule. Teraz przeżywa okres swojej świetności i wygląda znacznie lepiej.

Przeczytaj: Zenon Martyniuk z żoną i mamą na premierze filmu "Zenek"

dywtxe8

Zaskakująco dobry początek

W Multikinie w warszawskich Złotych Tarasach przeznaczone na premierę "Zenka" 4 sale publiczność wypełnia po brzegi. Są związani z produkcją twórcy, gwiazdy disco polo, dumny Jacek Kurski i sam Zenek, który na ściance pozuje z żoną i mamą, a ze sceny skromnie życzy widzom udanego seansu.

I rzeczywiście pierwsza część filmu jest zaskakująco udana. Publiczność śmieje się w głos z przaśnych, ale zabawnych żartów, a drobne przeszkody, jakie Zenek napotyka na swej drodze ku sławie, angażują w fabułę. Ale w pewnym momencie coś się zaczyna psuć. Zenek dorasta, Jakuba Zająca w tej roli zastępuje Krzysztof Czeczot i przestaje być zabawnie. Pojawia się absurdalny wątek kryminalny, który w prawdziwym życiu Martyniuka nigdy nie miał miejsca i nagle film zmienia tonację na mroczną, a jednocześnie zaczyna być nudny. Ostatnie minuty to już nużąca droga przez chaos.

Materiały prasowe
Podziel się
dywtxe8

Romowie i porwanie? Kogoś poniosło

Obie wychodzimy z seansu z mieszanymi uczuciami: – Zaczęło się jak prosta historia wrażliwego chłopca, który stał się wielkim celebrytą i tak powinno zostać – mówi Kasia – Czuję się nieco rozczarowana, bo zakończenie było bez sensu, jakby doklejone z filmu gangsterskiego. Nie pasuje to do wizerunku Zenka, ani do reszty filmu. Początkowo skupiał się mocno na tych latach 80. I 90., a później akcja nagle przyspieszyła i sprawiała wrażenie poszatkowanej. Do tego ta historia z Cyganami… no mogli sobie to darować. To było bardzo przerysowane.

Kto się wstydzi disco polo?

Zwracamy uwagę na to, że w filmie jest zaskakująco mało disco polo: – Niewiele twórczości Zenka wykorzystano. Grali głównie covery zagraniczne, które bardzo śmiesznie brzmiały z tym specyficznym głosem i akcentem – mówi Kasia, zaznaczając, że tak właśnie Akcent zaczynał: od grania Modern Talking czy Boney M.

dywtxe8

Taki dobór ścieżki dźwiękowej trochę nie klei się ze słowami Jacka Kurskiego, który dumnie mówił przed seansem, że TVP przestała się wstydzić disco polo. Z pewnością nie wstydzi się go widownia, która opuszczała salę kinową tanecznym krokiem, podśpiewując "Przez te oczy zielone" wykorzystane jedynie w napisach końcowych.

Dwóch Zenków

Obie z Kasią jesteśmy zgodne w jednym: niekwestionowaną gwiazdą "Zenka" jest Jakub Zając, który dał z siebie wszystko, by jego postać miała w sobie urok, charyzmę i jednocześnie prostotę. Czyli wszystko to, za co Kasia Martyniuka szanuje: - Zdecydowanie bardziej podobał mi się młodszy Zenek. Głos miał idealny, wizualnie pasował, a do tego był przeuroczy. Starszy Zenek miał inną manierę, być może wynikało to z tego, że bohater miał już więcej lat i był zdystansowany do świata. Ale przez to było w nim o wiele mniej uroku. W moim odczuciu wypadł gorzej w porównaniu do młodszego.

dywtxe8

Drugi, starszy Zenek, miał w zamyśle twórców być postacią mroczniejszą, która musi zmierzyć się z własną przeszłością, by dojrzeć i stać się prawdziwą głową rodziny. Coś jednak poszło nie tak: - To dobrze, że nie chcieli tego przesłodzić i zrobić z Zenka idealnego męża i ojca, tylko pokazać, że też ma swoje za uszami – docenia pomysł Kasia. – Ale niestety wyszło tak, że w drugiej części w miejsce dobrego chłopaka ze wsi, który chce spełniać swoje marzenia, dostaliśmy jakiegoś discopolowego degenerata, który pije i nie dba o rodzinę. A to się jakoś nie łączy z tym dzisiejszym wizerunkiem Zenka.

Mimo rozczarowania drugą częścią filmu, Kasia jest zadowolona z seansu. Ja też jestem. Ten film mógł wypaść znacznie gorzej. Tymczasem da się to oglądać, a nawet – przy odrobinie dobrej woli i do pewnego momentu – nieźle przy tym bawić.

Podziel się opinią

Share

dywtxe8

dywtxe8
dywtxe8