Trwa ładowanie...
d1b8meu

Sztuka o Krzysztofie Kieślowskim zdobyła serca widowni

Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Sztuka o Krzysztofie Kieślowskim zdobyła serca widowni
(getty)
d1b8meu

Za nami trzeci dzień cieszyńskiego festiwalu Wakacyjne Kadry w Kręgach Sztuki. W sobotę premiery. Dwie. Z czego jedna huczna, światowa. Ogłoszony przez Kino Polska rok Krzysztofa Kieślowskiego zaowocował dwoma pokazami: filmem i sztuką. Jeśli trzeba organizować „rok kogoś”, aby wywoływać podobne dzieła, to i niech tak będzie.

Najpierw o filmie „Życie jest przypadkiem”. Zrealizowany w 1989 roku dokument, przeznaczony był dla niemieckiej telewizji. Zachodni dokumentaliści przez rok śledzili kulisy powstawania kultowego już „Dekalogu” – cyklu 10 telewizyjnych filmów w reżyserii Krzysztofa Kieślowskiego. Mamy więc liczne, archiwalne, niedostępne wcześniej zdjęcia. Rozmowy z aktorami, operatorami (których było dziesięciu, zmieniali się w kolejnych częściach) oraz oczywiście Krzysztofa Kieślowskiego; nieco zdenerwowanego obecnością obcej kamery, palącego papierosy, rozprawiającego o pracy filmowca. Z filmu wyłania się obraz człowieka wymagającego od siebie i od innych, dokładnego (co zaznaczają często jego współpracownicy), ale także bardzo zmęczonego. Sam bohater mówi: „Entuzjazm do pracy nad filmem można zachować na dwa, trzy, cztery miesiące. Potem to już jest męka. Ja sam nie mam już siły, tylko udaję, że ją mam. Chcę po prostu skończyć zdjęcia”.

Nie jest to film stricte o Kieślowskim, ale uwiecznienie powstania jednego z kamieni milowych polskiej kinematografii. Winfrend Bolanz, jeden z twórców dokumentu, obecny po seansie, zdziwiony był, że w ciągu roku Telewizja Polska ani razu nie pojawiła się na planie „Dekalogu”. Oglądałoby się to wszystko bardzo dobrze gdyby nie… niemiecki lektor, a na niego.. nałożony polski. Zatem najpierw słyszymy fragment polskiej, oryginalnej wypowiedzi, potem wchodzi niemiecki głos, potem polski, dograny na szybko, no i nieco psuje to odbiór. Niemniej film wart zobaczenia i tego lekkiego, udzielającego się nam jak Kieślowskiemu, przemęczenia.

d1b8meu

Następnie, ciepłym wieczorem, w secesyjnym teatrze im. Adama Mickiewicza odbyła się premiera dramatu „Egzaminy” w reżyserii debiutanta - Juliana Potrzebnego. W rolach głównych – Jakub Lasota jako dojrzały Krzysztof Kieślowski oraz Filip Gurłacz jako jego młodszy odpowiednik. Produkcją zajął się Artur Zaborski, a było to tak, że wraz z reżyserem zastanawiali się czemu o Kieślowskim nikt jeszcze nie napisał tekstu scenicznego. Ponoć kilka tygodni później Julian Potrzebny taki tekst stworzył. A co stworzył, to naprawdę dzieło, na dwóch aktorów i dla wielkiej publiczności. Metatematyczna opowieść o Kieślowskim młodym, który (zgodnie z faktografią: trzy razy podchodził do egzaminów na łódzkiej Szkole Filmowej) przystępuje do egzaminu prowadzonego przez dojrzałego Kieślowskiego. Ale nie tylko: aktorzy nieraz płynnie zamieniają się w inne postaci, przenoszą z Łodzi do Paryża, a wszystko to biegle i zrozumiale ukazuje się przed oczyma widowni.

Pojawiają się w sztuce dylematy młodości, wyboru przyszłości kontra doświadczenie, znajomość życia i słynne pytanie Kieślowskiego: „dlaczego?”. Dlaczego chce pan kręcić filmy? Co chce pan udowodnić, pokazać? Sztuka takich pytań zadaje wiele, także widzom, i nie trzeba być artystą, by się do nich odnieść. Każdy bowiem stał kiedyś na rozstaju i niejednokrotnie to przypadek (ulubiony motyw Kieślowskiego) zadecydował o jego dalszych losach.

Sztuka, choć realizowana minimalistycznymi środkami (za scenografię służy kilkanaście krzeseł, z których raz powstaje ulica, innym razem schody czy trybuny), uderza widowiskowością, wyważoną aktorską ekspresją oraz inteligentnym humorem. Dodatkowym smaczkiem było umieszczenie kameralnej publiki na scenie, tak, że za aktorami rozpościerało się atrium teatru.

Podobne wydarzenia utwierdzają mnie w przekonaniu, że na festiwale do mniejszych miast jeździć warto. Tutaj wszyscy prędko stają się znajomymi, nieraz przyjaciółmi czy twórcami kolejnych wspólnych projektów. Publika w tym wszystkim może uczestniczyć, a dostęp do artystów jest oczyszczony z całej nadmuchanej otoczki towarzyszącej wielkim imprezom. Cieszyn znów zacieszył.

d1b8meu

Podziel się opinią

Share
d1b8meu
d1b8meu