Trwa ładowanie...

Nicolas Cage całuje się z samym sobą. Będziecie boki zrywać

"Nieznośny ciężar wielkiego talentu" to nowa komedia z Nicolasem Cage’em, która w pełni oddaje jego szalony talent. Aktor szarżuje niemal w każdej scenie, często odwołując się do swoich najsłynniejszych ról. Jest się z czego pośmiać.

W "Nieznośnym ciężarze wielkiego talentu" pełno jest zabawnych scenW "Nieznośnym ciężarze wielkiego talentu" pełno jest zabawnych scenŹródło: fot. YouTube
d1ehoxd

Nicolas Cage jest od dawna dobrem kulturowym Ameryki, więc tylko kwestią czasu było, aż ktoś wpadnie na fantastyczny pomysł, by zagrał w filmie samego siebie. W "Nieznośnym ciężarze wielkiego talentu" został przedstawiony jako zadłużony po uszy gwiazdor, który generalnie oszukuje się, że nie jest już pieśnią przeszłości. Zdesperowany postanawia przyjąć zaproszenie do posiadłości tajemniczego milionera Javiego, który przy okazji jest… jego obsesyjnym fanem. Na miejscu przypadkiem staje się uczestnikiem bardzo niebezpiecznej intrygi.

Trzeba pochwalić Cage’a za to, że nie uniósł się dumą, gdy przyszło mu wystąpić w filmie, w którym pełno jest odniesień do niezbyt chwalebnych wydarzeń z jego życia osobistego. Bo część z długami to żaden wymysł. Cage, który w latach 90. zarabiał grube pieniądze, szybko przepuścił cały swój majątek (mówi się o 150 mln dolarów!), stając się bankrutem. Po Hollywood krążyła nawet opinia, że za gażę powyżej miliona dolarów nie odrzuci żadnego scenariusza. A przecież w latach świetności zgarniał po 20 mln dol.

Zobacz: zwiastun filmu "Nieznośny ciężar wielkiego talentu"

Cage nie grywa dziś w wysokobudżetowych produkcjach Marvela, ale wbrew temu, co widzimy w filmie, nigdzie nie odszedł. W ostatnich latach niejednokrotnie już zaskoczył udaną rolą w niezależnych filmach ("Mandy", "Świnia", "Kolor przestworzy"). Nie inaczej jest w przypadku "Nieznośnego ciężaru wielkiego talentu", gdzie mógł w pełni sobie poszarżować, tworząc kolejną kreację, która może stać się kopalnią dla gifów i memów.

d1ehoxd

Pierwszy przykład z brzegu. Na początku filmu Cage chce przekonać pewnego reżysera, by ten wziął go do swojego filmu. Robi to w tak przerysowany sposób, że trudno się jednocześnie nie zaśmiać i nie zachwycić tą autoparodią. Jest w niej dystans, odwaga, samoświadomość i odpowiednia doza nonszalancji. Nikt nie balansuje tak umiejętnie na granicy śmieszności jak Cage.

Takich scen jest bez liku, bo Amerykanin stale dociska gaz do dechy, jest większy niż życie, zachowuje się, jakby był na kokainie. To wszystko działa dzięki temu, że reżyser Tom Gormican wiedział, jak wykorzystać nadpobudliwość aktora na swoją korzyść. Już sam koncept, by Cage widział i rozmawiał ze swoim młodszym alter ego, sprawdził się idealnie. W pewnym momencie aktor całuje się… z samym sobą, wspaniale kwitując całą sytuację stwierdzeniem: "Nikt nie potrafi tak przelizać jak Cage". Ciężko o zabawniejsze i bardziej trafne oddanie samouwielbienia aktora.

Ten aspekt dobrze współgra z faktem, że "Nieznośny ciężar wielkiego talentu" wręcz pęka w szwach od nawiązań do filmów Cage’a. Widzimy na przykład fragmenty z "Con Air", bohaterzy często rozmawiają o mniej znanych pozycjach z jego dorobku, podkreślając, ile dla nich znaczą. Sam Cage cytuje swoje sceny – jest chociażby nieśmiertelne "Not the Bees" z "Kultu". Z kolei Javi ma… muzeum z przeróżnymi i często bardzo osobliwymi pamiątkami z Cage’em. Co tu dużo mówić, film jest właściwie fanowskim listem miłosnym do zdobywcy Oscara za "Zostawić Las Vegas".

Nicolas Cage i Pedro Pascal stworzyli w filmie świetny duet fot. mat. pras.
Nicolas Cage i Pedro Pascal stworzyli w filmie świetny duetŹródło: fot. mat. pras.

Co ciekawe, Cage nie jest jedyną osobą, która błyszczy na ekranie. Wspomniany wyżej Javi to cichy bohater filmu Gormicana. Wcielający się w niego Pedro Pascal (znany m.in. z "Gry o tron") dzielnie dotrzymuje kroku głównemu bohaterowi i zaskakuje przy okazji komediowym wyczuciem. Dzięki temu sekwencje, w których obaj zażywają LSD, to chyba najzabawniejszy narkotyczny wątek w kinie od czasu "Wilka z Wall Street" Martina Scorsesego. Widownia na moim pokazie po prostu płakała ze śmiechu.

d1ehoxd

Tym samym "Nieznośny ciężar wielkiego talentu" najlepiej wypada właśnie wtedy, gdy skupia się na relacji Javiego i Cage’a. Oglądamy wówczas przeuroczą komedię kumplowską, w której fan pokazuje wypalonemu gwiazdorowi, że nigdy nie powinien rezygnować z tego, co robi najlepiej. Trochę szkoda, że w drugiej połowie film momentami za bardzo skręca w konwencjonalne kino akcji, bo Cage musi "odgrywać" przyjaciela Javiego, by uratować życie pewnej osoby.

Zdaję sobie sprawę, że dzieł, w których aktorzy grają samych siebie, było już w przeszłości wiele, więc "Nieznośny ciężar wielkiego talentu" to żadna nowość. Wystarczy wspomnieć "Być jak John Malkovich", "To już koniec" czy "Zombieland". Jednak obraz Gormicana wyróżnia się na ich tle prostą rzeczą – zagrał w nim Cage.

Jeśli jednak martwicie się, że z tego powodu film jest zarezerwowany głównie dla fanów aktora, to rozwiewam wątpliwości. Można na niego iść do kina nie mając większego pojęcia na temat kariery gwiazdy "Dzikości serca". Żarty są w większości sytuacyjne, więc nie musicie znać kontekstu, by się dobrze bawić podczas seansu. Inna sprawa, że fani talentu Cage’a będą w niebie.

"Nieznośny ciężar wielkiego talentu" w polskich kinach od 22 kwietnia.

d1ehoxd

Kamil Dachnij, dziennikarz Wirtualnej Polski

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d1ehoxd
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d1ehoxd