Trwa ładowanie...
dpd4imi
04-12-2006 18:08

Nic nie trwa wiecznie. Nawet epoka lodowcowa

dpd4imi
dpd4imi

Co prawda anonsowaliśmy już ten film miesiąc temu, ale teraz bliżej do premiery, więcej wiemy, to i dzielimy się tą wiedzą.

Zacznijmy od informacji najważniejszej. W drugiej "Epoce lodowcowej" znacznie ważniejszą i dłuższą rolę dostał towarzyszący nam na obrazkach przy tym tekście Wiewiór. Ulubieniec widowni po pierwszej "Epoce", gdzie pojawił się w drobnym epizodzie - teraz ma okazję poszaleć i ostrzej powalczyć o swojego żołędzia. Towarzyszą mu oczywiście trzej pozostali bohaterowie pierwszego filmu, tworzący tu dziwną międzygatunkową rodzinę.

Mamut Maniek (w oryginale Ray Romano, po polsku Wojciech Malajkat) przestaje wreszcie opłakiwać dawno straconą rodzinę i spotyka zupełnie sporą mamucicę. Lewiniec Sid (John Leguizano/Cezary Pazura)
wreszcie zaskarbia sobie prawdziwy szacunek towarzyszy. Tygrys szablozęby Diego (Denis Leary/Piotr Fronczewski)
ma tym razem zasadniczy problem - boi sie wody, a tej przybywa z każdym mijającym dniem. To bowiem, jak wynika już z tytułu, zasadnicza różnica pomiędzy częściami "Epoki lodowcowej". Za pierwszym razem było biało i mroźnie, teraz jest szaro i mokro. A topnienie ogromnej lodowej tamy grozi zalaniem całej doliny.

Trójka, czy raczej już szóstka, bohaterów - dołączają do nich mamucica Ela (Queen Latifah/Karina Szafrańska) i dwa oposy Zdzich (Sean William Scott/Jacek Kawalec) i Edek (Josh Peck/Krzysztof Szczerbiński) - musi udać się więc w trudną misję, by ratować całą okolicę.

"Epoka lodowcowa" była pierwszą próbą animacji komputerowej z amerykańskiej wytwórni Fox, która chciała nawiązać walkę z Pixarowskimi przebojami Disneya ("Toy Story", "Gdzie jest Nemo") i Dreamworksowym "Shrekiem". Udało się zupełnie przyzwoicie i nic dziwnego, że po "Epoce" przyszedł czas na kolejne filmy: "Roboty" i wreszcie oczekiwaną przez fanów kontynuację "Epoki". Smacznego.

dpd4imi
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
dpd4imi