search
powiązane
tape
fotka

Jerzy Stuhr

Ocena talentu:
Ocena 43/5 4.64 / 5

Ocena wyglądu:
Ocena 42/5 4.59 / 5


premiery

Jerzy Stuhr - aktor komediowy stulecia

piątek, 09 października 2009 12:30 | Film

źródło: Magazyn Film

Jak na aktora komediowego stulecia Jerzy Stuhr prezentuje się nazbyt poważnie. Ten dystyngowany, stateczny profesor - krótko ostrzyżony, w gustownej marynarce - pasowałby idealnie na posiedzenie małopolskiej rady rektorów, na które zresztą jako głowa krakowskiej PWST uczęszczał. Ale i tam nie dane mu było zapomnieć o drugiej naturze. "Bo zaraz podchodził do mnie któryś rektor, dajmy na to politechniki, i mówił, że oni z synem urządzają sobie takie karaoke z >>Seksmisją<<. Wyłączają głos i sami wypowiadają wszystkie dialogi, które znają na pamięć..."

Stuhr został wybrany najzabawniejszym aktorem stulecia – to fakt, ale czy można go uznać za wzór artysty komediowego?
Przypomnijmy, że w latach 70. aktor był jedną z głównych twarzy kina moralnego niepokoju. Jego role Lutka Danielaka w „Wodzireju” (1979) Feliksa Falka oraz Filipa Mosza w „Amatorze” (1978) Krzysztofa Kieślowskiego definiowały niepokoje i frustracje całego pokolenia. Ale już wtedy potrafił zmienić swój wizerunek, grając w krakowskich „Spotkaniach z balladą” czy fałszując „Śpiewać każdy może” na festiwalu w Opolu w 1977 roku.

Śpiewał wtedy: „czasami człowiek musi, inaczej się udusi”. Czy więc musiał grać w komediach, by się nie udusić?
„Tak! Zawsze podświadomie szukałem tego gatunku – mówi Stuhr. – Nawet gdy byłem czołowa postacią kina moralnego niepokoju, tęskniłem za komedia. Więc to nie tak, że Machulski przypadkowo na mnie trafił. To ja go szukałem!”.
W plebiscycie czytelników „Filmu” Stuhr pokonał m.in. Eugeniusza Bodo, Adolfa Dymsz ę, Bogumiła Kobielę, Jana Kobuszewskiego, Wiesława Michnikowskiego i Stanisława Tyma. Czytelnicy nagrodzili go za niezapomniane role komediowe Maksa Paradysa w „Seksmisji” (1984), Szyszkownika Kilkujadka w „Kingsajzie” (1988), komisarza Ryby w „Kilerze” (1997) czy Józefa Kozła w „Pogodzie na jutro” (2003).
Dla wielu Stuhr to także e genialnie zdubbingowany głos rozgadanego osła ze „Shreka” (2001). Stuhr przyzwyczaił się już, że ludzie, widząc go na ulicy, wołają za nim cytatami z komedii (np. „Ciemność, widzę ciemność” i „Żeby chłop nie mógł z gołą baba w windzie...” z „Seksmisji”, czy „Popowiększali się, to w dupach się poprzewracało” z „Kingsajzu”).
Którą ze swoich komediowych ról lubi najbardziej? „W »Kingsajzie« bawiłem się setnie, ale już te farsy zwane »Kilerami« mniej mnie zajmowały. »Kiler-ów 2-óch« nużył mnie bardzo. Julek Machulski to wiedział i dyskretnie mnie tam potraktował.
Ta nagroda to ogromne wyróżnienie... a jednocześnie bardzo obciążające! – dodaje Stuhr. – Aktor Stulecia? To jak grób Tutenchamona!”.
Zwycięzca wspomina, że kiedy był małym chłopcem, babcia zabrała go do kina „Wrzos” w Krakowie na film pt.: „Pat i Patachon”.
„To był pierwszy film, jaki widziałem w życiu, taka prymitywniejsza wersja Flipa i Flapa, z rzucaniem tortami i kopaniem po tyłkach. Kto wie, co by się stało, gdyby babcia zabrała mnie wtedy np. na »Hamleta« z Olivierem” – zastanawia się aktor.
Na nasze szczęście to właśnie „Pat i Patachon” zaważył na jego wyborach. Trudno dziś bowiem wyobrazić sobie polską komedię bez Stuhra. Ale też w siedzącym przede mną dystyngowanym panu trudno rozpoznać Maksa, który w „Seksmisji” zwija się na podłodze, plącząc histerycznie: „Kobieta mnie bije!”.
Skąd więc u niego ta łatwość balansowania między tragedia a śmiechem i łączenia głębokiej inteligencji z dystansem do siebie i świata? Aktor mówi, że wpływ ma miejsce jego urodzenia, Kraków.
„To jest Mitteleuropa, czyli miejsce, które pozwala koegzystować w człowieku i Kafkowskiemu strachowi, i idiotyzmowi Szwejka. Ludzie z innych części świata, ba, nawet innych stron Polski, nie potrafią tego zrozumieć. A ja jestem wytworem tego regionu i byłem w czymś takim wychowany. Opowieści moich dziadków z wojska nie różniły się wiele od tekstu Haska. Bo Czesi, tak jak Polacy z południa, też doskonale potrafią połączyć śmiech z dramatem”. Stuhr nigdy nie uważał grania w komediach za coś deprecjonującego.
Ocena
Twoja ocena:  
Ocena 0/5  
Brak średniej oceny.
A teraz ...
Wyślij znajomym Wyślij znajomym
Drukuj Drukuj


Opinie

Ocena: 0 [0]
~nadgob [2009-10-13 21:49]

talent
Panie Profesorze, Jego Magnificencjo Rektorze, Podziwiany przeze mnie i wielu moich przyjaciół Wybitny Aktorze. Obrzydziłeś nam Swoją osobę "występem" w reklamowym spocie. Szanuj się Pan. Nie przypuszczam, abyś musiał w ten sposób "dorabiać". Mimo wszystko z szacunkiem B.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~wojdam. [2009-10-09 15:10]

bardzo swietny aktor
bardzo szanuje ilubie jerzego stuhra .za swojeaktorstwo powinien dostac najwyzsze odznaczenie.zycze mu stolat zycia w dobrym zdrowiu.

odpowiedz