Trwa ładowanie...

Kenneth Branagh dla WP: "Ida" to jeden z najwspanialszych filmów ostatnich 50 lat

- Dla mnie to jest arcydzieło na każdym poziomie - mówi Kenneth Branagh w rozmowie z WP, aktor i reżyser pięciokrotnie nominowany do Oscara. Razem z Harisem Zambarloukosem opowiada, jak "Ida" Pawła Pawlikowskiego zainspirowała go do stworzenia "Belfastu". Filmu, o którym mówi się, że zgarnie kilkanaście Oscarów.

Share
Kenneth Branagh o pracy nad filmem "Belfast" i oscarowej "Idzie" Pawła PawlikowskiegoKenneth Branagh o pracy nad filmem "Belfast" i oscarowej "Idzie" Pawła PawlikowskiegoŹródło: Getty Images, Materiały prasowe
d1vqmwe

Magda Drozdek: Wspaniale było usłyszeć na przedpremierowym pokazie "Belfastu" na EnergaCamerimage, że zainspirował was Paweł Pawlikowski i jego "Ida". Podobnie jak Pawlikowski, idziecie teraz po Oscary.

Kenneth Branagh: Moim zdaniem "Ida" to jeden z najwspanialszych filmów ostatnich 50 lat. Nawet nie policzę, ile razy widziałem ten film. Te czarno-białe, doskonałe kadry, ta historia, ta reżyserska odwaga i szokujące, mocne zakończenie, jakiego nie widziałem nigdy w żadnym innym filmie, a które zaskakuje swoją prostotą. Dla mnie to jest arcydzieło na każdym poziomie.

Haris Zambarloukos: To jest film perfekcyjny w każdym calu. Intencja, jaka stała za robieniem tego filmu, była doskonała. To jest taki film, który daje nam, filmowcom poczucie, że chcielibyśmy do czegoś takiego aspirować. Rozbudza ambicje, ale dodaje też odwagi.

d1vqmwe

Kenneth: Każdy kadr, ustawienie postaci w nim to jest prawdziwa uczta filmowej poezji.

Haris: Gdy rozmawialiśmy o "Idzie", to za każdym razem Kenneth powtarzał: "hipnotyczna". W punkt.

Zobacz: Pawlikowski o "Idzie"

A "Zimna wojna"?

Kenneth: Naj naj naj najlepsza. Oryginalna. Nie do podrobienia. Wspaniałe kino.

To, że wasz "Belfast" jest czarno-biały sprawia, że historia jest bardziej uniwersalna?

Kenneth: Nie chciałem, żeby film był jakąś moją indywidualną terapią. Gdybym czegoś takiego potrzebował, to bym tego nie pokazał światu. Chodziło o to, by z historią mogli utożsamić się inni ludzie. Dotykamy tematu migrantów i ich rodzin. Mówimy o tym, jak z dzieci nagle musimy stać się dorosłymi. O tym momencie, o którym w Biblii napisano, że "musimy wyzbyć się tego, co dziecinne" i to może być bolesne doświadczenie.

"Belfast" Materiały prasowe
"Belfast"Źródło: Materiały prasowe

Kenneth, to jest twoja osobista historia. Pokazujesz, co przeżyła twoja rodzina w 1969 r., gdy Belfast ogarnęły zamieszki pomiędzy katolikami i protestantami. Haris, muszę w takim razie zapytać, jak się odnalazłeś w tym projekcie?

Haris: Wiesz, jestem imigrantem z Cypru. Jestem częścią diaspory, pochodzę z małej wyspy; z państwa, które też doświadczyło różnych wewnętrznych konfliktów. W mojej rodzinie jest mix wyznań. Na święta Bożego Narodzenia w domu zbierali się zawsze krewni Turcy cypryjscy, katolicy z Cypru i wszyscy świętowaliśmy razem. Dlatego ten mix religijno-etniczny, o jakim opowiadamy w "Belfaście", bardzo we mnie rezonował.

Pierwsza scena "Belfastu" rozkłada na łopatki. Bunny nagle widzi tłum agresywnych, wściekłych ludzi, którzy chcą pozbyć się swoich sąsiadów z dzielnicy.

Kenneth: Mimo że to pierwsza scena filmu, to nagrywaliśmy ją znacznie, znacznie później. Chcieliśmy mieć pewność, że Jude Hill - nasz młodziutki aktor - będzie już czuł tę historię, będzie odpowiednio reagował na to, co działo się na planie. Dopiero po kilku tygodniach zdjęć mieliśmy wiarę, że on udźwignie tę scenę i będzie reagował na bieżąco na wydarzenia, byśmy my nie musieli za bardzo ingerować i powtarzać z nim w nieskończoność tej sceny.

d1vqmwe

Te kilka minut w 1969 r. zmieniło twoje życie, prawda?

Kenneth: Tak, zdecydowanie. Podczas pracy nad tym filmem, który przecież robimy dekady po tamtych wydarzeniach w Irlandii Północnej, zdałem sobie sprawę, że to był dla mnie przełomowy moment. W pewnym sensie wtedy skończyła się moja dziecięca niewinność. To był koniec mojego dzieciństwa. Niedługo później zmieniło się moje miejsce zamieszkania, mój akcent, relacje w naszej rodzinie. A zaczęło się od dźwięku, który przypominał odgłos roju pszczół, a w rzeczywistości był to tłum ludzi, którzy wytoczyli wojnę sąsiadom.

Historia Irlandii Północnej jest skomplikowana. Nasza, polska historia też. Myślę, że "Belfast" jest też o tym, co dzieje się u nas. Gdy politycy wykorzystują religię, by dzielić społeczeństwo.

Kenneth: Żyjemy w niebezpiecznych czasach, w których nikogo nie zachęca się do pogłębionej analizy, dyskusji i postawienia się w czyjejś sytuacji. Chcemy szybkich decyzji. Coś jest złe czy dobre? Brexit: tak czy nie? Wszystko sprowadza się do prostych pytań i płytkich odpowiedzi. W naszym filmie protestanci pytają rodzinę Buddy’ego: czy jesteście z nami czy przeciwko nam? Nie można na to tak po prostu odpowiedzieć, co najlepiej podkreśla ojciec grany przez Jamiego Dornana, który bezsilnie stwierdza: "this bloody religion".

d1vqmwe

Co jest też poruszające to to, że w "Belfaście" pokazujecie traumatyczne wydarzenia z perspektywy dziecka. A dzisiaj dziesiątki dzieci przeżywają swoje traumatyczne chwile na polsko-białoruskiej granicy.

Kenneth: Marzyłbym o tym, żeby nie mieć takiej historii w swoim życiorysie. Marzyłbym, by inne dzieci nie musiały przez coś takiego przechodzić. Niestety ludzkość dalej doprowadza do takich sytuacji i jedyne, co możemy zrobić, to uczyć się i robić wszystko, by to się już nie powtarzało.

"Belfast" Materiały prasowe
"Belfast"Źródło: Materiały prasowe

"Belfast" jest o rodzinnym dramacie. O konflikcie religijno-etnicznym, o politycznych przepychankach, które wywołują wewnętrzną wojnę w Irlandii Północnej. Ale widzowie będą zaskoczeni, jak lekki i zabawny jest wasz film.

Kenneth: W przypadku Irlandczyków humor jest jak taki klej, który wszystko trzyma razem. Czasem to naprawdę czarny humor. Pamiętam, jak jako dziecko podziwiałem pewnego znanego, wielkiego aktora i mówiłem, że chcę być jak on. A ojciec powiedział mi wprost: "on zapomniał, kim jest. Pamiętaj, żeby zawsze pamiętać, skąd pochodzisz, a jak już się zapomnisz, to uderzaj w ludzi humorem". Nie wiem jak wy, Polacy, ale my, Irlandczycy, w trudnych momentach łakniemy humoru i czegoś lekkiego. Tak powstał "Belfast".

d1vqmwe

Przeczytałam taki komentarz o waszym filmie: "wizualnie olśniewający, emocjonalnie wykańczający i wspaniale ludzki". Ja bym dodała: zrobiony przez przyjaciół.

Kenneth: Tak właściwie to zrobiło go wielu przyjaciół. Przez 15 lat ja i Haris zrobiliśmy razem 8 filmów i niemal przy wszystkich pracowaliśmy z tą samą ekipą. "Belfast" to historia o rodzinie i zdecydowanie ekipa, która tworzyła ten film, była dla siebie jak rodzina.

d1vqmwe

Podziel się opinią

Share

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d1vqmwe
d1vqmwe