''Pokaż kotku, co masz w środku'': Jacek Braciak pobity przez policjanta [wideo]
czwartek, 22 grudnia 2011 11:12 | wp
źródło: Kino Świat
Kłamstwa i niewierność w relacjach damsko-męskich mogą złamać nie tylko serce… ale i nos! Przekonał się o tym Jacek Braciak, gwiazdor nowej komedii Sławomira Kryńskiego "Pokaż kotku, co masz w środku", która w kinach zagości już 25 grudnia.
Chociaż krytycy nie szczędzą mu pochwał, a media widzą w nim polski odpowiednik Ala Pacino i Dustina Hoffmana, Jacek Braciak to swoisty typ anty-gwiazdora. Ma dystans do własnego zawodu, a sam siebie publicznie i bez ogródek nazywa „serialową szmatą”, wyliczając w programie Kuby Wojewódzkiego długą listę telewizyjnych produkcji, w których wystąpił.
Jacek Braciak opowiada o swojej roli w filmie:
W nowej komedii Kryńskiego, aktor przebojów – „BrzydUla” i „Prosto w serce” zagrał policyjnego wygę – Mariana. Chociaż jego bohater wygląda na niedorajdę i maminsynka, który bez pomocy rodzicielki nie potrafiłby zaciągnąć kredytu, tak naprawdę jest wytrawnym łowcą serc niewieścich. W „Pokaż kotku, co masz w środku” nie zdoła mu się oprzeć nawet żona komendanta policji.
Niestety stróż prawa, któremu Marian przyprawił rogi, to kipiący testosteronem jegomość, który nie ma litości dla konkurentów na miłosnym poletku. A że nad podrywaczem góruje nie tylko policyjnym stopniem, ale i posturą, zanosi się na dość jednostronny pojedynek. Czy wynik ich starcia jest z góry przesądzony, widzowie przekonają się już 25 grudnia.
"Pokaż kotku, co masz w środku" w kinach od 25 grudnia!
Ten Braciak to w rzeczywistości Cieniak, wyjątkowo beznadziejne beztalencie! Szkoda na niego taśmy filmowej, że nie wspomnę o pozostałych kosztach produkcji. Żałość oglądać na ekranie, żałość czytać artykuły o nim!
Oglądając polską telewizję często widzimy w niej amerykańskie akcenty – nie tylko w postaci programów opartych na formatach ze Stanów Zjednoczonych. W rodzimych serialach, bohaterowie często oglądają amerykańskie filmy, czy wspominają tamtejsze gwiazdy show biznesu. Zdarza się jednak i tak, że w telewizji za wielką wodą pojawiają się polskie wątki i bohaterowie polskiego pochodzenia. W zależności od tego, czy mamy do czynienia z serialem dramatycznym, czy sitcomem – nasze narodowe cechy przedstawiane są mniej lub bardziej stereotypowo. Przypomnijmy sobie, która z postaci narobiła największego zamieszania w jankeskim serialu.
Jeśli ktoś po drugiej części „Facetów w czerni” sądził, że ich formuła bezpowrotnie się wyczerpała, a żadna kolejna nie dorówna pierwszemu epizodowi sprzed 15 (!) lat, ten powinien śmiało zaryzykować i wybrać się na trzecią odsłonę zabawy z „K” i „J” w rolach głównych. To bez wątpienia jedna z najlepszych komedii tego roku!